9 czerwca 2015

Dlaczego matka mówi sama do siebie?


Otwieramy rano oczy i się zaczyna - nieustający ciąg pytań. Bogu niech dziękują Ci mężowie, którzy na co dzień do pracy chodzą - oszalałby chłop po kilku chwilach gdyby na te pytania odpowiadać musiał.

Wstać już czy jeszcze poleżeć? 
Może dziecko zajmie się sobą jeszcze przez chwilę? 
Nic mu się nie stanie? 
Dlaczego położyłam się tak późno?
Naprawdę muszę wstawać? 
Dlaczego dzieci tak krótko śpią, chcą jeść, myć się i załatwiać inne potrzeby? 
Dlaczego nie pozmywałam wczoraj? 
Co sprzątnąć w pierwszej kolejności? 
Czy mamy bułki na śniadanie? 
Dziecko, dlaczego nie chcesz jeść jak mama daje?
Kawa się skończyła? 
Może się herbaty napiję?
Słodziłam? 
Gdzie zrobić zakupy? 
Gdzie będzie taniej? 
Dlaczego dzieci płaczą? 
Co ugotować na obiad? 
Prać dziś czy poczekać aż się więcej zbierze? 
Mówiłam? Kupić większy kosz na ubrania!
Kto wymyślił zmywarkę (wycałuję mu stopy)? 
Może pobawimy się troszkę?
Wychodzić dziś z domu? 
Malować się? 
W co się ubrać?
Może odsłonić rolety?
Czy te okna wyglądają aż tak źle?  
Sąsiadka u fryzjera była?
Która godzina? 
Już południe?! 
W co się ubrać? 
Obiad się nie zrobi się sam?
Może mąż się nie pogniewa jeśli obiadu nie będzie? 
W co ubrać dziecko? 
Do kogo zadzwonić na pogawędkę? 
Czy dziś jeździ śmieciarka? 
Był już listonosz?
Nie płaciłam rachunku za prąd? 
Na czym oszczędzić?
Kim będzie mój Syn?
Pełny zlew? Chyba dopiero zmywałam?
Dlaczego dzieci tak często siusiają? 
Co zaplanować na wieczór?  
Co jutro ugotuję na obiad? 
Może jutro pojadę na zakupy? 
Kolacja? 
Skoro nikt się nie dopomina to chyba głodni nie są?
Wypić jeszcze jedną kawę?
I po co było się ubierać jak już trzeba się rozbierać?
Szczepienia jutro nie mamy? 
Nie zalałam tej kawy?
Zamknęłam drzwi?
Kąpać się? 
Może położę się spać?
Po co w ogóle się kłaść? 


Ileż ta biedna matka musi sobie w ciągu dnia pytań zadać - w głowie się nie mieści - facetom zwłaszcza :)






44 komentarze:

  1. i wiele wiele innych... :)
    Śliczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - pytań nie ma końca :)

      Usuń
  2. Mnóstwo pytań i tyle samo odpowiedzi :) Gdy siedzi się cały dzień z maluchem, naprawdę zaczyna się rozmawiać ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj można... albo gadać do siebie albo do dziecka :) Tylko czy dziecku można wszystko powiedzieć - nie wszystko na pewno wypada ;)

      Usuń
    2. Oj można... albo gadać do siebie albo do dziecka :) Tylko czy dziecku można wszystko powiedzieć - nie wszystko na pewno wypada ;)

      Usuń
  3. Zadaje sobie czasami to pytanie "po co się kłaść?" później siedzę długo, kładę się i zaraz muszę wstać.
    Teraz zadaje sobie pytanie "długo pośpi mój syn?" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, a do tego pytania zapewne dochodzi "co zrobić najpierw? gotować? sprzątać? prać? a może usiąść do komputera? godzina chyba nie zaszkodzi? może odpocznę?" :)

      Usuń
  4. Haha, zgadzam się całkowicie - szum tych monologów w głowie, słychać cały czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nie jest możliwe aby wypisać wszystkie nurtujące matkę pytania xD
    Zdjęcia są naprawdę rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba naprawdę nie jest to możliwe :) Dopisywałam i dopisywałam - końca nie było

      Usuń
  6. Haha fajny wpis:) Poprawiłaś mi humor:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A co tam. ;) Świat bez tych pytań byłby nudny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w milczeniu cały dzień? Można oszaleć :)

