Chciałabym dać im bezpieczne dzieciństwo! Czy mogę?

O zapobieganiu i szczepieniach słów kilka! 

Nie uchronię ich przed tym, co nieuniknione. Dzieciństwo musi rządzić się swoimi prawami. Muszą pojawić się siniaki, zadrapania i przeziębienie. 
Dzieci powinny biegać po rosie, paplać się w kałużach, uciekać przed deszczem, zasypiać w ogródku a nawet czasami kłaść się do łóżka brudnym. Powinny próbować tego, co "zakazane", smakować życia, i żyć przede wszystkim!  A życie nie zawsze jest bezpieczne. Przed jednym jednak uchronić ich mogę.... przed chorobami!

Dziecko.
Chociaż bym go za rękę trzymała, i tak się przewróci - nie zetrze jednak kolan tak mocno trzymając matkę za rękę.
Chociaż bym go na oku miała zawsze i wszędzie - siniaka nabije, chociaż być może gdybym nie patrzyła skończyło by się na czymś więcej.
Chociaż bym jego aniołem stróżem była - zawsze się coś może przytrafić. Nie zrezygnuję z tego jednak! Bo jestem mamą, i dbać o ich bezpieczeństwo będę zawsze i wszędzie. 

Gdyby mnie ktoś zapyta, czy szczepić, skoro i tak mogą zachorować - odpowiedziałabym krótko: zaszczepię! Nie odważę się nigdy pominąć tego, co obowiązkowe, co ratuje życie i zapobiega. Wiem, jak w siłę rosną ruchy antyszczepionkowe... wiem, że każdy postępuje według własnego sumienia. I ja je mam! I dla bezpieczeństwa swoich dzieci je właśnie zaszczepię, bo wierzę w to, że ktoś mądrzejszy badał to i analizował, by zapobiec tym chorobom, które są najbezpieczniejsze. Chcę chronić przed wszelkimi niebezpieczeństwami, nawet przed tymi, przed którymi być może się nie da. Gdy dziecko jest małe świadomie nie zabieram go do szpitali, do chorych znajomych - bo nie chcę narazić je na kontakt z groźnymi mikrobami. Chronię, a jednym z elementów ochrony są również szczepienia. Więc szczepię na to, co obowiązkowe i rozważam to co zalecane. Analizuję! I wiem już, że nie zawsze to, co refundowane jest najlepsze, ale jeśli kogoś nie stać, bądź świadomości nie ma, że dopłacając wybrać może lepiej - dobre i to, przed czym chronić może nas Państwo. 
Żyjemy jednak w takich czasach, że warto się zagłębić, warto chcieć wiedzieć więcej. Wiem doskonale, że czasami i pediatra nie podpowie nam - jeśli sami nie zapytamy, jeśli sami tematu drążyć nie będziemy. Tak było np. w przypadku naszej ospy, która z dnia na dzień, z zaskoczenia pojawiła się w naszym domu - nikt mnie wcześniej nie uświadamiał, że szczepienia przeciwko ospie są,  nie zaproponował pediatra, nie zdążyłam się nawet dowiedzieć nic więcej. To minęło - choć było trudno! Tak też było w przypadku szczepionki przeciw pneumokokom, przy której pediatra sam z siebie nie wyszedł z inicjatywą, by o lepszej opcji powiedzieć coś więcej... dopóki nie zapytałam. Bo nie wiem czy wiecie, że ta szczepionka przeciwko pneumokokom, która w 2017r obowiązkową się stała jest 10-walentna, podczas gdy rekomendowana przez większość ekspertów szczepionka jest 13-walentna. I tu zwyciężyły budżety (oszczędności) Ministerstwa Zdrowia, ale może nasze nie powinny zwyciężyć - bo 13-walentna szczepionka przeciwko pneumokokom zapewnia ochronę przed trzema dodatkowymi szczepami (serotypami) pneumokoków, w tym tymi, które wywołują najcięższe choroby u dzieci i są trudne w leczeniu antybiotykami... Może gdyby więcej osób przed dokonaniem wyboru zdawało sobie z tego sprawę - podjęłoby dobrą decyzję, wcale nie oszczędzając na swoim budżecie - myśląc o tym, co najlepsze dla naszych dzieci? A jeszcze przed wprowadzeniem szczepień obowiązkowych, gdy żadna ze szczepionek nie była refundowana, PCV13 wybierana była najczęściej - dlaczego? Bo ludzie dokonując świadomego wyboru wiedzieli więcej. Tylko właśnie! Trzeba mieć wiedzę. A gdy jest wiedza - zawsze jest prawo wyboru. Pytajmy więc! Pytajmy pediatrów, czytajmy i analizujmy. Niezależnie od tego, czy szczepisz, czy nie - wierzę w to, że zawsze kierujesz się tylko dobrem swojego dziecka i działasz w zgodzie ze sobą. Taka jest nasza rola rodzica... a ja

Chcę, by moje dzieci nadal biegały boso po łąkach, zjadały garść piachu, i mokre wracały do domu. Chcę przy tym czuć się bezpiecznie. Bo chronię. Ta ochrona dla naszego maluszka jest w zasięgu naszej ręki - nawet w aptece za rogiem. Tak więc, to do Ciebie należy decyzja, czy chronisz swoje dziecko przed groźną chorobą, czy przed skaleczeniem. Czy może też uwierzysz niepotwierdzonym pomówieniom... wszystko zależy od Ciebie! 











Brak komentarzy

Prześlij komentarz