29 marca 2016

Dobra, idziemy spać!



Co robię, gdy dziecko nie chce mi zasnąć? 

A nic wielkiego - nie usypiam po prostu. Nie ma dla mnie czegoś takiego, że trzeba i już. Nie ma czegoś takiego, jak wyznaczona pora na drzemkę, czy sen nocny. Nie chodzę po domu z zegarkiem. Nie mamy ustalonego harmonogramu dnia. Wszystko dzieje się zupełnie intuicyjnie. Gdy jest zmęczenie - czas odpocząć. Gdy jest energia - jest zabawa.  

Próbowałam inaczej, próbowałam książkowo, próbowałam jak pani telewizyjna "niania" kazała. Według instrukcji.  Kładłam, czytałam książki, całowałam w czółko, wchodziłam. Setki razy. Męczarnia większa dla mnie niż dla niego. Nie bardzo rozumiał, dlaczego ma nie iść za mamą - bo może się przed nim właśnie chowa? A to taka fajna zabawa ;) Odkrywcza! Nie działało. Próbowałam razem z nim przytulać się i nucić kołysanki - czasami skutkowało, jednak nie zawsze. Traciliśmy w ten sposób i dwie godziny, albo on tracił - matka zasypiała. Najszybsza metoda? Włożyć do wózka, bujnąć dwa razu - ale ile można? Duży facet już z niego - czas  z tego wyrosnąć.

Zapewne wiele razy spotkałaś się ze zwrotem "rytuały". Twoje dziecko powinno wiedzieć, o jakiej porze dnia dana czynność występuje? Według tych teorii nie jestem chyba dobrym przykładem do naśladowania - słucham potrzeb dziecka. Jednocześnie to nie dziecko jest wyznacznikiem mojego trybu dnia, ale jest czynnym jego uczestnikiem - pozwalamy sobie na wiele spontaniczności - i polecam to robić!

Więc co robię, gdy dziecko nie chce mi zasnąć? Nie zmuszam - to przynosi odwrotny efekt. Niech szaleje, niech się pośmieje, niech się zmęczy! Wyciszenie? Stosowałam gdy był mały, teraz muszę wyssać z tego małego organizmu 100% energii! Beztroskiego śmiechu najbardziej mu potrzeba! I mi również. Po 40 minutach szaleństwa na łóżku - pada! Pada przykryty swoim kocykiem, pod którym tak nieudolnie próbował chować się - przed tatą. Ileż to radości daje dziecku próba ukrycia się przed bliskimi, czekając na ich reakcję, czekając na jego spojrzenie.  A KUKU ! - ten zwrot jest najczęstszym w ostatnich dniach, najbardziej efektywnym w temacie zasypianie. No same zobaczcie :) 

I pamiętajcie : do niczego się nie zmuszać, ślepo nie wierzyć wszystkim książkowym zasadom ... słuchać potrzeb i swoich, i dziecka!  - to najważniejsze! 























A teraz kilka słów na temat tego kącika:

łóżko - Bellamy
naklejki na ścianę to trójkąty zestawione w różnych kolorach i wielkościach - Dekornik
żółte poduchy, krzesełko  - Ikea
plecak na krzesełku - TurluTuTu
książki - BabaRyba
taborecik - Ululani
pościel w usta - MUMLA

W roli głównej:
Kocyk i poduchy TurluTutu z najnowszej kolekcji GeoMETRIC ! Już dawno żaden produkt nie wpisał nam się tak fantastycznie do naszego pokoju! Jakość mówi sama za siebie - te produkty są stworzone z sercem i myślą o dzieciach. Jak je znalazłam? To one znalazły mnie! ONE - bo pod nazwą TurluTutu kryją się dwie fantastyczne kobiety, które również mają swój niepowtarzalny blog - pochłonąć Was może bez reszty - to PASJA, PASJA i jeszcze raz  TALENT + UROK OSOBISTY! Zajrzyjcie tam koniecznie :) 





47 komentarzy:

