Mama drugiego przedszkolaka!?


Czy wiesz, że mój syn ma niespełna 2,5 roku i właśnie ma za sobą pierwszy tydzień w przedszkolu??
I to nie dlatego, że musi - dlatego, że chce! 


Jak do tego doszło? 
To chyba efekt 'starszego brata'. I charakteru! Trzeba przyznać, że jednak ten starszy brat wiele ułatwia - zwłaszcza, jeśli między rodzeństwem różnica jest 2,5 roku (3 rocznikowo). Brat przeciera drogi. 
Leoś w tym roku jednak już wiele rozumie. To plus i minus zarazem. Poranki i rozstania kończyły się płaczem - bo Oli szedł do przedszkola z uśmiechem a on chociaż chciał, to nie mógł. Unikałam tego, by jeździł ze mną rano odwieźć Oliwierka - kończyło się to jeszcze większym płaczem, wręcz  lamentem. Nie mógł zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje - dlaczego jakaś Pani zabiera mu brata, a my odjeżdżamy. Obawiać zaczęłam się o to, że zacznie postrzegać ten budynek jako zło, które brata zabiera mu na wiele godzin. Co więc zrobiłam? 
Udało mi się ustawić jego sen tak, że budził się już gdy brata nie było - bo najgorszy był właśnie moment wychodzenia z domu. Wiem - cwaniara jestem :) 






Koszulki chłopców z imionami - MAHO

Zaplusowały natomiast wspólne odbiory z przedszkola. Leoś z radością jechał ze mną, bawił się na placu zabaw i z bratem do domu wracał. Lubił to!

Co bardzo pomogło? Dni otwarte w przedszkolu. Rozejrzał się, wziął udział w zajęciach, coś tam na kartce pomazał, autami pojeździł, klockami pobawił a nawet mógł pobawić się lalką. Zdecydowanie - to dni otwarte 'robią robotę' - bo dziecko chce do przedszkola wracać! Spodobało się!

Potem po brata jeździł z plecakiem, na pytanie, czy będzie chodził do przedszkola zawsze odpowiadał "będę" ochoczo.  Więc pomyślałam sobie, że mam ASA w rękawie i cóż... zaryzykuję!


Zapytacie: dlaczego już teraz, od maja? 
Odpowiedź jest prosta: Oliwierek już od września idzie do starszej przedszkolnej grupy. A co wyobraża sobie Leoś? Że będzie chodził do przedszkola z bratem, RAZEM! I to słowo klucz. Już jestem w stanie wyobrazić sobie, jak bardzo by się zdziwił 1 września, gdyby nagle ktoś rozerwał splecione ręce i zaprowadził do innych drzwi, niż te, do których zmierza Oli. Byłoby źle...
Zatem korzystam z tego, że bardzo chce do przedszkola chodzić, że mogą być jeszcze dwa miesiące razem, że poza Panie, dzieci, poczuje się pewniej.
I liczę mocno na to, że dzięki temu to wrześniowe rozstanie w szkolnej szatni zniesie lepiej, niż gdyby do tego przedszkola jeszcze w ogóle nie chodził.


Te pierwsze dni spędził po 2-3h w przedszkolu. Wracał zadowolony, płaczu nie było... ale dziś mały kryzys się pojawił, i by nie zrażać go - zabrałam go do domu.  Bo jednak wszystko, co nowe już się opatrzyło, zabawki i miejsca poznane... w życie wkraczają jakieś zasady, reguły - może przestać mu się podobać, ale nie będziemy go do niczego zmuszać. Znów do przedszkola jechać chce, ale spróbujemy jutro.

Postępuję z wyczuciem. Nic przecież nie muszę - bo jestem w domu, dla nich...
Czuwam! 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz