12 października 2015

Jesteś ciekawski !!

Dlaczego ludzie są ciekawi z natury? 


Siedzisz na tarasie wygodnie w fotelu. Przypadkiem zerkasz na okno u sąsiadów i widzisz w nim postać za firanką, która notabene delikatnie się rusza. Jesteś obserwowana/ny! Taka to natura człowiecza, że lubimy wiedzieć i widzieć więcej, niż powinniśmy. Interesuje nas w co ubrana jest sąsiadka, jakim autem jeździ Kowalski i przede wszystkim skąd miał na nie tyle kasy! Ach, jak my lubimy plotki i ploteczki, ale wszystko w ramach zdroworozsądkowego przekazu informacji (często niepotwierdzonych, ale informacji) rzecz jasna. Ciekawość bywa dobra i niekoniecznie dobra. Do niekoniecznie dobrej zaliczyć możemy powyższe przykłady ale co wchodzi w skład tej dobrej? Otóż być może niewiedza często mniej boli ale widza pomaga nam w życiu. Od młodych lat zaspakajamy swoją ciekawość świata. Najwięcej uczymy się w formie przyczynowo skutkowej - jeśli nie zjesz, będziesz głodny, jeśli nie ubierzesz się, będzie Ci zimno. Gdyby nie ciekawość tego co będzie jeśli dajmy na to nie założę kurki wychodząc na dwór nie wiedzielibyśmy po co ją zakładamy. Ciekawość jest po to, by zgłębiać wiedzę często wręcz niezbędną do życia. Ale czy sformułowanie użyte w Twoim kierunku "JESTEŚ CIEKAWSKI" nie oburzy Cię? Oburzy, oczywiście bo to niekoniecznie komplement. Nasuwa nam się myśl, że ktoś właśnie wtyka nos w nieswoje sprawy! Ale... ciekawość to przede wszystkim zgłębianie wiedzy. Ciekawość jest matką wynalazków, popycha do szukania nowych rozwiązań i ich konsekwencji. Zatem pielęgnujmy ją! Być może jedno banalne pytanie pomoże nam pójść o krok dalej? 


Albert Einstein powiedział:
 "Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć"
i dodawał: 
Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość.



Ciekawskie dziecko

Jeśli Twoje dziecko zadaje Ci mnóstwo pytań a wśród nich jest "a dlaczego/a po co/dlaczego tak/czemu/a jak" wiedz, że to idzie w dobrym kierunku! Ciekawość niewątpliwie należy pielęgnować. To dzięki niej być może wyrośnie nam mały geniusz? Pozwól więc dziecku na zgłębianie tajników otaczającego go świata. Może nasze wypowiadane tak często "NIE RUSZ! NIE DOTYKAJ!" hamuje właśnie jego potencjał ? Rolą nas rodziców jest stwarzanie mnóstwa okazji do zadawania pytań - takie jest moje zdanie. Pozwólmy, by nasze dzieci były małymi odkrywcami - cóż cieszy bardziej niż kolejna rozwiązana zagadka?


Idąc tym tokiem rozumowania pielęgnując ciekawość naszego pierworodnego Synka w ostatni ciepły weekend wybraliśmy się do Warszawskiego Zoo. Tam ciekawość małego człowieka związaną z istnieniem zwierzątek obserwowanych tylko na obrazkach kolorowych książeczek może zostać zaspokojona. I gdybym potrafił mówić zadawałby pewnie mnóstwo pytań...














36 komentarzy:

  1. Byliśmy z Frankiem w zoo, ale dla 6 miesięcznego wtedy malucha najciekawszą atrakcją był pan koszący trawę, za to rodzice dobrze się bawili ;D za rok to powtórzymy :) jak zwykle piękne zdjęcia - zazdraszczam :D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt ;) równie dobrze mógł przespać całą wyprawę. Ale chociaż Wy skorzystaliście :)

      Usuń
  2. Fota hipopotama super :-) maluchy sa ciekawskie taka ich natura:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko maluchy - na co wskazuje pierwsza część mojego tekstu :)

