3 maja 2015

Przecież dzieci płaczą!


Łza za łzą spływa po policzku. Na malutkiej twarzy pojawia się grymas cierpienia. A może to nie cierpienie tylko niezadowolenie?


W ostatnim poście widzieliście moje płaczące dziecko... Matka zrobiła mu zdjęcie - na pamiątkę, bo za kilka lat, chcę mu pokazać jaką furią zareagował na to, że tata nie pozwolił mu bić babci, która z radością trzymała go na kolanach wyśpiewując piosenki.

Pojawiają się takie sytuacje, w których trudno jest zachować równowagę. W tym momencie nie przytuliłam go, bo się przytulić nie dał! Wpadł w szał, bo ktoś mu coś zabronił robić. Nie dał się wziąć na ręce, kopał, odpychał się - był zły, wobec tego wylądował w łóżeczku a gdy tylko się uspokoił mama przytuliła a tata tłumaczył, że babci bić nie wolno - chociaż roczne niespełna dziecko być może dużo z tego nie zrozumie...

Uczę się go, uczę się wychowywać. W każdej takiej sytuacji zastanawiam się co zrobić, by przekazać dziecku czego nie wolno a co wolno. Dzieci poprzez płacz pokazują wiele emocji i pragnień - od głodu, poprzez zmęczenie aż po złość. Zadaniem nas-rodziców jest rozpoznać płacz dziecka co przecież w początkach macierzyństwa wcale łatwe nie jest... 

Temat karania dziecka to temat rzeka - osobiście nie popieram, ale głaskanie dziecka po głowie niezależnie od tego, czy zrobi dobrze czy źle też nie jest dobre. Przede wszystkim chcemy dziecku dawać jasne sygnały jakie zachowania są chwalone, a jakie negowane. Przed nami wiele takich sytuacji - i jedno zadanie: WYCHOWAĆ DOBREGO CZŁOWIEKA.




 Oli: buty, bluzka, spodnie - ZARA
Mama: bluzka - MOHITO


66 komentarzy:

  1. Skąd ja to znam... Zwykłe "Nikolka NIE wolno/ruszaj/wyrzucaj/bij", a ona zaczyna tak płakać, rzucać się na ziemię, jakbym co najmniej zlała porządnie dupsko :O w ogóle moje dziecko jest uczulone na "NIE" :/ nie lubię tego i muszę koniecznie tego oduczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIE to zdecydowanie słowo, które działa na dzieci jak płachta na byka ;)

      Usuń
  2. Oj u nas słowo NIE też powoduję płacz, a spróbuj zabrać coś czym nie może się bawić... powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No naprawdę - NIE to słowo nielubiane przez dzieci :)

      Usuń
  3. U nas nie wywołuje uśmiech na twarzy mojego dziecka, robi mi nununu ale po pewnym czasie odpuszcza i przestaje broić. Najważniejsze żebym nie smiała się w tym czasie tylko była poważna. Każda matka przezywa rozterki gdy dziecko płacze ale nie dajmy sobie wejść na głowę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi. Często negując zachowanie dziecka sami podśmiewamy się z tego co robi a dziecko przy tym dostaje dwa niejasne przekazy...

      Usuń
  4. Wychowywanie dzieci to nie lada wyzwanie! a im starsze, tym więcej trzeba się gimnastykować. Ja też nie lubiłam kar, do momentu aż musieliśmy je jednak wcielić w życie przy wychowywaniu starszego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Nie lada wyzwanie - masz rację. Kara a kara to też jest różnica. Byleby nie cielesna...

      Usuń
    2. Nie nie!!! Bicie nie wchodzi absolutnie w gre! Stosujemy kary na zasadzie, że np. nie może grać na x-boxie. Oczywiście wie jakie mogą być kary i za co i to dużo daje, bo zanim też dostanie tą karę, to najpierw jest ostrzeżenie ;)

      Usuń
    3. No właśnie - dobra "kara" to podstawa wychowania :)

      Usuń
  5. Ciężkie to są momenty, ale przeskoczyć się tego nie da. Przerabiałam to z każdym moim dzieckiem w większym lub mniejszym stopniu.
    Życzę Wam cierpliwości i konsekwencji. Samej zdarzało mi się nie być konsekwentną i takie zachowanie wracało ze zdwojoną siłą. Piszę jakbym miała to za sobą, ale nadal to przerabiam...

