Moje dziecko widzi duchy!

Zaczęło się!  Zawsze śpię czujnie. Tamtej nocy obudziłam się w momencie, gdy mój starszy 3,5 letni syn pospiesznie otwierał niedomknięte zresztą drzwi przekraczając próg swojego pokoju. Wpada! Zdyszany, rozdygotany. Nim jeszcze cokolwiek zdążył wydusić przytuliłam go mocno. Jego serce waliło tak, jakby ten nasz korytarz dzielący sypialnie mierzył ze dwa kilometry, a nie dwa metry zaledwie. Wtedy wiedziałam, że to usłyszę! 
-"mamo, tam ktoś stoi!" 
Tuliłam go mocno... i ogarniał mnie smutek. Smutek, bo wiem co teraz będzie przeżywał. Wiem jak działać będzie jego wyobraźnia... Ja też widziałam duchy. 

Chodziłam jeszcze do podstawówki. Lat miałam kilka, więc w mej pamięci z tamtego czasu pojawiają się wspomnienia i obrazy jak przez mgłę widziane. Nikt mnie chyba nie straszył. Nikt o takich rzeczach nie opowiadał. Chociaż może się mylę, a ja już teraz nie potrafię sięgnąć tak głęboko pamięcią...  A jednak pojawiały się. Duchy. Przychodziły do mnie we śnie, zawsze negatywne za sobą niosły emocje. Co noc dręczyły mnie koszmary. Takie koszmary, które sprawiały, że bałam się zasypiać - więc często nie spałam. Przed snem płakałam mamie. Stresowałam się, gdy zapadł zmrok. Pamiętam, jak patrzyłam się w sufit, bojąc spojrzeć gdziekolwiek w bok... zerkałam tylko od czasu do czasu na zegarek i odliczałam minuty do czwartej chociaż, by zaczęło świtać. Zasypiałam nad ranem, gdy już wstawać powinnam do szkoły. Zmęczona. Wykończona. Zestresowana. Ale potem minęło... albo nie wracało tak często. Bałam się wspominać ten czas, by nie przywołać tych koszmarów kolejnej nocy. Niestety! Wszystko wróciło gdy byłam już w gimnazjum. To nie były duchy. To były demony! Demony, które atakowały mnie nocą, które wybudzały mnie spoconą, zdyszaną, zmęczoną, i taką jakby pobitą. Jakby to, co działo się w tym śnie rzeczywistością było.  Tkwiłam w łóżku nieruchomo wykończona, zziębnięta, i z ogromnym bólem pleców odbierającym mowę... Jakby to nie snem było a rzeczywistością, a każdy cios, który dostawałam odczuwałam w rzeczywistości. Jednej tylko nocy widziałam... kogoś. Wyrywając się z kolejnego koszmaru probowałam dojść do siebie... i wtedy raz jedyny poczułam, że ktoś stoi w pokoju - tak jak się czuje czyjąś obecność. Może wtedy już w sen zapadałam, tak podsycony moim strachem, że aż realny.  A potem się wszystko skończyło... tak po prostu. Którejś nocy zasnęłam przy historycznym filmie i budząc się z koszmaru dokładnie w takim charakterze, jak akcja filmu trwającego nadal w TV - wiedziałam już, że te moje koszmary to tylko  efekt podświadomości. Przed snem relaksująca książka, i żyło się lepiej... w zasadzie spało.

Teraz, gdy to piszę chociaż mam świadomość tego, jak to działa wciąż boję się, że koszmary powrócą i przyjdzie znów ten czas, w którym przestanę sypiać w nocy... a to dla matki tragedia! Jeszcze bardziej jednak boję się, że przez to wszystko przechodzić będzie moje dziecko... że będzie czuł strach, złe emocje, i bać się będzie snu tak, jak się bałam będąc dzieckiem...

A wszystkiemu winna jest wyobraźnia. Wyobraźnia i podświadomość, która najbardziej wpływa na to, co pojawia się w naszym śnie. Im bardziej się bałam, im bardziej o tym myślałam - tym gorsze pojawiały się koszmary. Koło zapętlało się!

