Brat z bratem się brata.

Gdy mały człowiek przyzwyczaja się do drugiego człowieka - do brata.

Wydawało mi się, że jeszcze wczoraj napisałam na blogu wpis "Będę braciszkiem!". To był ten moment, w którym czułam, że mogę Wam już o tej ciąży powiedzieć. Chciałam się cieszyć nią razem z Wami. I zrobiłam to. Siedziałam wtedy na tym miejscu, gdzie teraz właśnie siedzę. W metrowej talii chowała się mała bezbronna istota. Leośko! Ten Leośko, który teraz będąc w złości teatralnie chyli czoło ku podłodze w ukłonie, głośno demonstrując swój żal i niezadowolenie. Ten, który z namiętnością rozwija rolki papieru toaletowego i wyjada piach spod naszych butów. Ten, na którego czekaliśmy i o którego życie musieliśmy troszkę powalczyć. Ale wygraliśmy! Dziewięć miesięcy zleciało równie szybko, co pierwszy rok jego życia, chociaż ten nie był szybszy, niż 4 lata bycia mamą. Dosłownie chwila, a ja pamiętam, jakby to było wczoraj...

Każdej matce w ciąży z kolejnym dzieckiem przez myśl przeszło pytanie: jak to będzie z dwójką dzieci... czy się dogadają... czy będą się razem bawić, czy nie będzie zazdrości i rywalizacji? Budzą się lęki i niepokoje. Cudowne wizje niedalekiej przyszłości przytulających się do siebie braci przeplatają się z obawami przed brakiem akceptacji nowego członka rodziny. To normalne! Ten pierwszy skok na głęboką wodę przeżyliśmy i powiem szczerze - wcale nie było tak trudno. Gdy maleńki jeszcze Leo drzemał w swoim koszu - poświęcałam jak najwięcej czasu Oliwierkowi. Gdy karmiłam Leo, starałam się mówić do Oliwierka, doceniać jego popisy, i reagować na każde jego "mamuuuuś, a (...)" próbujące skupić na sobie całą uwagę. Gdy Leo stawiał pierwsze kroki, chwaliliśmy i Oliwierka za jego pomoc, przy każdej nieudanej próbie spacerów młodszego brata. Czuł się wyróżniony. Robiłam wszystko, by w tym czasie zbierał jak najwięcej profitów, i nie odczuwał, że w jego domu pojawiła się konkurencja - która chce mu odebrać uwagę i miłość rodziców. Czytając tamten wpis tak myślę sobie, że jednak na klatę wzięłam, co wziąć miałam. Wytrzymałam, co miałam wytrzymać. Zaciskałam zęby, kiedy musiałam zaciskać i zatykałam uszy, gdy tylko się dało. I udało się... 

Moje starsze dziecko jest trochę  wymagającym trenerem, trochę motywatorem, trochę opiekunką i dietetykiem, trochę bratem, trochę tatą i mamą zarazem ;) z jego ust usłyszeć możesz: "Leośku, ugilałeś się! Daj zlobimy poządecek!" albo "a co to się stało temu nasemu Leośkowi, nie wolno sie bablać w kibelku!!" podkreślone kiwającym wymownie wskazującym palcem i tupnięcie prawą nogą z impetem. A ja się wtedy czuję, jakbym stała nad swoim lustrzanym odbiciem. Zamieram z dziwnym grymasem na twarzy powstrzymującym głośny śmiech. Chwilę potem uświadamiam sobie, że moje dziecko próbuje wychować mi syna, a brata swojego. I to już ten czas, w którym miarkować trzeba takie zapędy, by w przyszłości nie usłyszeć, że to brat wychował sobie brata, zamiast z nim się bratać.

Jeśli teraz to właśnie Ty czekasz, aż na świecie pojawi się drugie dziecko - wszystko przed Tobą! Ciągle zastanawiasz się, czy będzie płacz, czy radość... czy będzie zazdrość, czy rywalizacja... Czy będzie ekscytacja, czy histeria... Czy będzie nieopisana miłość i wzruszeń cała masa... Nie stresuj się! Teraz już wiem, że wszystkiego będzie po trochu! Przeżyjecie to! 









20 komentarzy

  1. Ewelina Malina2 lutego 2018 11:47

    Też mam 2 synków, więc wiem jak to jest 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Martyna, mogłabym napisać to samo, identyko, tylko imiona są do zmiany ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrycja Czubak2 lutego 2018 23:48

    Przepiękne zdjęcia i słodkie dzieciaczki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :* największe szczęście jakie mnie spotkało

    OdpowiedzUsuń
  5. Sandra Jakubiec2 lutego 2018 23:48

    Urocze chłopaki! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrycja Czubak2 lutego 2018 23:48

    Nie wątpię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marcelina Domańska2 lutego 2018 23:48

    Jak juz pewnie wiesz mamy dzieci w tym samym wieku ... i chyba czesto te same sytuacje:)Dokładnie postepujemy tak jak Wy, chwalac starsza córkę a tez staramy sie zeby starsza corka nie byla tylko fakim opiekunem bo czesto zostaje to w doroslym zyciu. Ostatnio uslyszalam od starszej corki:"zobacz jak ta nasza Pola slodko spi" mnie to zdanie bardzo chwycilo za serce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Także tego.... niech żyją te nasze chłopaki. I bratają się!

    OdpowiedzUsuń
  9. Karolina Kruk2 lutego 2018 23:48

    Ja to jeszcze podziękuj za drugie dziecko. Może kiedyś, kiedyś i to wielkie moze 😕

    OdpowiedzUsuń
  10. No dosłownie to samo się u nas dzieje. Ostatnio Oli też poszedł od Leośka gdy ten drzemał w najlepsze.. i tak patrzy na niego, głaszcze po buzi i mówi "nasz słodziutki Leośko" <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż tak Ci daje popalić ? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Co prawda to prawda :) nie śmiem zaprzeczać

    OdpowiedzUsuń
  13. Marcelina Domańska5 lutego 2018 00:05

    :) No to rozumiemy się doskonale ... widok przepiekny.

    OdpowiedzUsuń
  14. trzeba doceniać to! często zapominamy, jakim darem jest mieć kogoś tak bliskiego..

    OdpowiedzUsuń
  15. Magdalena Matla5 lutego 2018 00:05

    cudne zdjęcia! Ja mam siostrę i cudownie mieć rodzeństwo!

    OdpowiedzUsuń
  16. Karolina Kruk7 lutego 2018 00:33

    to chyba bardziej z racji doświadczeń związanych z "niby ojcem" mojego dziecka ...

    OdpowiedzUsuń