15 lutego 2016

10 rzeczy, które zaskoczyły nas w trakcie budowy!


Zabierasz się za budowę domu? Nie będę Ci współczuć! To naprawdę dobry czas. Pamiętaj tylko, by mieć wszystko pod kontrolą! 






Chyba powinnam zacząć od tego, jak pobudować dom i przeprowadzić się w trakcie 13 miesięcy tak jak zrobiliśmy to my i co wcale nie było aż takim wyczynem jakby się to mogło wydawać. Wbrew pozorom nie opieraliśmy się tylko i wyłącznie na robocie fachowców, dużo pracy to zasługa mojego męża, ale UDAŁO SIĘ! W sierpniu 2015 zamieszkaliśmy pod innym adresem. Do tego wrócimy innym razem. 

Mówi się, że budowa domu to najtrudniejszy i najmniej przyjemny etap życia. Niektórzy twierdzą, że to była walka o przetrwanie ich związku i płacz po każdym wypadającym siwym włosie. Inni współczują tym, którzy budowę mają w planach... a my? My życzymy Wam powodzenia i nic więcej jak cierpliwości i zdrowego rozsądku nie potrzeba :) Nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać! Wszystkie niepowodzenia trzeba brać na klatę, ewentualne opóźnienia już przed rozpoczęciem wpisać w grafik a rzeczy, które wydają nam się nie do przeskoczenia zwyczajnie obejść bokiem :P Chociaż czas budowy wspominamy dobrze jest kilka rzeczy, które nas zaskoczyły i na których być może Wy też jeszcze nie wiecie.


1. Zmiany w projekcie gotowym - najpierw setki godzin, kilkadziesiąt dni przebierasz projekty i analizujesz wszystkie by wybrać ten najbardziej zbliżony do Twojego ideału. Wybierasz jeden, kupujesz go, chociaż w zamyśle masz kilka drobnych zmian, które chcesz wdrążyć na etapie adaptacji projektu. Udajesz się do architekta i co? Twoje schody, które miały tworzyć klatkę schodową nagle muszą zostać w centrum parteru - wysunięte na 2 metry ze ściany! Szlag by to! Słup w kuchni? Musi zostać, bo połączony jest z belką podtrzymującą strop - tego oczywiście na etapie zakupu projektu nie wiedziałaś totalnie. Cóż więc masz za wyjście? Uczynić z tych "mankamentów" atut :)

2. Koszty projektu gotowego a indywidualnego - po zaskoczeniu związanym z punktem 1 wprowadzeniu wszystkich możliwych zmian do projektu i wyjęciu kolejnych tysięcy z portfela zdajesz sobie sprawę, że projekt indywidualny wyszedłby Cię w takiej kwocie albo taniej i naprawdę byłby IDEALNY.

3. Działka pod nadzorem  - działka, którą posiadasz na własność od kilku co najmniej lat nagle okazuje się nie być budowlaną bo... przewidziane są na niej inne inwestycje. I tu zaczynają się schody związane z pozwoleniem na budowę powiązane ze sprawami sądowymi i oczywiście mocnymi "obsunięciami" ! I o ile my takiej sytuacji nie mieliśmy to wśród znajomych owszem. Dobrze więc sprawdzić dużo wcześniej plan zagospodarowania przestrzennego i przeznaczenia działki. Nas spotkała za to niespodzianka innego typu: nasza działka była pod nadzorem archeologa, co skutkowało kilkoma stówkami więcej przy załatwianiu pozwolenia i nadzór przy wkopywaniu szpadla w ziemię. 

4. Pogoda - rzecz jasna. Nie da się jej w 100% przewidzieć ale nas np. zaskoczyła podczas wylewania stropu. Wystarczyło poświęcić kilka chwil by sprawdzić, czy na ten  dzień nie zaplanowana jest porządna  ulewa a przecież strop musisz wylać w całości.

