Mamo, nie popędzaj mnie!

Pierwsze kroki. 
Uwaga, uwaga! Mam wielką nowinę! Zrobiłem pierwszy krok. Samodzielny krok! Mama od razu zadzwoniła do dziadków i wszystkim ciotkom wysłała zdjęcia! A ja? No cóż, spuchłem z dumy! Nie mówcie nikomu, ale było coś, co mi pomogło! Trzymałem się mojej małej pluszowej kaczuszki :) 


Wielki przełom w rozwoju dziecka! Pierwsze kroki. W tym momencie rodzi się SAMODZIELNOŚĆ. Już nie potrzebny jest palec mamy, ani rąbek jej sukienki. Za swój wysiłek dziecko dostało nagrodę, dzięki której już nic nie będzie takie samo, jak przedtem! Może chodzić dokąd chce! I wiecie co najważniejsze? Ma wolne ręce! I tak wpada jak śliwka w kompot - w ocean nowych możliwości. 

Może trafiłaś tutaj dlatego, że Twoje dziecko jeszcze nie chodzi. Może trafiłaś, bo właśnie zaczęło. Może trafiłaś tu, bo dopiero dziecka się spodziewasz. Nie ważne! Pamiętaj! Dziecko się nie ściga! Ono nie bierze udziału w żadnym wyścigu, nie próbuje udowodnić, że jest lepszy, bystrzejszy i sprawniejszy. Jeśli zdanie nagminnie zaczynasz od "a ja/a moje" - właśnie w licytacji na 'naj' bierzesz udział. Niektóre dzieci zaczynają chodzić długo przed pierwszymi urodzinami, np. w 9-11 miesiącu życia.  Inne robią pierwszy krok mając nawet półtora roku. I nie ma w tym NIC dziwnego! 
Gdyby dziecko umiało mówić powiedziałoby zapewne:
Wszystko w swoim czasie! To nie wyścig. Przynajmniej nie dziecka. Nie prowokuj maluszka do wstawania. Do pełzania, siadania czy czegokolwiek innego też nie musisz. Daj mu czas... nich samodzielnie zdobywa nowe umiejętności w swoim, dopasowanym do siebie tempie. Nie porównuj! Bo to częsty problem. Nie spoglądaj na inne dzieci, nie wymagaj od swojego rzeczy nie możliwych. Niech jego umiejętności nie ocierają się o Twoje ambicje, które szybko przerodzą się we frustrację, którą nie zmotywujesz dziecka. I przytoczę tutaj słowa Luisa T. z książki Proste rzeczy - nie zachęcisz dziecka do stawiania pierwszych kroków słowami "No jasne, kurde, siedź sobie w tym łóżeczku, pełzaj po podłodze, po co się uczyć chodzić? Lepiej będzie ciągać się po podłodze do osiemnastego roku życia, a później może jakaś kobieta cię zechce, żebyś się ciągał po jej domu, bo po co chodzić?". Śmieszne, ale prawdziwe. Presja, to żadna motywacja - nawet dla tak małego dziecka. Jeśli widzisz, że maleństwo przygotowuje się do pierwszego kroku wspieraj jego wysiłki i do zabawy zachęcaj. Pozwól na samodzielność, nie ograniczaj ruchów, nie wkładaj do kojca. Najpierw będzie pełzać, potem bałykować, zacznie poruszać się sprawnie między meblami a potem... zrobi ten pierwszy krok! Uśmiechem go nagradzaj, bij brawo, niech bije od Ciebie niesamowite szczęście - niech ono będzie największą dla niego nagrodą. Upadnie na pupę około 300 razy, nim jego chód będzie w 100% pewny... a później zacznie biegać, może kiedyś wygra jakiś wyścig - niech to będzie jednak wyścig JEGO - a nie Twój, w porównywaniu umiejętności swojego, do cudzego dziecka!





Brak komentarzy

Prześlij komentarz