  1. Zdjęcia bombowe, cudownie się to czyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bosh! Jaki z Małego jest słodziak! Te oczęta...Uuuuch! I uwielbiam te Twoje bliskie kadry. Zdjęcia, które robię dla przyjemności są w sumie w podobny stylu...:) Dziękujemy za te piękne zdjęcia za miłe słowa! Uwielbiamy Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* ale przyznacie, że najlepiej na fotkach wychodzi TATA :D

      Usuń
  3. Ja mam identyczne podejście. W ogóle w wychowaniu kieruję się tylko i wyłącznie swoimi zasadami i póki co uważam, że dobrze mi to wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak właśnie powinno zostać. Jeśli przesadnie bierzemy do siebie wszystkie rady zapisane w książkach i sieci możemy popaść w paranoję. Nie ma nic gorszego niż niespełnione cele - łatwo się zwieźć i podłamać, jeśli dane schematy przestają się u nas sprawdzać. Jestem zdania, że intuicja matki nic przesadnie złego dziecku nie zrobi :)

      Usuń
  4. Robie tak samo, na sile nigdy nie poskutkowalo. Jak bedzid zmeczony zasnie, jak nie nie ma mocnych i juz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. To tak jakby nam ktoś kazał na siłę zasnąć skoro wstaliśmy przed chwilą z planem i zapałem do działania. Nie da się na siłę, to potęguje złość :P Dlatego lepiej się na luzie wyszaleć :P

      Usuń
  5. Ja już się uodporniłam. Dopóki młody jest w łóżeczku w końcu odpuszcza i idzie spać. W maju chcemy go przenieść do zwykłego. Oj, będzie się działo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się dziać :) to już niebawem ! Trzymam kciuki. Nasz Oli też tylko za dnia śpi u siebie... w nocy śpi w łóżeczku w naszej sypialni.
      Przyznaję - z naszej wygody :)

      Usuń
  6. słodziak :) u mnie jakoś z zasypianiem nigdy nie było problemu,uwielbiał spać,tak jest do tej pory,oczywiście czasem zdarza się,że nie chce lub nie może zasnąć,wtedy po prosty leży i opowiada niestworzone historie aż w końcu zasypia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko zazdrościć Kochana :) też bym chciała mieć małego śpiocha chociaż nie ukrywam - bywało, że taki właśnie był :)

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia, zresztą jak zawsze !!
    U nas jest podobnie. Zet to wulkan energii, który ładuje się samoczynnie. To dziecko które nie potrzebuje snu!! Godzinka max do dwóch w ciągu dnia to wszystko, a wieczorem dopiero koło 21 pada, no i zapomniałabym najważniejszego o 6 jest już wyspana!!
    U nas nie ma rutyny. Moje dziecko tego nie potrzebuje. Raz ma drzemkę o 10, raz o 11 a czasami o 13. Czasami mam wrażenie, że to ja bardziej ten rutyny potrzebuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również :) bo trudno coś sobie być może zaplanować ale... dużo trudniej było mi być spontanicznym gdy te rytuały były wdrążane. A przestawiać całego otaczającego mnie świata na "konkretne" godziny nie zamierzałam... zwłaszcza, że Oli też nie zamierzał się dostosować :P

      Usuń
  8. Mój synek ma stałą godzinę snu od kiedy pamiętam. 20 i już chrapie :) takie mamy zasady i uważam że nie krzywdze go ani nie ograniczam tylko wypracowalam pewną rutynę. Ja mam czas z mężem dla siebie, a mój syn ma dużo siły na zabawę w ciągu dnia. Tylko jedna drzemka mimo skończonego roczku :) dużo nas kosztowało wyrzeczeń, święta nie święta, protesty dziadków i innych oceniających, jednak się opłacało :)
    Nic nie narzucam tylko opowiadam o swoim doświadczeniu.
    Każdy ma wypracowane swoje techniki i to jest cudowne w całym macierzynstwie i w byciu rodzicem :) żadne książki tylko życie może nas nauczyć.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pora nocna też jest stała chyba, że odwiedzi nas bliska rodzina moje dziecko w ferworze zabawy z małymi gośćmi nawet nie myśli o spaniu. Wiem, że to się u ludzi sprawdza... ale wiem też, że nie u wszystkich. Dlatego wbrew sobie niczego nie robię - działam pod wpływem intuicji. Nie mogę powiedzieć, że nasz dzień to całkowity chaos - nie jest tak :) rzekłabym, że jest spokojnie... nie trzymam się po prostu żadnych reguł i zdecydowanie polecam do niczego się nie zmuszać.