5. Fachowcy po znajomości - i oszczędności, których nie było. I o ile wiele ekip mieliśmy znajomych bądź z polecenia i naprawdę jesteśmy gotowi polecać ich dalej, to zaskoczył nas tylko ten, po którym najmniej się tego spodziewaliśmy... cena za małą część zrobionej hydrauliki wbiła nas w podłogę. Z ulgą dokończyliśmy współpracę z innym Panem, którego polecamy wszystkim w okolicy.

6.  Cena wyrównania terenu  - kto by pomyślał, że działka, która już została wyrównana pochłonie jeszcze kilka tysięcy złotych ZIEMI. Owszem, to był nasz wybór jak dużej powierzchni będzie nasze podwórko, ale nie spodziewaliśmy się aż takich kosztów.

7.  Wizja wnętrz - najlepiej stawiając fundamenty powinniśmy mieć już wizję a najlepiej projekt łazienki i kuchni, wiedzieć gdzie będzie wc,  umywalka i w którym miejscu ma być okap. NIE MIAŁAM POJĘCIA o takich rzeczach nie widząc jeszcze nawet ścian. Cholera! Jestem wzrokowcem :/  Przez moje mylne wyobrażenia musieliśmy zmieniać plany już po ich realizacji - dodatkowe koszty! 

8. Urządzanie wnętrz  - chyba najbardziej zaskoczyło mnie to, jak trudno jest obrać kierunek, styl, połączyć wszystkie pomieszczenia ze sobą... chyba nie do końca sobie z tym poradziłam ale mam masę czasu na poprawki :) zamierzamy tu pomieszkać

9. Paliwo - jeśli wydaje Ci się, że mimo mocnych oszczędności, mimo braku jakichkolwiek rozrywek przez czas budowy Twoje pieniądze uciekają z portfela przelicz sobie, ile wydajesz na paliwo. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak pochłaniają nas koszty dojazdów a przecież w trakcie budowy w ciągu dnia możesz i 10 razy jechać po zakup czegoś naprawdę niezbędnego - ani fachowcy nie będą czekać na towar, ani schnący beton.

10. Kosztorys - tu niespodzianka! POZYTYWNY PUNKT: świetnie go sporządziliśmy. Nic w tym trudnego, należy tylko poznać podstawowe stawki za usługi i towary zaglądając do sieci lub też tak jak my dopytując najbliższej rodziny, która etap budowy ma już za sobą. Przeliczaliśmy wszystko na metry, tworzyliśmy progi +/-, to co udało się oszczędzić mogliśmy przenieść w nieprzewidziane koszty. Dzięki temu punktowi prawdopodobnie udało nam się wprowadzić w rok od wylania fundamentów.






Powinnam dopisać jeszcze punkt 11. NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIE i jednocześnie rozczarowanie:

W swoim kraju, na swojej działce, za swoje pieniądze i swoimi rękoma nie możesz zrobić tego co chcesz - decydować muszą urzędnicy! 


37 komentarzy:

  1. Dziękuję, że dodałaś punkt 2. Niestety nasza polska mentalność ciągle dąży do jak najniższych cen za WSZYSTKO! Nie zdając sobie sprawy z późniejszych, dodatkowych kosztów.
    Osobiście zawsze doradzam projektowanie wnętrz już na etapie projektu domu w formie papierowej, a nie na budowie. Niestety robienie tego na ostatnią chwilę także wiąże się z przeróbkami, zmianami no i kosztami.

    Budowa domu jest dopiero przede mną! ;) Mam nadzieję, że zaczniemy w tym roku i skończymy w przyszłym. Lubię takie wyzwania, więc jestem pełna optymizmu! ;)

    Czekam z niecierpliwością na fotki z wnętrza! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana wnętrza możesz zobaczyć już w innych wpisach bo mieszkamy od sierpnia :) wprawdzie nie dokładnie i nie wszystkie ale co nieco można podlukać :P

      Jeśli chodzi o Twoje wnioski - tak dokładnie jest! Każda przeróbka wiążę się z niepotrzebnymi kosztami a wystarczy czasami rozrysować sobie wszystko na spokojnie i być może co nieco przewidzieć.