      Usuń
  3. Jak byliśmy kilka miesięcy temu z synem w ZOO to najbardziej interesował go domofon w którymś z pomieszczeń gospodarczych :P Mam nadzieję, że następnym razem bardziej będą interesować go zwierzęta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domofon? :) Może ma skłonności techniczne :)
      Następna wyprawa zapewne już w następnym roku będzie dla niego bardziej ciekawa - zapewniam

      Usuń
  4. Ciekawość, tak... Jak ja dobrze to znam :) Od jakichś dwóch miesięcy Stasiu jest na etapie "a co to?". Potrafię po 100 razy powtarzać to samo słowo, bo mały z uporem małego maniaka pyta w kółko o te same rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak widzisz Kochana to tylko krok od zostania geniuszem :) Gdyby nie był ciekawy otaczającego go świata mogłabyś się martwić :P

      Usuń
  5. Też byliśmy w zoo, mała miała 11 miesięcy. Ale interesowało ją wszystko poza zwierzątkami :D Mam nadzieję, że na wiosnę będzie lepiej, wtedy już prawie trzyletnia panna będzie :) Za to ciekawość wszystkiego innego jest przerażająca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta zapewniam, że wiosenna wyprawa będzie dla niej bardziej ciekawa :)

      Usuń
  6. Niesamowicie piękne zdjęcia, ale to wiesz! ;-) W dzieciach zawsze najbardziej inspiruje mnie właśnie ta ciekawość świata - co raz to nowsze, bardziej wymyślne pytania, próby, błędy, testy otoczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana zawstydzasz mnie. Ilekroć tak piszesz ja myślę nad tym ile mam do poprawienia jeszcze... zwłaszcza sprzęt :)

      Usuń
  7. Oli jest tak słodki. i do Ciebie podobny! a my naszą pierwszą wyprawę do zoo zaliczyliśmy w lipcu. też było super. Maja najbardziej chyba zapamiętała słonia i żyrafę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba jest, faktycznie :) U nas żyrafa robiła ogromne wrażenie na Olim. Podobały mu się i małpki i ptaszki... Do kaczek chciał wejść :) Może niewiele rozumie ale na pewno wymęczyła go ta 'przygoda' ;)

      Usuń
  8. Mądry tekst :)
    Ja jako dziecko byłam ciekawskie jajo, wszystko chciałam wiedzieć i o wszystko pytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się Matko :) To znaczy że jest chłonny wiedzy !

      Usuń
  9. Gdy moja Olka miała niecałe dwa lata i wybraliśmy się do Zoo, to jej uwagę przykuły jedynie: żyrafa (tylko jedna), małpka (tylko jedna) i wrony (wszystkie jakie dostrzegła) - teraz jednak jest bardziej ciekawska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konrad - nie pozostaje Ci nic innego jak zabrać rodzinę ponownie do Zoo :)

      Usuń
  10. dziecko ciekawskie byc MUSI! O.. w końcu jakoś musi świat poznawac, prawda?:)
    Uwielbiam wycieczki do zoo z moimi Bakami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MUSI! Masz rację. Nie dodałam tylko nic o takiej negatywnej ciekawości potykającej się o niewychowanie. Bo jednak 5 letnie dziecko powinno wiedzieć już, że nie wypada zaglądać komuś do szafki z bielizną "z ciekawości". :)

      Usuń
  11. Dzieci lubią poznawać świat i przy tym są bardzo ciekawskie, ale to dobrze że się interesują ; )
    Fotki cudowne. My Zoo mamy blisko i często korzystamy. Lubimy; )
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę pobliskiego zoo ! ;)
      Ilekroć czytam coś na temat zdjęć odzywa się we mnie jakiś głos który powtarza "PRACUJ NAD SOBĄ!" ;) chciałabym lepiej

      Usuń
  12. U nas z całej piątki, najbardziej ciekawska jest chyba córa. Pytania: a dlaczego? nie mają końca, a nam brakuje już wiedzy, by zaspokoić tą nadzwyczajną ciekawość. Nie wiem co to będzie...

