16 listopada 2015

Wracam do domu i....

Nie było mnie 2 tygodnie. Wracam do domu i co zastaję ? 


pomalowane ściany
wykończone schody
założone listwy LED pod sufitem
założoną podbitkę
wysprzątane mieszkanie
pozmywane naczynia 
umyte podłogi
zrobione pranie
niedziałającą bramę garażową
zgrabione liście
kilka zamkniętych przesyłek
pełną lodówkę

Poważnego chłopca, 92 cm
 i stęsknionego męża!





Powiem szczerze, że ogromnym plusem rozstań są powroty! :) świadomość tego, że ma się do kogo wracać jest niesamowicie motywująca - w każdej sytuacji. Nie mniej jednak pomimo tego, że uważam KRÓTKIE rozłąki za korzystne na te kilkutygodniowe i nieplanowane nie jestem przygotowana. Więcej ich nie chcę!  Dziękuję Wam za życzenia powrotu do zdrowia. Przerwa na blogu była konieczna - cóż, nadrobimy! Pamiętam o Was :*



33 komentarze:

  1. Super że już jesteś :) Powroty są zdecydowanie najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie jesteś...! Tęskniłam! :-)

    P.S. Czy Twój mąż mógłby napisać post o tym JAK TO WSZYSTKO ZROBIŁ mając dziecko pod opieką...? :D

    Pozdrawiam,
    Weronika
    www.karmicielka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Jestem za! Z chęcią podsunę mojemu do poczytania... ;)

      Usuń
    2. Mój mąż twierdzi, że on pisać nie umie :P a to tajemnica (związana z tym gdzie Synka podrzucał jak sam był zajęty robotą) :)

      Usuń
  3. Super, że już jesteś :) i dobrze masz z tym Twoim mężem :) ja kiedyś wróciłam ze szpitala jeszcze w ciąży i musiałam latać ze ścierka :) Daria

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, ze wróciłaś :) takie niespodzianki są najlepsze! I życzę żebyś więcej nie znikała niezapowiedzianie, nie w takich okolicznościach i nie z takich powodów (co innego wakacje - niespodzianka zorganizowane przez męża :P ) Kurcze brakowało mi Ciebie i bloga. Odpocznij i wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal wracam do siebie ale szykuje mi się jeszcze grudniowa wizyta w szpitalu tym razem już taka, której się spodziewam. Chcę to mieć za sobą... zdrowie jest najważniejsze więc trzeba tego pilnować. Zdrówka życzę :*

      Usuń
  5. Super ze jesteś. A taki mąż to prawdziwy skarb! A przerwa od bloga....nadrobi się! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. a co sie dzialo ze tak dlugo cie trzymali?.... dobrze ze juz w domu

    OdpowiedzUsuń
  7. oby nigdy więcej takich nieplanowanych [i przymusowych] "wczasów" !

    zdrówka! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. No w końcu! Cieszym siem :) Teraz fakt, czas na post małżonka. "Jak wykończyć dom mając dziecko pod opieką" czekamy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My też pamiętamy :) ! Fajnie, że już jesteś :*

    A mąż nie ważne jak to zrobił czy zatrudnił ekipę remontowo-budowlaną, czy zaprzęgnął do pracy rodzinę i sąsiadów na czele z 92 cm dyrygentem, najważniejsza była Twoja reakcja na to wszystko i rozpierająca duma, że masz tak dzielnych mężczyzn :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No, to mąż się spisał! W rozłące powroty są najlepsze;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że już jesteś! Brawa dla męża za ogarnięcie wszystkiego! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że już w domku. Nie wyobrażam sobie takiej rozłąki z synem... dobrze, że już jesteście razem i żeby już się to nie powtórzyło!

    OdpowiedzUsuń
  13. Martynuś strasznie się cieszę, że wróciłaś do swoich chłopaków, ukochanego domu i do NAS :) oby już teraz z dala od spzitali kochana. Trzymaj się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że jesteś ;) Mam nadzieję, że jest już wszystko w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  15. super że jesteś już w domku....co się stało że na tak długo wylądowałaś w szpitalu.....dla mnie kilkutygodniowy pobyt w szpitalu to kompletna abstrakcja

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpoczywaj, tutaj nikt o Tobie nie zapomni a powrót do blogowania pewnie będzie jeszcze przyjemniejszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że wróciłaś do zdrowia! Mam nadzieje, że takiego typu nie planowane wyjazdy na długo nie będą Ci już utrudniać życia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem nową czytelniczką, ale chętnie przyjrzę Ci się z bliska :) i fakt, 92 cm to już całkiem poważny mały mężczyzna! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Co tam blog...nikt nie zapomniał a zdrowie najważniejsze :))) Niedługo my się "przywitamy" ze szpitalem i nawet teraz jak jestem w domu to i tak nie potrafię napisać żadnego słowa bo w mojej głowie za dużo się dzieje a ostatnie dni były dla nas bardzo smutne...na wszystko potrzeba czasu..nic na siłę...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie ma nic piękniejszego niż powrotu w ramiona ukochanej rodziny! Jesteś szczęściarą! Masz rodzinę, która Cię kocha i potrzebuje! <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Tylko się cieszyć z takiego partnera.. Mój jest daleki, od porządków domowych.. ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. To się chłopaki spisali:) Napracowali się, a teraz pewnie są bardzo szczęśliwi, że jesteś już z Nimi. Zdrówka.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Cieszę się, że wróciłaś :) ps. jak faceci chcą to potrafią ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Baaaardzo się cieszymy!u Ciebie zawsze tak miło! Nie ma nic na siłę i tego wszedobylskiego reklamowania wszystkiego byleby coś komuś wcisnąć 😉 uwielbiam Was!z klasą i radością tez można! !!!buziaki i zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Mąż na medal! :) Cieszę się, ze wracasz do zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.