    A Twoje zdjęcie widzę pierwszy raz. Jakaś Ty piękna ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agatko.

      To prawda.. etap wychowania dzieci kończy się naprawdę bardzo bardzo późno. W przeciwieństwie do mnie jakieś już doświadczenie masz i co nieco jednak możesz na ten temat powiedzieć :)

      Usuń
  6. Jesteśmy na tym samym etapie. Niestety całą sprawę utrudniają nam dziadkowie, którzy pozwalają się dosłownie lać po twarzy a wręcz są zadowoleni z tego typu "zabawy" (jak twierdzą). Nasza reakcja na takie zachowanie jest zupełnie inna i okazujemy nasze niezadowolenie, a nasz synek jeszcze większe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, i u nas jest podobnie. Dziadkowie nie zwracają mu uwagi, albo wręcz przeciwnie, reagują entuzjastycznie. Zdecydowanie to nie pomaga....

      Usuń
  7. moja Różą mając 8-9 miesięcy też "biła". skąd to wzięłą - nie wiem, bo nikt nigdy u nas nikogo nie uderzył...no cóż, zmierzyłam się z tym , tłumaczyłam, bo wierzyłam ze rozumie i zrozumiała...bić przestała. teraz czasami robi to specjalnie, badz jak ktoś ją mocno zezłości..ale widzi moją minę i sama sobie grozi paluszkiem i przestaje. 19 miesiecy teraz ma...
    ale Ty jesteś piękna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie wiem, skąd takie zachowanie u Oliwierka. Na pewno nie dlatego, że obserwuje to w domu :)
      Ale faktycznie, dzieci najpierw robią to nieświadomie, potem specjalnie np. w złości...

      Usuń
  8. Nie ma co się przejmować głupimi komentarzami. Nie każdy płacz jest spowodowany smutkiem i krzywda...Antek również płacze gdy coś jest nje po jego myśli. A my nie tulimy I nie glaszczemy. Nie chcemy w domu wymuszacza.
    P.S. Jestem zdania, że nasze dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje. Dlatego ja wszystmo tłumacze i opisuje jakbym rozmawiała z dużo starsza osoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam tych zdjęć bo naprawdę były adekwatne do tematu. Ale to nie był głupi komentarz - po prostu ktoś napisał jakie pojawiły się odczucia. Jak zwykle ANONIMOWO :)

      Usuń
  9. Za rzadko się Matko pokazujesz! Masz piękne oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. W zasadzie to rozumiem frustrację dziecka. Chcemy im świata przychylić i kiedy nagle robi się mniej przyjemnie to tak właśnie reagują (u nas też). Ale co zrobić... przetrzymać chyba, bo to nic innego jak percepcyjna nauka własnych emocji. Jedyne co nam, mamom pozostaje, to pomagać im to zrozumieć, niezależnie od wieku. Jak? Najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety dzieci nie zawsze są w stanie zrozumieć nasze dobre chęci:)

      Usuń
  11. z całego serca życzę tobie sobie i wszystkim matkom by udało się wychować nam dzieci na porządnych ludzi. wychowanie to trudna ciężka i wieloletnie praca i odpowiedzialność za młodego człowiek trwa całe życie nawet jak jest dorosły i ma swoją rodzinę my już stare już babki....i tam się martwimy i po nocach nie śpimy...taka karma;))

    poczekaj aż zacznie się bunt dwulatka;)))) to dopiero gra wstępna. maluch reaguje złością i płaczem bo jest nie po jego myśli...przecież tak fajnie się okładało babcię a mama zabroniła;)) uniemożliwienie mu bicia babci potraktował jako zamach na swoje ja.....bo tak bardzo miał na to ochotę a mu zabronili i jeszcze mu mówią że nie wolno bić babci bo to jest złe;))) tak samo zareaguje jak dorwie jakas zakazaną rzecz która nie jest dla niego ( coś w rodzaju telefon pilot od tv nożyczki coś co będzie nie dla niego a zapomnisz schować by było poza zasięgiem i akurat to zobacczy) i przy roznych innych sytuacjach kiedy nie będzie po jego mysli będzie tak reagowal....ale trzeba twardo wytyczac granice bo wychowanie bez granic to jak dom bez ścian. dziecko musi wiedzieć co jest dobre a co złe.

