3 kwietnia 2016

Giełda staroci (z duszą)




Gdy możesz nadać rzeczom drugie życie....


Chciałam napisać, że starość dotknie każdego z nas - niestety doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że nie wszystkim jest to dane. Odchodzimy. Za wcześnie zdecydowanie. Starość jednak dotyka nie tylko ludzi, ale i rzeczy... Przedmioty codziennego użytku.  Również zbyt szybko. My, ludzie, tej starości, która mnoży się wokół nas pozbywamy się coraz częściej, bez skrupułów, bez zastanowienia. Oddajemy komuś. Wyrzucamy. Czasami te starocie trafiają w dobre ręce. Idą dalej. Nabierają nowego znaczenia. Nowego charakteru. Nowego życia... Bo mają duszę. Tę iskierkę, której w nowych przedmiotach nie znajdziesz.

Są takie miejsca, takie giełdy i targowice, w których tych cudowności znajdziesz całe mnóstwo. I tylko od Ciebie zależy - co chcesz w nich znaleźć, czego potrzebujesz, co możesz z nich zrobić. Bo mają potencjał niejednokrotnie większy niż najdroższy mebel z wystawy sklepowej. Malutkie, pięknie zdobione filiżaneczki, które aż proszą się, by postawić je w białej jadalnianej witrynie. Obrazy, które chciałyby zdobić nie jeden salon czy przedpokój przywołując na swój widok wspomnienia z przeszłości. Meble, które niegdyś były ozdobą, czekające na zdarcie z nich śladów starości delikatnym szlifem...  Te drobiazgi,   które nadadzą charakteru nie jednemu wnętrzu... I umówmy się - nie musisz mieć wyrafinowanych klasycznych wnętrz, by znaleźć tam coś dla siebie... NIE! Tam znajdziesz wszystko... nawet do minimalistycznych i nowoczesnych domów. Wystarczy tylko chcieć... Znawcą być nie trzeba, architektem i projektantem również, by znaleźć wśród tych różnorodności coś, co wpasuje się do Twojej przestrzeni, posłużyć się wyobraźnią... Za grosze...

Takie miejsca, to skupisko ludzi. Po jednej stronie sprzedawcy, często zażenowani, często już zmęczeni. Po drugiej stronie klienci, obserwatorzy, spacerowicze. Pytania, negocjacje, targowanie się, przekupstwo, licytacje. Emocje. 

Nie wróciłam z załadowanym bagażnikiem. Nie kupowałam, by tylko kupić. Rozsądek mi towarzyszył. Analizowałam każdy z przedmiotów godnych uwagi i zastanawiałam się, co z tego zrobię, z czym to połączę? Na taras kupiłam tylko dwie rattanowe pufy... idealne dla dziecka, idealne, tanie. Złoty koszyczek już czeka w gabinecie na suszone kwiaty. Odstresowałam się. Wśród tłoku uśmiechniętych ludzi. W promieniach pierwszego ciepłego słońca... warto było ! ;) 
















































* Kutno
#OlympusPENgeneration
E-PL7, 45mm


Jeździcie, lubicie? 

29 komentarzy:

  1. Ale cuda! Wiesz, że uwielbiam Twoje zdjęcia...;-)
    U nas niestety nie ma takich miejsc, żadnych pchlich targów albo sklepów ze starociami, szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda... z drugiej strony średnio się opłaca grzać kilkaset kilometrów od domu by kupić coś taniej niż jest na OLX np. :P

      Usuń
  2. Super zdjęcia! W tamtym roku byliśmy na wyprzedaży garażowej i było super. Np dzieci sprzedawały stare niepotrzebne zabawki i zbierały na coś nowego. Pokupowaliśmy dla Michasia parę fajnych rzeczy za grosze i gry planszowe dla dorosłych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprzedaż garażowa to też fajna sprawa :) nawet nie mamy świadomości, że coś, co nam jest zbędne dla kogoś może być wartościowym i POTRZEBNYM. Według mnie to fajne inicjatywy

      Usuń
  3. Jakbym widziała naczynia mojej mamy..Ma ich mnóstwo i mówi, ze będzie trzymać ;))) Uwielbiam targi staroci, jeżdżę i zawsze znajduje jakieś perełki. ..mam nadzieję, ze w końcu uda mi się napisać o tym posta:)
    Miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam to sobie... i one to mają znaczenie... ogromną wartość! Ja czekam na Twój post! Uwielbiam takie ;)

      Usuń
  4. Ja lubię oglądać. Czasem coś wpadnie mi w oko ale nigdy nic nie kupuję. Nie mam talentu do aranżacji ze staroci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz... i uważam, że dobrze robisz. Jak tego nie czujesz - nie ma potrzeby absolutnie kupować, gromadzić, chować po kątach tylko dlatego, że "jest ładne i tanie" a przecież niekoniecznie musi Ci pasować do wnętrza :)

      Usuń
  5. Nie sądziłam, że w takim miejscy można znaleźć takie perełki.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc koniecznie musisz zajechać w takie miejsce... zaskoczysz się, jak cudowne rzeczy można tam wyłapać!