      Usuń
  2. podpisuję się pod tym wszystkim!! i mam w przygotowaniu i to od dawna post o podobnej treści, bo już szlag mnie trafia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam na ten post. Słyszę ze stron wielu jakie przypadki się ludziom trafiają. Niestety czasami jeden błąd może dać się nam we znaki, opóźnić mocno budowę i opustoszyć nasz portfel. O wypadających włosach nie wspomnę :P
      daj znać koniecznie!

      Usuń
  3. Mamy za sobą budowę domu, było to dla mnie bardzo męczące. Fachowcy, nawet ci po znajomości, niby specjaliści, mogą zepsuć wiele rzeczy lub zrobić nie dokładnie. Niestety też sam człowiek nie zna się na wielu sprawach i ufa takim specjalistom... Obecnie zmieniłabym w domu dużo, bo dopiero podczas użytkowania wychodzą różne sprawy. Mamy jeszcze górę domu nie wykończoną i tu mam nadzieję, będzie wszystko lepiej wyglądało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja przez ten rok nie zdążyłam się zmęczyć zwłaszcza, że byłam zaraz po porodzie i więcej na budowie działał mój mąż - zwłaszcza fizycznie! Za to byłam niezastąpiona w podejmowaniu decyzji które rzutowały na wnętrza. Ale kilka gaf popełniłam, które usunęliśmy zaraz po :P

      Usuń
  4. My zaczynamy w tym roku. Właściwie to za jakieś 1,5 miesiąca. I mimo, że mam wiele obaw to i tak czuję dreszcz ekscytacji. Mój dom - moje marzenie. Oczami wyobraźni widzę każdy jego kąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Was kciuki!! Nie obawiaj się, nie będzie absolutnie źle :) można się czymś zaskoczyć, zdenerwować ale tego się nie uniknie nawet w codziennym życiu bez budowy :)

      Usuń
  5. Fachowcy po znajomości to najgorsza sprawa jaką można sobie zafundować! Znam to z autopsji!Niestety również nie polecam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele trafnych przemyśleń :). Faktycznie koszta dojazdu mogą być ukrytymi pożeraczami. Faktycznie wielu rzeczy czasam nie da się przewidzieć, ale są tez takie, które przewidzieć można :) My nie trafiliśmy na żadnego 'fachowca' od siedmiu boleści na szczęście, gdyż wszystko było pracą rąk własnych.
    Bardzo fajnie poczytać Twoje spostrzeżenia, gdyż konfrontuje je ze swoimi.

    OdpowiedzUsuń
  7. czysta przyjemność....ino tylko mieć wystarczająco pieniędzy.

    pkt 3 - zaskoczyłaś mnie - kompletnie nie miałam pojęcia o czymś takim.

    wykończenie i urządzenie - to jednocześnie i najprzyjemniejsza sprawa i przyspatrza wielu konfliktów kiedy twoja wizja jest rozbieżna z wizją innych domowników. u mnie każdy remont to wielkie spory bo mam zupełnie inny gust i podobają mi się zupełnie inne style niż rodzicom i ciężko dojść do porozumienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Punkt 3 bardziej zaskoczył nie nas, a znajomych którzy chociaż przed nami planowali budowę domu nadal nie zaczeli bo chociaż już sprawę w sądzie wygrali to nadal nie jest uprawomocniona :( bo ktoś tam kiedyś zaplanował że w tym miejscu będzie szła jakaś tam linia. I niespodzianka!!

      Usuń
  8. Super rady! Nas też poniosło z projektem gotowym a potem zmiany wchłonęły masę kasy! No i punkt 11 jest w sam raz!
    A budowa liście na kredycie czy za swoje? Jeśli to nie tajemnica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w zasadzie wyszło tyle samo ale gdybyśmy wzięli za wzór ten projekt to pewnie nie zaskoczył by nas ten fakt :) mimo to nie żałuję niczego :)

