Pasjonat kolejnictwa


Dziecko przekraczając tą magiczną dwójkę, na którą składają się 24 miesiące jego życia zaczyna wchodzić w dość ciekawski etap rozwoju. Na Twojej głowie włosy stają dęba (o ile jeszcze je masz) na myśl o tym, ile pytań niebawem Ci zada. Pewnego dnia zrodzi się pasja. Może to będzie drobnostka, może poważne zainteresowanie. U nas się pojawiła....

Pasjonat Kolejnictwa!

A zaczęło się niewinnie. Obudził nas rano telefon taty. "Przyjedźcie po mnie na stację. Są opóźnienia. Będę o 9" - powiedział. Spojrzałam za okno. Mgła, którą widziałam po przebudzeniu zanikała w szybkim tempie, zaczęło przebijać słońce. Zapytałam skaczącego beztrosko po naszym łóżku Oliwierka: Jedziemy po tatę na stację? Tata dziś przyjeżdża pociągiem. Zobaczymy pociągi! Zatrzymał się w bezruchu. Otworzyły się jego ogromne jak pięć zeta oczy jeszcze szerzej, spojrzały przed siebie i powiedział "OLU JEDZIE POCIĄGIEM", (czyt. Oli jedzie zobaczyć pociągi). W podskokach ubieraliśmy się w cieplejsze niż zwykle ubranie, opowiadając jak szybko jeżdżą pociągi, w jakich kolorach i skąd wraca tata. Takiej ekscytacji dawno nie widziałam! Całą drogę autem słyszałam tylko jedno: Olu zobaczy pociągi. Olu jedzie pociągiem. Tata pociągiem z pracy. 
Znaleźliśmy ciasne miejsce w krzakach, zaparkowaliśmy. Zbliżając się do stacji ekscytacja Oliego rosła. Nigdy z tak bliska nie widział pociągów. Machał każdemu przejeżdżającemu i wzdrygał się, na dźwięk sygnału, który teraz jest najciekawszym punktem opowieści: "Olu przestraszył. Pociąg Tiiiitiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiit! Olu podskoczył". Widok taty wychodzącego z pociągu wzbudził w nim euforię! Widok krzyczącego "OLU TATA, OLU TATA"  Synka wzruszył mi męża. Na stacji spędziliśmy tego dnia jeszcze pół godziny obserwując maszyny. I od tego czasu..... zaczęło się!

W domu tylko jeden temat: POCIĄGI, CIUCHCIE, KOLEJ. W tv leci bajka o pociągu Tomku, w telefonie filmiki z pociągami, zabawkami w formie ciuchci, w głowie tylko wspomnienie: "Olu widział pociągi". Nie pozostaje nam nic innego, jak pielęgnować jego zainteresowanie i dostarczać mu nowych bodźców. Na stacji pojawiliśmy się kolejny raz, i kolejny... kupiliśmy nowe zabawki, zaplanowaliśmy wycieczkę pociągiem na weekend. To będzie przeżycie! Ale warto... warto pielęgnować jego wspomnienia z dzieciństwa.


















Dziecko to takie ciekawskie stworzenie. Przez pierwsze swoje late z dnia na dzień do jego główki docierają coraz to nowsze informacje. Jedne są mniej ciekawe, inne bardziej. Jedne przyswaja z naturalną prostotą, inne powielane kilkukrotnie zaczynają nabierać znaczenia. Przez te pierwsze lata życia za rączkę prowadzą go rodzice pokazując, co to, po co to, dlaczego, jak, z kim, w jaki sposób. Trudne, prawda? Przerażające nawet momentami. Ale gdy po latach otworzycie album i zobaczycie takie zdjęcia, na których widać takie zainteresowanie i przejęcie, na których te oczy wpatrują się z niezwykłą ciekawością przed siebie powiecie: WARTO BYŁO!  


Teraz TY! Opowiedz mi o pasjach swojego dziecka i o tym, jak je pielęgnujesz ...

11 komentarzy

  1. Marcelina Domańska24 września 2016 14:57

    Moja córcia tez dwuletnia przepada za autobusami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój Oli też lubi! Zwłaszcza nimi jeździć. A zdarza mu się, bo babcia wracając z pracy do domu ma nas po drodze - wychodzimy z Olim na przystanek, wsiada do autobusu i podróżuje dalej z babcią :) Odbieramy go popołudniem wykończonego zabawą :)
    Ale kolej przebija WSZYSTKO!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lidka też kocha pociągi i tramwaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super fotki i świetne butki! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A u nas na topie wszelkie pojazdy, jednak na szczycie stoi od wielu miesięcy niepokonany, niezdetronizowany do tej pory on - TRAKTOR :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas też Michaś zakochany w pociągach. Od dłuższego czasu planujemy jakąś wycieczka pociągiem, albo chociaż tramwajem, ale ciężko nam się zebrać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem dlaczego... :) To zapewne ten sam powód co u nas...

    OdpowiedzUsuń
  8. TRAKTOR :D zapewne zdominował wszystko inne w sezonie letnim - w okresie żniw :)
    Cóż... niech tak będzie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Butki mąż kupował ;) Ma takie same (w swoim rozmiarze :P)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z kolei u nas rządzą koparki. I słowo koparka było jednym z pierwszych (oczywiście po mama, tata i baba), jakie mój syn nauczył się wymawiać. To jednak świadczy o skali fascynacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Koparka to trudne słowo ! No to masz rację - jest fascynacja i to ogromna :)

    OdpowiedzUsuń