      Usuń
  8. Taaaak:D ja odkąd pamiętam gadam do siebie, we wszystkich sprawach codziennych, a nawet na mieście :P Dobrze, że mój mąż pracuje i faktycznie nie słyszy, bo w weekendy jest - "Boże, ile Ty gadasz do siebie, ucisz się :D" hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, jak Ty mnie dobrze Kochana rozumiesz. Mój mąż też niewiele słyszy, ale gdy słyszy niewyraźny dobiegający z kuchni monolog co chwilę woła "CO?" "CO MÓWIŁAŚ KOCHANIE?" i tłumacz się babo :P

      Usuń
  9. Jak bylam w ciazy gadalam do psa, teraz zadreczam syna :) jak siedzi sie w domu to tak jest. I po calym dniu dochodze do wniosku ze wiecej gadam z psem/dzieckiem niz z mezem. a juz rozmyslanie co zrobie jak dziecko usnie to uwielbiam, nie dokoncze planowac a juz sie lobuz obudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Kochana gdy się już z tym psem i dzieckiem nagadasz to odchodzi Ci ochota na rozmowy z mężem - przecież nie będziesz się powtarzać :)

      Ale rozbroiłaś mnie tym ostatnim zdaniem - faktycznie tak jest :)

      Usuń
  10. Hahaha! Znam to, znam... Choć synek powoli zaczyna mi na niektóre z nich odpowiadać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... to już dobry etap ;) Ja powiem szczerze mogę tylko na jakieś piski i gaworzenie oczekiwać ale to również dobry znak, że mówię do kogoś, że jest odpowiedni odbiorca :)

      Usuń
  11. O ja! Dosłownie jak bym swoje pytania czytała 😁 mam Dokładnie tak samo z rana😝

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolinko to chyba taka zwykła przypadłość mam - tak sądzę :)

      Usuń
  12. Ja mówię do siebie, bo on mi nie potrafi odpowiedzieć. Czasem to się czuję jak niespełna rozumu. A przed przyjściem przyjaciół zastanawiam się czy będę potrafiła normalnie rozmawiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, spokojnie - Nie jesteś widać odosobniona :)

      Usuń
  13. ja tylko mówię do siebie kiedy głośno myślę. czyli prawie nigdy;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Rrruda Ty i to Twoje podejście do siebie :) Popracuj nad nim!

      Usuń
  14. Oo tak :) doskonale znam te krzątające się po głowie pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie jeszcze dochodzi "gdzie jest Lila?" "gdzie jest Tytus?" Ciągle się gubią nawet w domu :) "Leki już podałam?" "Gdzie się schować?" ;) Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GDZIE SIĘ SCHOWAĆ? - to zdecydowanie najlepsze pytanie ;)

      Usuń
    2. Dzisiaj to pytanie zadałam sobie chyba z milion razy :))))

      Usuń
  16. pytań milion tylko czasem odpowiedzi brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... W większości to pytanie retoryczne :)

      Usuń
  17. ojjj jakbym siebie widziała ... i już nawet coraz mniej mogę Donkowi mówić bo łapie cwaniak coraz więcej nowych słówek :P

    OdpowiedzUsuń
  18. W końcu nie ma to jak rozmowa z kimś inteligentnym- czyli sobą ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Hhahahahah! rewelacyjne!~mam tak samo! U mnie jeszcze dochodza pytania związane z moja pracą czyli dodatkowo jakies 30 pytan;-))

    OdpowiedzUsuń
  20. E, ja tam się nie zadręczam myśleniem retorycznym ;) Tylko przed snem. Za dużo roboty przy Polce i ciąży, domu i wszystkim. Co będzie, to będzie!

    OdpowiedzUsuń
  21. To ja jeszcze dorzucę : "18.30? może już położę młodego spać? na bank jest zmęczony" to ostatnio moje ulubione pytanie niestety mój syn coraz rzadziej zgadza się z pomysłami mamy :p

    OdpowiedzUsuń
  22. Ohhh Biedna Matko.. łączę się w bólu, bo mam tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  23. A mówią, że to dzieci w kółko zadają pytania. Teraz wiadomo po kim to mają ;))))

    OdpowiedzUsuń
  24. O mamusiu :D
    Uwielbiam, jak piszesz :D
    Mam to samo! :P

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.