      Usuń
  9. Akurat punkt 11 wcale mnie nie zaskakuje... Już niejeden raz przekonałam się, że aby coś w Polsce załatwić, zrealizować jakiś swój projekt czy zamierzenie - trzeba najpierw przekopać się przez całe tony papierów, pozwoleń, pokonać mnóstwo barier biurokratycznych oraz stawić czoło urzędniczemu chamstwu i opieszałości. Mam nadzieję, że pomimo wszystkich tych trudności będzie się Wam w nowym miejscu dobrze i szczęśliwie żyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już wszystko za nami ;) Nie mogę powiedzieć, że to były kłody pod nogi - ale zaskoczyły mnie te kwestie. Mimo to chyba jako nieliczni naprawdę miło i przyjemnie wspomniamy czas budowy

      Usuń
  10. My co prawda kupowaliśmy tylko mieszkanie, ale zgadzam się z kilkom punktami :) Papierów sporo, ale przy budowie domu zdecydowanie więcej. U nas jeszcze w kółko wymiana towarów. Nie taka złączka, kafle itp. Co chwilkę zmienialiśmy zdanie :) Ale co racja to racja, trochę tu pomieszkamy- mamy czas na zmiany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tego się nie przewidzi :) U nas też wymiana towaru się zdarzyła. Nie lubię takich sytuacji ale często podejmujemy decyzje zbyt szybko!

      Usuń
  11. Marzę o małym domku, ale właśnie dlatego go nie mam. To obecnie zbyt dużo dla mnie, dla mojego czasu i portfela... Ale obiecałam sobie, że jak już dzieci pójdą w świat, to wybuduje taką małą chatkę, tylko dla mnie i dla niego... - ze szkła :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się mówi - marzenia się nie spełniają - je trzeba spełniać! Dlatego gdy przyjdzie odpowiedni czas - bierzcie się do roboty! :)

      Usuń
  12. Drogie Panie! A wystarczyło zatrudnić na początku dobrego architekta. :) wydać te kilka, niechby i kilkanaście tysięcy na konsultacje i projekt! Ile czasu, nerwów i niespodzianek by to zaoszczędziło. Niezmiennie dziwi mnie to, jak dobrze w Polsce wszyscy znają się na budownictwie.... w końcu kiedyś był w jakimś domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zakończeniu budowy stwierdzam, że wydanie kilku czy kilkunastu tysięcy na architekta i konsultacje przed byłyby zbędne. Owszem - zaskoczyło mnie to, że koszt projektu i adaptacji = kosztowi projektu indywidualnego dzięki któremu uniknęlibyśmy tej małej niespodzianki ale kosztowało nas to tylko kilka dni nerwów, nic więcej :)
      Przypominam, że kiedyś budowano bez takich pomocy i doradców, domy stoją do dziś dnia i mają się dobrze. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty a to, co nas zaskoczyło a nie ZRUJNOWAŁO jest powyżej. I nie narzekam - dla nas budowa domu nie była KATORGĄ, była przyjemnością !

      Usuń
  13. Trafiłaś z postem ... 2 tygodnie temu kupiliśmy działkę, także wszystko przed nami, nie będziemy koniecznie się spieszyć mamy swoje m4 ale ruszyliśmy do przodu z marzeniami :) I zgadzam się kiedyś tak jak i moi rodzice budowali dom sami i nie było problemów, formalności i nikt Ci nie mówił jaki możesz dom postawić na SWOJEJ działce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj jak ruszaliśmy z budową i wspomniałam o notariuszu nim kupiliśmy projekt to tato mój mnie wyśmiał, bo po co? Jak on wie ile ma działka szerokości, bo ten od którego kupował mu powiedział (fakt, nie pomylił się ale co jeśli tak by było i projekt potem nie zmieściłby się na działkę?!). Ciągle powoływał się na to, że on dom budował (NOTABENE 25lat temu) i nic takiego nie musiał robić!
      TO SIĘ ZASKOCZYŁ :P

      Usuń
  14. Po przeglądaniu tysiąca projektów domu na szczęście już dawno doszłam do wniosku, że i tak będę musiała zrobić projekt indywidualny. Ufff dobrze, że cenowo wychodzi podobnie jak taki z przeróbkami :) Dzięki za ten wpis, na pewno kiedyś mi się przypomni jak już dojdziemy do etapu budowania domu