      Usuń
  6. Nigdy nie byłam, nawet nie mam pojęcia gdzie w pobliżu mojego miejsca zamieszkania jest taka giełda... Nie mniej jednak wszystko wygląda interesująco i kusząco! Ta biała komoda jest przepiękna, od razu przykuła moje oko;) Ale powiem Ci, że sama ostatnio węsze u rodziców na strychu i szukam jakiś perełek do odnowienia! Tak mnie naleciało, a przy okazji mam pewność, że nikt takich rzeczy nie będzie miał;) U nas typ zbieracza jest rodzinny, więc trochę tych rzeczy się uzbierało! Jak coś wykminie to się pochwalę; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta biała komoda była cudowna, nic nie zniszczona poza jedną opadającą szufladą ale nawet nie dotykałam :P
      Kosztowała 500zł i faceci byli NIEUGIĘCI bo doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że takie można dostać w sieci nowe po kilka tysięcy. Także zainteresowanie było nią ogromne a my przechodziliśmy dwa razy obok - i na chodzeniu się skończyło :P

      Usuń
  7. uwielbiam takie starocia, tym bardziej są dla mnie cenne te, które dostałam od mojego dziadka, okraszone całą historią, niezwykle cenna dla mnie pamiątka, a właściwie to skarb. Do dziś bardzo żałuję,że nie przyjęłam od niego bardzo starego modelu aparatu fotograficznego (nie znam się jaki to model), zwyczajnie było mi niezręcznie przyjąć coś tak unikatowego a teraz nie mogę sobie darować i ściska mnie jak go widzę (powędrował do innego wnuka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie Kochana to wspomnienie tego aparatu też jest cenne :) To też pamiątka chociaż totalnie nie realna. A pozostałe rzeczy, które masz - gromadź! Jaką one będą miały wartość dla Twoich dzieci ...

      Usuń
  8. Mam słabość do vintage'owych naczyń i porcelanowych filiżanek... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W Twoich kadrach każde z tych staroci zyskały na wartości!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem jak u Ciebie jest cudownie - gdybym wpadła to musiałabyś mnie chyba siłą za drzwi z tym aparatem wystawiać :)

      Usuń
  10. Uwielbiam takie miejsca, choć sami mamy mieszkanie urządzone raczej w stylu modern i tego typu bibeloty niekoniecznie nam pasują do całego wystroju. Ale w pobliskim mieście raz w miesiącu organizowany jest spory targ staroci, na który często się wybieramy, żeby kupić coś dla moich dziadków albo teściów. Jeden warunek - trzeba mieć dużo czasu, żeby wszystko naprawdę dokładnie obejrzeć i się nasycić, bo takie przeglądanie "po łebkach" to już nie to samo. Dlatego zwykle wybieramy moment, kiedy Młody jest już zmęczony i zasypia nam w wózku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... nie trzeba mieszkać w klasycznych mieszkaniach w stylu vintage by w takich miejscach jak pchli targ znaleźć coś dla siebie lub nacieszyć oko :) tam są CUDA!

      Usuń
  11. Powiem Ci, że u mnie takich cudeniek nie widzę. Albo to zasługa Twoich pięknych zdjęć albo Twojego oka albo tego, że u mnie na starociach jest po protu lipa. W każdym razie, ta żelazna laleczka skradła moje serce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana może też i wyłapałam akurat te przykuwające uwagę przedmioty :)

      Usuń
  12. Uwielbiam targi staroci - mam to po Tacie:P mimo, iż nie jestem sentymentalna z natury. To fakt, że czasem waliza, taboret, któremu nadajemy nowe życie, może nadać charakter wnętrzu no i pobudzić naszą wyobraźnię:) Zdjęcia jak zwykle przepiękne!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba być sentymentalnym by dojrzeć w czymś banalnym potencjał ;)

      Usuń
  13. Czasem na takich giełdach można niezłe perełki wyszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie rzeczy.. mają swój klimat.. duszę.. historie zapisana w każdym uszczerbku..
    Fajnie, że taki temat poruszylas. 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio zrobiłam się jakaś taka sentymentalna ;P

      Usuń
  15. Nie przepadam za giełdami staroci, ale mimo to czasem je odwiedzam. Podczas ostatniej wyprawy kupiłam sobie lampę witrażową o jakiej zawsze marzyłam. Jakaż to była radość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa :P widzisz ;) może to nie przez towar a przez miejsce nie lubisz tam bywać chociaż tak naprawdę potrafisz tam wyłapać cudo

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.