Teraz stoję po drugiej stronie. Tak jak moja mama czuwam w nocy. Jestem na każde wołanie u progu jego pokoju. Dodaję mu siły, odganiam złe myśli i staram się tłumaczyć. Póki mogę, zmieniam kierunek jego myśli czytając przyjemną bajkę. Chce dać mu poczucie bezpieczeństwa... Bo tego potrzebuje najbardziej! I dbam o to, by tematyka duchów, strachów i grozy była mu jak najdłużej obca.. By to, co stresuje w dzień, nie wracało nocą...



 kołderka, okrycie z waffla - bohoshop.pl



19 komentarzy

  1. Katarzyna Mirek5 lutego 2018 00:05

    Oj nie zazdroszczę, ponieważ każdemu z moich trzech synów zdarzyło się to już kilkakrotnie :-( Oby przestał mieć te koszmary

    OdpowiedzUsuń
  2. Już zdarzyło parę razy, ale byłam w stanie go uspokoić na szczęście... mam nadzieję, że to etap przejściowy i jednak bezpowrotny

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewelina Malina5 lutego 2018 00:05

    To straszne- też tak kiedyś miałam...
    Współczuję.
    Oby Twojemu synkowi więcej się to nie przydarzyło...

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowne podejście <3 Ty to jesteś jednak mamuśka na medal! Z talentem do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na szczęście nie miałam w dzieciństwie takiej złej przygody z duchami. Oby twojemu synkowi szybko to minęło i spał spokojnie i beztrosko >3 Ps. piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam wspólną modlitwę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu w takim razie trzymam kciuki i za Was. Nic przyjemnego... doskonale wiem, że to nic przyjemnego

    OdpowiedzUsuń
  8. Asiu, jako jedyna to napisałaś...
    modlitwa jest dobra na wszystko - zawłaszcza na takie sytuacje ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tez pamiętam, że coś się czaiło... Mój Maluch wspomina czasami, że się boi ciemności, bo w ciemności są duchy, wiesz co wtedy robię? Razem czarujemy ciemność (coś w stylu: Hokus pokus czary mary, wszystkie strachy z ciemności uciekają stąd!), a potem kładę przy łóżku najbardziej odważną zabawkę ze wszystkich (oczywiście wybraną przez Aniołka), która ma za zadanie bronić go w ciemności - póki co działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdy z sercem na ramieniu wbiega do pokoju to mi go tak szkoda... tak bym chciała by spokój w nim wrócił. Przynajmniej go rozumiem....

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze... i właśnie tak się właśnie może zacząć. Jedno zdanie wystarczy, jedno "postraszenie" dziecka, by miał traumę, a w nocy dręczyły go koszmary.
    U nas niestety wiatr mocno wali w okna - jesteśmy na wylocie akurat nic wokół nie ma, co by od mocnych podmuchów chroniło. A gdy wieje .... strachy budzą się na nowo :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Sandra Jakubiec6 lutego 2018 00:45

    Mój mały niedługo skończy 3 latka...jakiś czas temu przyszła koleżanka z synkiem w podobnym wieku i starszą córką -10letnią i to ona zaczęła straszyć chłopców, że w pokoiku u mojego synka są duchy...i od tego czasu co chwilę przypomina mu się i mówi"Mamo tam jest duch...." a przy zasypianiu jak wieje silniejszy wiatr to przytula mnie mocno za szyję i chowa się pod kołdrę, no szlag mnie trafia jak pomyślę,ze jeszcze długo, długo mógł nie znać tematu, a tu proszę...nie pozostaje mi nic innego jaktulić mocno i zapewniać, że jest w domu bezpieczny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem Ci, że u nas jest to samo. Oli też wciąż gdzieś widzi duchy. Mieszkamy w bloku, więc jak zasypiamy i od sąsiadów dochodzą jakieś niepokojące dźwięki, Olisia wyobraźnia od razu zaczyna się włączać... Trzeba to jakoś przetrwać...;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozwól mieć dziecku bujną wyobraźnię, z czasem samo zrozumie, że duchy to wytwór jego fantazji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nigdy nic nie widziałam, ale zawsze miałam bujną wyobraźnię i strasznie się bałam tego, co czai się pod łóżkiem czy za zasłonami... Szkoda, że maluchy tak to przeżywają, ale to chyba nieuniknione :(

    OdpowiedzUsuń
  16. No niestety w bloku nie da się uniknąć różnych dźwięków... coś tam zawsze stuknie i puknie u sąsiada :)
    Ale jest też plus - jednak mając świadomość, że ktoś tam jest za ścianą czujemy się nieco bezpieczniej...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja potrzebowałam na to stanowczo zbyt dużo czasu :) odbiło się to na mojej nauce - bo nieprzespane noce i zmęczenie wpływało na moją koncentrację. Ten etap musimy jednak przejść - chyba każdy musi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. I temu winna jest wyobraźnia, niestety. Chyba nie ma dziecka, które duchów się nie bało. Musimy to przejść razem z nimi..

    OdpowiedzUsuń