    z dziadkami trzeba twardo wynegocjować granice rozpieszczania bez zadnych ustępstw z waszej - rodziców strony. bo potem będzie problem. coś co wy zabronicie dziadki bedą na to pozwalać i przymykać oko....wy będziecie tracić autorytet a dzieciak się wycwani - u mamy i taty nie zyska to poleci do babci i postawi na swoim. a to nie jest do końca takie dobre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o dziadków , to u mnie jest tragedia . Powiem szczerze , że moja irytacja co do babci Julki czasem sięga zenitu . Kobieta nie daję za wygraną , rodzice są źli bo mówią że nie wolną , rodzice są źli bo nie dadzą czekoladki w tygodniu , a babcia ugłaska , pozwoli a potem pójdzie do domu a ty się męcz człowieku . I nie tłumaczenie nie pomaga , moje pretensje nie pomagają . Zdarzały się sytuacje , że my byliśmy źli a babcia dobra , niestety w tym temacie brak mi sił i nerwów . Nadzieję mam taką , że moje dziecko będzie mądrzejsze i kiedyś spostrzeże , że jednak babcia wcale nie jest taka dobra ... W sumie to ja bym mogła książkę napisać o tym co ta kobieta wyprawia , ale szkoda mi nerwów , bo wystarczy że sobie tylko o tym pomyśle i już mam wyższe ciśnienie ...

      Usuń
    2. Zgodzę się z Wami dziewczyny. Naprawdę najgorsze jest podważanie czyjejś decyzji - zwłaszcza rodziców. To niestety częsty przypadek. Ale cóż, trzeba sobie jakoś z tym radzić. Paulinka gdybyś zdecydowała się napisać na ten temat książkę - to ja ją chętnie na dobranoc dziecku przeczytam :)

      Usuń
  12. Według mnie w takich krytycznych sytuacjach odłożenie dziecka do samodzielnego uspokojenia się - jest jak najbardziej na miejscu. Gdy dziecko uspokoi się - można wziąć na ręce, przytulić i tłumaczyć. Nawet jeśli wydaje Ci się, że dziecko nie rozumie, to pewne jest, że z czasem za którymś razem zrozumie.
    Przy dziecku - przede wszystkim konsekwencja. Byle by trzymać jeden front i nie zmieniać zasad na każdym kroku, bo wywrze to o wiele więcej złego niż dobrego.

    Mamo - pięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana. Masz rację - konsekwencja to coś, co musimy w sobie pielęgnować. I tutaj się zgodzę z Tobą, mamy takie samo podejście od tego tematu :)

      Usuń
  13. Julka w tym wieku reagowała na nie autiagresja. Uderzyła wielokrotnie swoją głową w podłogę. To był straszny widok na szczęście już jej przeszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ze słyszenia wiem, że dzieci tak robią - na szczęście nie wiedziałam tego na oczy a przyznać trzeba że to widok okropny - zwłaszcza dla rodziców. Faktycznie dobrze, że jej przeszło

      Usuń
  14. Niestety takie bunty , mam co jakiś czas , już od jakiegoś czasu . Daję sobie z nimi radę , ale czasem moja cierpliwość jest na skraju wytrzymałości ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza cierpliwość testowana jest przez dzieci niemalże co chwilę :)

      Usuń
  15. Oj marzę o tym żeby wychować dwóch porządnych facetów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też mam dwóch: męża i Synka ;)

