11 października 2016

do WIOSNY!


W zasadzie to lubię jesień.

Ciepły koc.
Gorąca herbata z cytryną.
Otulający zapach gorącej kawy o poranku.
Ciepło w pościeli.
Ogień w kominku.
Wieczorne zabawy na dywanie.
Zakładanie czapki.
Grube swetry i kozaki za kolano.
Chuchanie w ręce.
Chłodny deszczyk orzeźwiający.
Kasztany i orzechy, trochę szyszek.
Wielobarwne liście.

Naprawdę!

Nie mam też nic przeciwko opadom śniegu, oblodzonym chodnikom i brązowej brei na ulicach - zimę też lubię. Lubię wracać do ciepłego domu, sprawia mi przyjemność gotowanie gorącej zupy i czytanie książek w długie wieczory. Zima zawsze kojarzyła mi się z czymś jeszcze - z trudnymi porankami. Nawet nie chodziło o to, że gdy wstawałam było jeszcze ciemno. Że zziębnięta ubierałam się i biegłam do kuchni po kubek kawy. W pośpiechu wybiegałam z domu do pracy. Jak zawsze spóźniona. Gnałam w zimnym samochodzie przez kolejne wioski modląc się, by po 30 minutach jazdy w końcu poczuć lekki ciepły podmuch powietrza. Zima nie rozpieszczała. Po godzinie 4 siedziałam gotowa w oknie kuchni wyglądając na rozgruchotany autobus MZK, który niczym odśnieżarka przecierał mi zaśnieżone drogi. Wyjeżdżałam tuż za nim. 

Dziś tego nie ma. Prawie zapomniałam. Ta jesień, ta zima to ostatnia taka, w której poranki są niezobowiązujące. Nie ma przymusu wstawania o godzinie 6. Nie ma biegania po zimnym domu w poszukiwaniu najgrubszych skarpet. Nie ma ustawiania budzika na kolejną drzemkę. Wiem jednak, że już za rok, gdy Oli pierwszego września minie próg swojego przedszkola a ja z Drugim Bobeczkiem będę wracać spacerkiem do domu po godzinie 8 rano - zatęsknię!

Nim się obejrzę nadejdzie ten moment, w którym powiem "pora obudzić dzieci". Będę się czuła jak ktoś, kto ma wyrwać niedźwiedzia z zimowego snu. Pełna obaw swoje kroki skieruję do jego pokoju. Wezmę głęboki wdech i powoli wypuszczę powietrze naciskając delikatnie na klamkę. Już widzę jak się przeciąga, jak skazaniec wkłada ubranie, jak negocjuje założenie innych spodni, innego koloru bluzki i debatuje nad wzorem skarpetek... do tego czapka, szalik, kurtka, buty, plecak, rękawiczki...

....WTEDY Z UTĘSKNIENIEM BĘDĘ CZEKAĆ NA CIEPŁE DNI.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.