      Próbowałam, nie wychodziło - znalazłam swoje metody :) Podziwiam Cię za to, że potrafiłaś wyjść na przeciw tym protestom, że potrafiliście zmienić swój tryb życia.

      Usuń
  9. Ja usypiam...Tulę i to wszystko, czasami zmyślam jakąś Bajkę...;)Ale Oliśko jakoś przy tym nie protestuje, śpi w południe ponieważ jego organizm tego potrzebuje, jest również bardzo energiczny. Pewnie gdybyśmy nie kładli się w środku dnia to padał by o 18 i budził mnie o 4 nad ranem... ;p On jest wypoczęty, a ja w tym czasie mam chwilę dla siebie;)We dwoje na tym korzystamy! Liczę na to, że nie odmieni mu się do lipca i nadal będę miała tę świętą chwilę dla siebie przy dwójce... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to ja Ci życzę, by Twoje życzenie się spełniło! ;)

      Usuń
  10. U nas względnie stałe pory pobudek i usypiania obowiązują - ale wynika to po prostu z naturalnych Bąblowych przyzwyczajeń i jego wewnętrznego "zegara" :) Oczywiście czasami zdarzają się też spore odstępstwa od tej "normy" i wtedy nasz synek szaleje dłużej, a my po prostu musimy to przetrwać, nawet pomimo ogromnego osobistego zmęczenia ;) Wszelkich prób usypiania na siłę już dawno zaniechaliśmy, bo była to straszna nerwówka i dla nas, i dla synka - i generalnie większość porad zaczerpniętych z mądrych ksiąg odnosiła u nas skutek odwrotny do zamierzonego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednym słowem - jest u Was całkiem podobnie ;)

      Usuń
  11. Moja ukochana kolorystyka. Ukradłabym ten pokój w całości i przeniosła do mojego domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bardzo proszę :) pół mogę oddać!

      Usuń
  12. Ale macie Słodziaka i do tego te jego rzęsyyy długaśne:) Zgadzam się, że nie powinno się zmuszać dziecka do snu. Nasza to żywioł:) Nie twierdzę jednak, że wyznaczone pory na kąpiel i sen nie są dobre, bo u nas póki co się to sprawdzają. Dzięki temu mamy czas dla siebie. Jednak zdarzają się dni, kiedy po prostu Chichotka nie ma ochoty na sen i szaleje na łóżku. Jeśli trwa to dłużej niż 10min i energia wzrasta wstajemy i szalejemy. Potem już nie ma problemu z zaśnięciem. Ale wiadomo każdy zna swoje dziecko najlepiej i jego potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzęsy ma bombowe ! Zdrowe podejście :) dokładnie takie jak moje
      {skromności, gdzie jesteś?}

      Usuń
  13. Ja też nie uznaję siłowego usypiania i często przez to Miko biega do późna. Z drugiej strony pracuję i przez to mamy mało czasu dla siebie - każda chwila jest cenna, szkoda ich na za wczesne chodzenie spać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... trzeba robić tak, żeby te nasze dzieciaczki po prostu możliwie jak najmocniej wymęczyć w godzinach popołudniowych :)

      Usuń
  14. Ja też nie usypiam na siłe :) MOja córka sama wie kiedy jest zmęczona, a że zasypia szybko to inna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś usypianie trwało 5 minut. Położył się, popatrzył i zasnął... :) Ale gdybym położyła go godzinę wcześniej - marne szanse ;P