    OdpowiedzUsuń
  15. Ha! Rozważaliśmy Wasz projekt bazowy i ostatecznie mamy dom z projektu tej samej pracowni:P My budowaliśmy dom jako bezdzietne małżeństwo, mieszkające w wielkim mieście. Kosztów, które nas zaskoczyły mieliśmy całą listę. Niby o wszystkich wydatkach się wiedziało, ale ich skala nas bardzo zaskoczyła. Nasz dom powstał w 18 miesięcy, czyli podobnie jak Wy (choć nie aż tak) mieliśmy intensywnie. Pamiętam, że pod koniec, gdy już chcieliśmy się przeprowadzić na wiele rzeczy machnęliśmy ręką i to był jeden z naszych podstawowych błędów. Ale mimo wszystko dom mamy naprawdę świetny,a z rozmieszczenia pomieszczeń jest bardzo zadowolona i niewiele bym zmieniła:) A w budowie domu chyba niesamowicie ważna jest satysfakcja, że się tego dokonało, że udało się tak wielki "projekt" doprowadzić do końca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Kochana musimy mieć w takim razie podobne gusta ;) Nie ma budowy która nas w pewien sposób nie zaskoczy. To co napisałam to jest NIC w porównaniu do tego jak walczą ludzie ze swoimi budowlańcami, kierownikami budowy, wykonawcami wszelkiej maści... Ach - udało nam się! ;)

      Usuń
  16. Podziwiam i zazdroszczę jednocześnie :)
    W Szkocji obawiałabym się budować domu od podstaw - zdecydowanie musiałaby to być polska sprawdzona ekipa, ale tutaj nawet pogody człowiek nie jest w stanie przewidzieć. Czasem słońce, czasem deszcz :) Toteż kupiliśmy dom już gotowy, urządzamy go, remontujemy, ulepszamy i chociaż mieszkamy tu dopiero 1,5 roku, tak już zapowiada się to jako never ending story ;)

    btw., projekt domu - w dechę! Piękny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Diana, nasz dom wygląda nieco inaczej - mamy czarny dach, okna drzwi dąb + taka sama podbitka. cała elewacja biała, fundament grafitowy. Ten styl z projektu jest piękny ale... to jednak nie to :)

      Usuń
  17. A gdzie OGRÓD że tak zapytam? To przecież też DOM:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogród jeszcze nietknięty :P mam tylko w donicach na tarasie kilka krzaków ... ale weźmiemy się tej wiosny - chcę chociaż trawę :( ale nie mam nadal obiekcji

      Usuń
  18. nie wyobrażam sobie zaprosić do domu ludzi których nikt wcześniej nie przetestował, tylko z polecenia

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, punkt 11 znam aż za dobrze. Kąt nachylenia dachu, wysokość budynku, miejsce w którym możesz postawić budynek, a nawet to z której strony będziesz wjeżdżać na działkę otoczoną z dwóch stron drogą nie zależy nawet w najmniejszym stopniu od Ciebie tylko od wizji urzędnika. Dobrze, że kolor fliz do łazienki mogę wybrać samodzielnie :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten domek na wizualizacji to Wasz? Śliczny :) Podobają nam się podobne, jesteśmy na etapie szukania działki, niestety z dziada pradziada żadnej nie posiadamy :P Na szczęście mój mąż jest budowlańcem i ma firmę budowlaną, i chyba wie, co mówi, gdy mówi... :D że nie chce mu się budować domu i najchętniej kupiłby już stojący, no ale taki nie będzie przecież NASZ IDEALNY ;) Zazdroszczę, że macie już to za sobą, ale w sumie cieszę się na te wszystkie formalności, wybory i urządzanie wnętrz!

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak, to nasz domek :) My dostaliśmy od rodziców działkę w prezencie, więc to naprawdę ogromna dla nas pomoc. Takie umiejętności jak Twojego męża są niezwykle przydatne na etapie budowy. My nie narzekaliśmy na budowę jak większość ludzi:) jakoś gładko i bezproblemowo nam szło... i tego Wam właśnie życzę :*

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.