    Ps. Hipcio słodziak, ale chyba nieśmiały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hipcio bardzo... Wykąpał się i poszedł spać :) Aż miło było popatrzeć
      Córa widać chłonie wiedzę jak tylko potrafi - a Wy niestety, musicie jej w tym pomóc ;)

      Usuń
  13. Ciekawość rodzi się od dziecka i właśnie tak niektórym zostaje już na zawsze. Ploteczki owszem ale zgadzam się z Tobą, że w granicach zdrowego rozsądku. Przed nami jeszcze wycieczka do zoo, myślę że na wiosnę będzie dobra pora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety trudno ten zdrowy rozsądek wypośrodkować :) Ploteczki zawsze będą kojarzyć nam się z czymś nie do końca 'poważnym'.

      Jak będzie już po wycieczce - czekamy na foty

      Usuń
  14. Ta ciekawość u niego jest przeurocza:D
    Zachwyca mnie ciekawość świata u dzieci, coś co my juz doskonale znamy jest dla nich czymś zupełnie nowym i budzi ogromne zainteresowanie. Każdy najdrobniejszy szczegół okazuje się mieć dla nich znaczenie:)
    No i ważne jak my w tym wszystkim im pomagamy poznawać świat.

    A co do wścibskich sąsiadów, mam takich jednych. Chodzą na zmianę palić papierosy na balkon, żeby jak najwięcej zobaczyć, bo gdyby chodzili razem nie widzieliby tyle ile zobaczą osobno;) wiedzą wszystko o wszystkich i są źródlem informacji dla innych plotkujących. Męczące są takie osoby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również zachwyca.. Taki maleńki człowiek naprawdę wiele ma przed sobą nauki - nawet tej dla nas banalnej. A sąsiadów masz okropnych! Mam nadzieję, że nie dusi Was dym ich papierosów! :)

      Usuń
  15. Polecam wycieczkę do wrocławskiego afrykarium - tam się dzieje! Dzieć będzie zachwycony :) co do ciekawości... najgorsze jest to, że nikt nie widzi ile kosztuje Cię pracy i wyrzeczeń to co masz...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja codziennie zachwycam się tą dziecięcą ciekawością! Tak czasami mi tego brakuje, wydaje się, że wiemy wszystko, a to niekoniecznie prawda. Zoo warszawskie uwielbiam! Planuję kolejny spacer.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hipcio wymiata :) Dzieci takie już są. I super, bo nam, dorosłym to mija, a szkoda. Dlatego trzeba zachęcać do odkrywania świata a nie codziennie, w kółko powtarzać nie ruszaj, nie rób, nie idź tam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawość dzieci i dorosłych to dwa światy. Dziecko jest urocze i dopiero poznaje świat- dlatego rozkłada rodziców na łopatki serią pytań "a dlaczego?". Ciekawość dorosłych też może być zabawna- jak przypadku mojej siostry, która śmiało może robić za monitoring osiedlowy. Jednak taka ciekawość moze też być upierdliwa- jak w przypadku poniektórych ciotek-klotek czy teściowych. :)
    Śliczne zdjęcia :) My Mańkę zabraliśmy dwa razy. W zeszłym roku jak miała 1,5 roku to mało ją to interesowało, ale w tym jak miała już te 2,5 to była zachwycona! NAwet dziś wspominała, że chce isć do zwierzątek ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To fajnie jak dzieci są ciekawskie i chętne do poznawania świata :) Choć pierwsze co przyszło mi na myśl to sąsiadka mojej mamy, którą mama nazywa "Wolna Europa" ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze Ci powiem, że czasem mam wrażenie, iż uczula mnie owe "a dlaczego" powtarzane po raz setny jednego dnia. Co ja mówię, jednej godziny ;-)
    Sebastian zadaje więcej pytań, aniżeli odpowiedzi ;-) Łucja z kolei nie zrobi niczego o co ją prosisz, jeśli nie wytłumaczysz jej dlaczego, po co itd ;-)
    Trochę to męczące, ale nie warto dzieci zbywać, bo jak piszesz to hamuje ich rozwój.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.