      Usuń
  15. Mi się wydaje, że wszystko zależy od dziecka i od rodzica. Ja też nie jedną metodę stosowałam a Misiek najlepiej lubi spać ze mną ;)Idziemy do łóżka przytulanie, czytanie i.. śpi ;) Niunia natomiast zazwyczaj jest dzieckiem samo-usypiającym, a przynajmniej do niedawna tak było ;) Wkładało się do łóżeczka, karuzelka i po 5 min usypiała. Troszkę to się zmieniło po zmianie z łóżeczka na tapczanik, bo wie, że może wyjść, ale zazwyczaj działa ta sama zasada, przytulanie, czytanie i spanie :) Tzn. czytam tak długo aż zasną, nie wychodzę po jednej bajeczce. Co do godziny, to jak urodził się Misiek, położna na wizycie powiedziała że musimy go nauczyć o której jest kolacja, mycie, spanie. I tak się staraliśmy to robić, aby na 20 mieć wolne ;) I muszę przyznać że to działa, często dzieciaki dopominają się same że idziemy się myć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo już czują ten czas... ale wydaje mi się, że ten czas musi być naturalną porą. Dni są dłuższe, więc trudno wymagać od dziecka kąpieli o 19 skoro wszyscy w najlepsze na dworze, słońce świeci, lato w pełni a ktoś mu każe spać :P U nas - nierealne. Z wieczora często wpada rodzina, dziadkowie, znajomi - nie potrafiłabym powiedzieć im "sorry, posiedź sobie sama, ja muszę kąpać bo już 20" :) a znam takie przypadki!

      także wszystko na luzie... jeśli chce - oczywiście ;) Biegniemy ! Jeśli jest śpiący kładę go nawet o 18 chociaż modlę się później o jak najdłuższy sen. Wiem, że wszystko może się zmienić gdy pójdzie do przedszkola. Zrobie wówczas adnotację :P

      Usuń
  16. Piękne zdjęcia a jaki model uroczy. Co do spania mamy podobnie nie usypiam na siłe bo to i tak nic nigdy nie daje, no może oprócz niepotrzebnego stresu

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas z tym spanie jest wyjątkowo łatwo aż sama jestem w szoku punkt 20 synek śpi:) I nie ma zaganiania do łóżka idzie, kładzie się i wystarczą mu dwie minuty żeby zasnąć. Zdjęcia piękne. W oczy od razu rzucają się naklejki na ścianie. Świetny pomysł, a co do kocyków TurluTutu właśnie przymierzam się do zakupów:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zazdraszczam! Zazdraszczam szczerze :) U nas stabilnej godziny nie ma... ale z zasypianiem też nie bywa większych problemów - zwłaszcza wieczorem. W dzień bywa różnie - zależy od atrakcji. Czasami bywa mocno zmęczony ale jeszcze go coś nosi :P

      Usuń
  18. I ja też nie zmuszam, szaleją do woli aż wreszcie sami padają - to daje najlepsze efekty. a ja się przynajmniej nie denerwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze to takie napięcie, bo ktoś czeka na dole, bo wpadli niezapowiedziani goście, bo już powinien spać, bo nie śpi, bo jest awantura, że je zmuszasz. Także - czasami bywa zupełnie odwrotnie, niżbyśmy chcieli :)

      Usuń
  19. Zakochałam się w tym łóżeczku :) Aż dziwne, że maluch od razu w nim nie zasypia ;) Ale zgadzamy się - trzeba słuchać i dziecka, i intuicji :) Każdy maluch jest inny i inaczej funkcjonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łóżko jest świetne ;) polecam Bellamy!

