A do kogo on jest podobny?


- podobny do mamy! NIE! Jednak ma coś z taty. 
- eee tam, czysta mamusia! 
- coś Ty! Skóra zdarta z ojca przecież. 
- oczy ma po matce. 
- ale nosek taki zadarty jak brata.
- coś ma z dziadka, ewidentnie! 
- po kim on ma te włosy?
- ono przecież jest podobne do starszego! 
- zależy jak spojrzy. 
- taki mały tatuś.
- klon!
- 50% mama, 50% tata.

To trafne! GENY! Potocznie się mówi, że dziecko to 50% mamy i 50 % taty. Albo odwrotnie?! :) 



Słyszałam to ja. Słyszałaś to Ty. Słyszeli to wszyscy rodzice. Do kogo jest podobne Twoje dziecko? 

Cholera! Sama tak mówię ilekroć widzę w małym człowieku bijące po oczach podobieństwo do któregoś z rodziców. Chętnie podejmę się oceny, czyje są te piękne oczy, po kim ten szarmancki uśmiech... To przecież niesamowite - dostrzec rodzica w dziecku. 

Może już nie pamiętam, czy jako dziecko drażniły mnie te oceny, to porównywanie. Może się już cholera starzeję?? Może zaczynam się robić taką ciotką-klotką, która chce wiedzieć to, czego nawet nie powinna? 

Już na etapie ciąży zastanawiamy się jak wyglądać będzie to maleństwo. Wnikliwie oglądamy USG by doszukać się jakiś charakterystycznych cech wyglądu. Często bez skutku. Ale przecież najważniejsze jest to, by było zdrowe... by było! I teoretycznie nie ważne jest, jak będzie wyglądać - jako rodzice kochać będziemy je absolutnie zawsze. Nie ma też co ukrywać, że chcielibyśmy, by dziedziczyło po nas tylko i wyłącznie te najlepsze cechy - taki mix idealny!


Gdy urodził się Oli, uparcie szukałam w nim podobieństwa do ojca. No i niestety - trudno było je znaleźć. Gdzieś w tych oczach, w tych ustach widziałam swoich braci... Słyszał to mój mąż. Miałam wrażenie, że to może zrobić mu przykrość, chociaż powtarzał przecież, że to moje geny, więc będzie piękny. I JEST - powiem nieskromnie, jako matka. 
Gdy urodził się Leo, wszystko było jasne - cały Górczyński. Geny ojca zdominowały to DNA! W tych pierwszych tygodniach życia nie było żadnych wątpliwości co do tego, do kogo jest podobny. Minęły 3 miesiące - już nie jestem tego tak pewna, jak byłam. Nikt nie jest! I to jedna z ulubionych naszych "zagadek" - jak wyglądać będą nasze dorosłe dzieci.


50% matki 50 % ojca

Ciężko jest sobie wyobrazić, że nim dziecko pojawi się na świecie, tuż po połączeniu się tych mikroskopijnych komórek powstaje genotyp - a w nim zapisane jest wszystko - jak w gwiazdach. Wszystkie cechy wyglądu, część predyspozycji psychicznych, talenty i zdolności, ale i wady, nad którymi będziemy musieli pracować. To taka szalona kombinacja, którą trudno przewidzieć, chociaż ktoś już próbuje, ktoś w tym grzebie, ktoś chciałby mieć na to wpływ - tak się rozwija współczesna medycyna... A może... może takie kwestie powinny pozostać w rękach natury, by potem móc z zaciekawieniem słuchać takich ciotek-klotek, jak ja?






bluzka - zezuzulla / czapa - pom pom cap 


Brak komentarzy

Prześlij komentarz