      Usuń
  16. ciesze sie że inne mamy pisza o takich zachowaniach swoich dzieci, bo czasami myslę ze tylko Majucha jest takim łobuzem histerykiem i wymuszaczem. Ja jestem za karaniem. Kara przeciez to nie tylko bicie. Kara to tez skarcenie słowne, ignorowanie dziecka na czas furii i uspokojenia się.
    Szkoda ze nie ma recepty na idealne wychowanie. Mam nadzieje ze nasza konsekwencja i stanowczosc wystarcza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie.. chyba co byśmy nie napisały to znajdzie się ktoś, kto przyzna nam rację i potwierdzi takie zachowanie i w swoim przypadku. Dzieci są bardzo do siebie podobne i jednocześnie tak bardzo różne :)

      Usuń
  17. Moja córka ma teraz fascynację kontaktami i jeśli widzę, że zmierza w tym kierunku to już mówię "nie wolno" a ona jeszcze przyśpiesza do niego i ma radochę :) Szczęściara chodzisz sobie w rozpuszczonych włosach a ja tylko w spietych...etap ciągnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak ! Zabranianie im czegokolwiek, zwłaszcza tak wspaniałych zabaw jak zabawa kontaktami zazwyczaj kończy się ogromną awanturą - podejrzewam że w wykonaniu dziecka :)

      Usuń
  18. Jeśli wyznaczamy zasady i jesteśmy konsekwentni w swoich dzialaniach, dziecko czuje się wtedy przy nas stabilnie i bezpiecznie, tak właśnie jest. Pozwalanie na wszystko powoduje rozchwianie i chaos. Trudno jest patrzeć na łzy dziecka, ale jak sama napisałaś, są różne łzy, różne powody, czasem płacz jest potrzebny, nawet nam, dorosłym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Agnieszko, widze że rozumiesz mnie w 100%

      Usuń
  19. Rodzicielstwo to trudny orzech do zgryzienia, ale Nas rodzice wychowali, to my swoich dzieci nie damy rady?:)
    Pozdrawiam:)
    [kiimir.blogspot.com]

    PS Jaka jesteś śliczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) A na takich dobrych ludzi przecież wychowani jesteśmy :P

      Usuń
  20. Ciężka sprawa, ja tez czasami nie wiem jak reagować, trzylatek juz wszystko rozumie ale czasami nie chce rozumieć i nie myśli nawet reagować na cos czego nie wolno robić, chociaż powiem że i tak już jest lepiej, najgorszy był moment około dwóch latek. Teraz więcej słucha, ale trzeba przeczekać. Nieraz nie jest łatwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych "nieraz" jest naprawdę bardzo dużo. Ale każdą taką sytuację trzeba wziąć na klatę. Bunt dwulatka przed nami :) Czuję, że będzie gorąco :)

      Usuń
  21. Jasne,że plączą -tak się komunikują.Wątpliwość była tylko co do robienia im zdjęć w czasie takich emocji.Moim zdaniem to niepotrzebne,ale to Ty jesteś mamą.Sama jednak usunęłaś część zdjęć i zostawiłaś jedno (wczoraj były chyba 3...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dwa. Usunęłam je bo uznałam, że za wiele w tym wpisie goryczy :) Ja mam bardzo dużo zdjęć gdy płaczę - z każdym tym zdjęciem mam niesamowite historie, które z uśmiechem wspominam. Chcę zapamiętać nie tylko te chwile w których jest fajnie ale również te, w których się buntuje i złości - bo przecież to część naszego życia:)

      Usuń
  22. Wyglądasz jak starsza siostra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo... dopiero będę :) jak zacznie rosnąć

      Usuń
  23. U nas też słowo NIE wywołuje wielkie płacze:) No niestety, trzeba dużo tłumaczyć, bo ja myślę że dziecko sporo rozumie i być konsekwentym

    OdpowiedzUsuń
  24. U nas na słowo "nie", "ojoj", "nie wolno" następuje chwila konsternacji, głowa w dół i podkówka. Ale wpada w furię, gdy coś jej nie wychodzi, rzuca się na podłogę, robi deskę...Staram się wtedy ją przytulić, złagodzić tę furię, ale gdy zrobić coś źle, też jej wtedy nie głaszczemy. Najgorzej, gdy w takich sytuacjach najpierw rodzic nakrzyczy, a za pięć minut tuli. Konsekwencja, konsekwencja.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie temat nie dotyczy więc napiszę tylko jedno: ślicznie wyglądacie! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. U nas też ostatnio sporo buntów - ale cóż zrobić, nie da się pozwalać na wszystko. Podzielam Twoje zdanie w tym temacie. PS: pięknie wyglądacie :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Płacz jest naturalną formą reagowania na ból czy upadek, wtedy oczywiste jest, że przytulamy dzieci, bo chcemy im jakoś ulżyć. Ale sama też obserwuję, że Jaśmina czasem próbuje coś płaczem wymusić, wtedy odpowiednio reagujemy. Wychowanie to proces. Trwa od narodzin i wcale nie konczy się, kiedy dziecko kończy 18 lat ;).

