Dziś mija rok bycia podwójną mamą!


Czwartego dnia 2017 roku na świat przyszedł Leon. Leon Górczyński. 4 Styczeń - dzień, w którym WYGRAŁAM walkę! 

Ja wiem... powinnam skupić się na dziecku. Ale w tej chwili chciałabym, w ramach wyjątku, postawić siebie na pierwszym planie.  Pomyśleć o sobie! O tym, co dał mi ten rok... Tak egoistycznie zupełnie. Bo to również moje święto! Od roku jestem podwójną mamą, chociaż chciałabym wymienić tutaj inną liczbę.

Każdego roku o tej porze czuć się będę wyjątkowo. Bo to nie tylko dzień narodzin mojego dziecka... to przede wszystkim dzień, w którym WYGRAŁAM walkę o tę ciążę! A przeciwnikiem był mój organizm, moje geny. Najgorszy wróg, bo długo działał incognito! Temat to naprawdę dla mnie trudny, i chociaż obiecuję sobie, że kiedyś o tym napiszę... jest mi ciężko otworzyć się tak w 100% przed Wami. Doskonale zdaję sobie sprawę, że być może moja historia pomóc może w walce którejś z Was.... podpowiedzieć, naprowadzić, wskazać kierunek.  Zrobię to kiedyś! Obiecuję! Dziś mogę tylko powiedzieć, że nigdy nie można przestawać walczyć! I wierzyć! 

Wielokrotnie wracałam pamięcią do tamtych chwil. Doskonale pamiętam jak wielkie podekscytowanie we mnie tkwiło, jak daleko odszedł strach, jak wyglądały tamte godziny,  nawet pojedyncze minuty... Pamiętam co czułam, jaka byłam szczęśliwa! Gdzieś głęboko w pamięci wyryło mi się to niesamowite uczucie ulgi... nie dlatego, że przestało boleć, ale dlatego, że przestałam zagrażać swojemu dziecku. Nie ma piękniejszego uczucia! Połączone z niewyobrażalną radością, wdzięcznością i spełnieniem - to jak zdobycie wierzchołku góry zwanej szczęściem. 

Od tamtego momentu stałam się podwójną mamą. Wiele nocy zarwałam, mnóstwo pampersów zmieniłam, kilkaset prań zrobiłam. Znów przeżywałam wszystkie pierwsze razy... pierwszy uśmiech, pierwsze spojrzenie, pierwszą kąpiel, pierwsze wszystko... Przez ten rok nauczyłam się doceniać drzemki bardziej, pić kawę i cieszyć każdą chwilą samotności. Stałam się odpowiedzialna za dwie istoty, zupełnie inne, a jednak tak podobne. I przy tym wszystkim nie udało mi się zapomnieć o sobie... bo jak widzicie jestem, i chociaż godzina już późna - nadal mam chęć coś tworzyć. 


Wiem jedno! Nie warto odkładać macierzyństwa na później!... dlaczego? Wejdź w ten wpis i przeczytaj!  


Jestem szczęśliwa, bo WYGRAŁAM!! Wznoszę więc teraz toast! Czerwonym winem! I chwalę się swoim żywym trofeum <3






18 komentarzy

  1. naszebabelkowo.blogspot.com5 stycznia 2018 05:19

    Gratuluję wygranej walki - i cieszę się, że własną też wygrałam (choć w nieco inny sposób :) ) Warto czekać na takie zwycięstwa ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Wszystkiego najlepszego dla Was <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepszego dla Malucha i dla dzielnej mamy!😘

    OdpowiedzUsuń
  4. dobre pamietam te walki, i dni ... później walkę zaczęłam ja... chociaż upadałam to wstawałam i chociaż jeszcze nie powiem jak ty ... wygrałam ale już połowa drogi za nami jeszcze trochę i wykrzyczę światu jestem szczęśliwa - tuląc moją trójkę z całych sił

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś wspaniała;))))) jesteś najwspanialszym fighterem pod słońcem;))) wypiję również za twoje zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, ale szybciutko zleciało!!! Pamiętam Twoje pierwsze zdjęcie Leo <3 Szkoda, że ten czas tak ucieka.... Sama widzę po moich chłopcach! Mrugnięcie okiem i pójdą do szkoły...;) Wszystkiego najlepszego dla Maluszka, dużo zdrówka! I dla Ciebie piękna Mamusiu!!!<3 <3 <3 Dużo "drzemek" ;p , cierpliwości i pięknych chwil u boku Twoich małych mężczyzn! ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiedziałabym, że nie można się wręcz tymi maluchami nacieszyć... Mrugnięcie okiem! dosłownie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ty to potrafisz wywołać uśmiech! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Będziesz tuliła! Ja już nie mogę uwierzyć, że jesteś na tym etapie chociaż całkiem niedawno napisałaś o swoim szczęściu <3 tego nie da się nawet opisać! nie da!
    Może dzięki tym doświadczeniom jeszcze bardziej doceniamy ten dar jaki jest nam dany...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękujemy Kochana :* Warto było!

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje zwycięstwo jest ponad wszystkie! <3 Uwielbiam Was za to! Za tę miłość i wolę walki... dobre serce <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkiego dobrego dla WAS! <3 Wiem, jak to jest wygrać walkę o ciążę.. o swoją pierwszą walczyłam prawie 4 lata... Jeszcze raz wszystkiego dobrego i buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Dasz wiarę ... 17 tygodni!!! a nie tak dawno płakałam, klęłam świat i kzyczałam że nigdy się nie uda... a jednak! Zupełnie inaczej traktuję tę ciąże , totalnie wyluzowałam ,wyciszyłam sie z reszta teraz inaczej tez patrze na dzieciaki i na to jaki mamy dar OGROMNY <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Obie wiemy, że jest co świętować :) Dlatego ten weekend spędziłam z dala od komputera :)

    OdpowiedzUsuń
  15. I wiesz, że ten spokój to być może klucz do sukcesu?
    Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele tkwi w naszej głowie :) :*

    OdpowiedzUsuń
  16. na pewno! wiesz wszyscy mi gadają teksty typu " Boże ale będziesz miała, ale się umordujesz ale coś tam" a ja sobie myślę czy was wszystkich poj**** ja jestem szczęśliwa to chyba wystarczy <3 i jakoś się nie boje tej "roboty" jak to mówią bo będzie dobrze i już <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Domyślam się... ale czego my nie weźmiemy na klatę? :P Dziecko to szczęście i na tym należy się skupić!

    OdpowiedzUsuń