6 grudnia 2016

Ściąga dla Mikołaja



Od przybytku głowa nie boli. 
Podobno. 
Gdy nadchodzi miesiąc grudzień - zaczyna.

Opowiedziałam mojemu dziecku historię. Opowiedziałam, o grubym, już wiekowym Mikołaju z długą siwą brodą, który w swoim czerwonym stroju i czarnych butach skradać się będzie dziś w nocy do kominka. Zostawi mu prezenty w przygotowanym worku. Zostawiliśmy szklankę mleka, położyliśmy ciasteczka na talerzyku - wszystko jak należy. Co z tego zapamięta mój 2,5 letni chłopczyk - nie wiem. Rano zapewne całą historię będę musiała skrupulatnie powtarzać, by wzbudzić w nim jakiekolwiek napięcie..... zejdziemy cichutko po schodach do salonu, sprawdzimy czy zjedzone i wypite były nasze poczęstunki a potem... zajrzymy do tego worka, w którym pierwszy raz czekać będą na niego Mikołajkowe upominki.

Bardziej podekscytowana jest matka. Matka te upominki chowa do tego wora. Matka te upominki ukrywała po najwyższych szafkach, bo przecież matka te upominki wybierała

Reklamy w TV, reklamy w prasie, bijące po oczach wystawki w sklepach. Jest na to sezon. To trzeba zrozumieć. Rozglądasz się po domu szukając jednego chociażby kąta, w którym klocka i kredki nie znajdziesz. Trudno o taki - bo masz dziecko. Jak co roku zadajesz sobie kolejne pytanie: co sprawi Twojemu dziecku największą radość? Reklamowana w telewizji lalka z kwadrylionem akcesoriów? Zabawka edukacyjna, która zrobi z Twojego dziecka kolejnego Einstaina? A może klocki, z których wybudujecie cokolwiek zechcecie? Nie ma gotowej odpowiedzi! niestety!
Ale... można trzymać się tych zasad! 




 Zanim wyrwiesz się z domu na jakieś zakupy zatrzymaj się! stań się obserwatorem. Zwróć uwagę na to, jakie zabawki są najmniej używane, jaka zabawa sprawia mu największą przyjemność i co go fascynuje. 



Tak po prostu. Rozmowa zawsze jest najlepszym wyjściem. List do św. Mikołaja wyciśnie z niego najskrytsze pragnienia (a nawet zbyt wiele).




Na pewno każdy uważa, że fajnie jest mieć prezentowe zakupy "z głowy" dużo przed czasem, ale to zazwyczaj w ostatnim przedświątecznym czasie jest najwięcej promocji - sprzedawcy chcą się pozbyć wszystkiego! 




To moje najtrudniejsze zadanie! My, rodzice też ulegamy modzie. Trudno oprzeć się pokusie, by obdarować dziecko czymś, o czym sami marzyliśmy w dzieciństwie. Wybierając prezent zdecydowanie lepiej kierować się gustem dziecka, niż własnym (aczkolwiek zawsze można robić wyjątki).



 Wbrew temu, co sądzą niektórzy tatusiowe niemowlęciu nie przyda się ani sterowany pilotem helikopter, ani elektroniczna kolejka (chociaż mój 2,5 latek oszalałby z radości). Zabawki przeznaczone dla starszych dzieci mogą być niebezpieczne dla dzieci młodszych - żaden rodzic nie chciałby sytuacji, w której jego dziecko wkłada do buzi malutki element zabawki. 



 Nie dlatego, że szybko się rozpadają ale dlatego, że są niebezpieczne. 



 Zwłaszcza w prezencie innym dzieciom (chłopcom), niż swoim. Powód jest prosty - one najczęściej nie cieszą dzieci (chyba, że płeć żeńską).



 Dziewczynka, która lubi tańczyć ucieszy się z wielowarstwowej, tiulowej, baletowej spódniczki. Chłopiec, którego fascynuje się pociągami ucieszy się z biletu do muzeum kolejnictwa. 



 Ani chomika, ani świnki morskiej czy rybek. To nie rzecz. Zwierzątko sprawcie sobie bez okazji po gruntownym przemyśleniu sprawy.



 Nawet drobiazg w pięknym opakowaniu nabiera innej wartości. Odwiązywanie wstążek, rozwijanie szeleszczących papierków  to miłe napięcie, to przyjemna frajda! 












U nas tym razem: książki (Wydawnictwo Zakamarki ); gry (Kapitan Nauka) i odrobina łakoci.

No dobrze... to teraz powiedz mi, masz już pomysł na prezent dla swoich dzieci? :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.