      Usuń
  20. Ja na wasz blog trafiłam właśnie dzięki Gabie z Turlu Tutu. Weszłam i się zakochałam od pierwszego wejrzenia w waszych zdjęciach.
    A przechodząc do meritum, mam bardzo podobne podejście do kwestii spania, nie zmuszam, nic na siłę. Moja córeczka jest specjalistką od problemów ze snem, bo od urodzenia spała mało i bardzo często się budziła. Teraz śpi trochę więcej (ma 19 miesięcy), ale w nocy nadal często się budzi. Na początku zawzięcie walczyłam, bo moje macierzyństwo w dużej mierze opierało się na książkowych teoriach. W pewnym momencie odpuściłam i uwierzyłam swojej intuicji. Teraz, patrząc z perspektywy czasu, wiem, że to jest najlepsze co mogłam zrobić zarówno dla mojej corki, jak i dla siebie. Bo zmuszanie jej do snu w wyznaczonych porach nie przynosiło nic dobrego, tylko nerwy i stres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu Twój komentarz sprawił mi niesamowitą przyjemność! :)
      U większości pierworódek jest podobnie: czytają lektury, encyklopedie, uczą się jak postępować z małym dzieckiem i jak je wychowywać. Potem zderzamy się z rzeczywistością... bywa trudno. To co wpoiłyśmy sobie przez te kilka miesięcy zdaje się nie sprawdzać, zaczynamy pytać się czy coś robimy nie tak, czy coś z dzieckiem jest nie tak... Otóż nie - zamiast wsłuchiwać się w suche teorie lepiej wsłuchajmy się w głos swój i dziecka :)

      Usuń
  21. Jak zwykle pierwsza rzecz, która przychodzi mi na myśl to.. piękne zdjęcia! :) Oli jest uroczy, a jak śpi w nocy? Już pewnie do samego rana? :) Mam do Ciebie pytanie, takie trochę 'służbowe' :D Oglądając Twoje i innych lustrzankowych blogerów zdjęcia, nachodzi mnie wielka ochota na zmianę sprzętu, czy myślisz, że laik jest w stanie nauczyć się korzystać z porządnego aparatu na tyle, żeby było widać, że zdjęcia są robione porządnym aparatem? Zaznaczam, że jestem w miarę nie-oporna na technologie :P Jakiego aparatu używacie Wy, jeśli możesz jeszcze raz napisać? Dzięki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana zdradzę Ci coś - nie jestem przecież po żadnym kursie, nie mam pojęcia (a powinnam już mieć)jak robić dobre zdjęcia... ale... wiem jak wielką rolę odgrywa tu aparat. Do tej pory miałam najstarszą z lustrzanek CANON. DUPA! Te zdjęcia robiłam aparatem OLYMPUS E-PL 7 z obiektywem 45mm. POLECAM! To nie lustrzanka ;) to bezlusterkowiec, dzięki któremu na trybie automatycznym zrobisz właśnie takie cudowne zdjęcia - a obsługa jak zwykłej cyfrówki. ! Jeśli masz pytania - napisz e-mail ;)

      Usuń
  22. Powiem Ci kochana, że cudowny ten Wasz kont do spania! kolory moje ulubione!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudniaste zdjęcia :-)

    Mam dwójkę dzieci i każda z nich jest inne... różnie chodzili spać.... działały na nie różne metody :-) Powiem jedno.... ze spaniem jest lepiej jak już podrosną .... :P U nas od dłuższego czasu sprawdzają się wieczorne czytanie (obowiązkowo 2 rozdziały z 2 różnych książek by żadne nie było poszkodowane :-) ) I niestety nie mam egzemplarzy co to same zasypiają :-)) ale wcale mi to nie przeszkadza.... też nie lubię zasypiać sama :-))

    OdpowiedzUsuń
  24. U nas żadne złote rady nie działają... rutyna, wyciszanie, stałe godziny... nic z tych rzeczy. Syn zasypia wtedy kiedy chce, ale jest to dla nas bardzo męczące. Najczęściej nie mamy już drzemek w ciągu dnia, a wieczorem zasypia między 22-23 :/ Za to często przyglądam się z tym ustalaniem wszystkiego do pory snu itp i trochę mnie to przeraża. Przecież wtedy trzeba rezygnować z tylu rzeczy. To zdecydowanie nie dla nas!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.