Ona jedna, a ich dwóch - wrażliwych...


W moim domu dominuje pierwiastek męski - zdecydowanie. Ja jedna, kontra dwóch synów i mąż na dokładkę. Ale czy myślicie, że źle mi z tego powodu? A skądże! Wręcz przeciwnie! 



Nie jestem surową mamą. Nie jestem chyba zbyt wymagająca ani apodyktyczna - nie jestem też przecież wobec siebie obiektywna, ale naprawdę skupiam się na tym, by nie wychować dzieci na nieśmiałych i bojaźliwych.

Uczymy dzieci pokazywać uczucia. Nauczyliśmy te uczucia nazywać. Wiedzą, kiedy są szczęśliwi, kiedy wdzięczni, a kiedy roznosi je gniew. Potrafią dostrzec te uczucia u innych. 
Nie trzymamy dzieci pod kloszem - wydaje mi się, że nawet przedszkolak powinien wiedzieć, że życie to nie tylko radości i zabawa, ale też problemy i zdarzenia smutne. Może dzięki temu unikną kiedyś rozczarowania?
Gdy dziecko kończy 5 lat jego pytania zaczynają być coraz trudniejsze.
Jeśli zapyta "dlaczego ta pani jeździ na wózku?" wytłumaczymy, że na świecie są zdrowi i chorzy ludzie, którzy czasami wymagają większej troski.
Jeśli w telewizji usłyszy o zabójstwie - nie zlekceważymy pytania 'dlaczego' - wytłumaczymy, że na szczęście takie sytuacje nie zdarzają się często, by ktoś odebrał komuś życie.
Rozmawiamy o ludziach potrzebujących. Szukamy pomysłów jak pomóc. Gdy coś zaginie wspólnie pomagamy szukać, gdy się coś popsuje - razem naprawiamy.
Zachęcam do tego, by dzielili się z innymi - podarowania cukierka, zabawy wspólnymi zabawkami, czy udostępnienia huśtawki innemu dziecku, ale też uczymy asertywności i stawiania granic - bo czasem odpuścić musi ten, który zbyt dużo chce. 
Pokazujemy, jak sprawić komuś przyjemność drobnym gestem, słowem czy upominkiem - i jak okazuje się wdzięczność. Może od takich drobnostek wszystko się zaczyna?

Empatia.
To taka cecha, którą chciałabym, by posiadały moje dzieci. Chciałabym, by moi chłopcy potrafili przejąć się cudzym losem, by wczuwali się w to, co ktoś przeżywa, by utożsamiali się z uczuciami innych. Może dzięki temu, że często próbujemy zobrazować im, jak czuliby się w danej sytuacji tej empatii będzie w nich więcej?

I nie mówimy, że "chłopaki nie płaczą"?  - co to, to nie! Ten zwrot w moim domu nie może mieć miejsca. W końcu każdy ma prawo do emocji - tak samo dziewczynki i chłopcy też.


















Brak komentarzy

Prześlij komentarz