    OdpowiedzUsuń
  28. Psychologowie mówią "nie dawaj negatywnych słów", "zrezygnuj z nie, zastąp je pozytywnymi zwrotami".. bla bla bla... czasem mam wrażenie, że taki psycholog nie tylko nie miał własnego dziecka, ale nie zetknął się z żadnym ;) Wychowanie jest baaaardzo trudne, ale spójrzmy na to z tej strony: na świecie są miliony dobrych, mądrych ludzi. Ktoś musiał ich wychować. Skoro milionom się udało, to czego ma nie udać się nam? ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Wychowanie dziecka to trudna sztuka. Osobiście nie mamy w tym temacie żadnego doświadczenia ale nie popieramy bezstresowego wychowania ani kar cielesnych, trzeba znaleźć złoty środek :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bycie mamą nie jest łatwe. Jest piękne, ale nie łatwe. Każda z nas chce dla swojego dziecka jak najlepiej, ale nie zawsze to wychodzi. Zresztą jak w każdej innej dziedzinie życia. Często rysuje się wiele pytań o to, czy powinnam to zrobić, czy mu pozwolić, czy nie. Myślę, że często też, mimo szczerych chęci, podejmujemy też błędne decyzje. Ale kto ich nie podejmuje? Najważniejsze jest jednak to, aby nasze maleństwo koniec końców czuło się kochane, aby czuło naszą bliskość i wsparcie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam nadzieję, że z tego się wyrasta. Myszka ma prawie 4 lata i już coraz rzadziej płacze ze złości, za to Kruszynka ... ta to się dopiero rozkręca :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dzieci płaczą :) u mojej najmłodszej jest faza wymuszania i oczywiście płacz, ale jaki :) ale jestem konsekwentna przeżyłam to z dwójka to i z najmłodsza przeżyje :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Obecnie Michaś chyba przechodzi fazę buntu :P jak się czegoś zabroni to syrena wyje pół godziny :))

    OdpowiedzUsuń
  34. Racja, można pokazać dziecku czego się nie popiera i czego nie wolno robić bez karania.

    OdpowiedzUsuń
  35. No tak - czasami mam wrażenie, że w naszym idealnym świecie nawet dzieci nie płaczą. U nas mimo tego, że ledwo 11 miesięcy to takie sceny buntu czasami nam maluch urządza, że ja nie wiem czy mam płakać czy się śmiać. Też nie zawsze daje się przytulić czy w ogóle wziąć na ręce...

    OdpowiedzUsuń
  36. Każde dziecko płacze i dlaczego mamy pisać udawać że tak nie jest? Każde powinno mieć takie zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Trudno jest wychować dziecko, chciałoby się dla niego jak najlepiej i czasem przesadzamy, ale gdzie jest granica to każdy sam musi sobie ją postawić.

    OdpowiedzUsuń
  38. Wychowanie to trudna sprawa i na pewno żadna z nas nie ustrzeże się przed popełnieniem niejednego błędu, ważne by starać się i kierować dobrem dziecka - tylko (i aż) tyle możemy zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zgadzam się, niestety im dziecko starsze tym więcej rozumie, ale też ma własne zdanie na każdy temat.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ale Ty jesteś ładna Martynko :) Kurcze, nie wiem dlaczego, ale wyobrażałam sobie Ciebie z ciemnymi włosami hehehe ;))) Śliczni jesteście oboje!!!! / Agata

    OdpowiedzUsuń
  41. I tak, pokazujcie się częściej razem :) / Agata

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.