12 czerwca 2017

Godzina 10 jest święta!


To będzie historia o zwykłej mamie. A raczej zwykła historia. Dlaczego 10 jest święta? 


W kuchni słychać charakterystyczne piknięcie. Woda zagotowana. Zbliża się godzina 10. O śnie każdy już dawno zapomniał. Śniadanie zjedzone. Spacer zaliczony. Zdążyła nawet skoczyć po bułki i zerknąć już, co się dzieje w sieci. Zdążyła sprawdzić, jaka będzie pogoda. Wstawiła pranie. Wrzuciła talerze i szklanki do zmywarki. 
Jedna godzina, godzina 10. Tylko dla niej.

Dzień bywa zaplanowany od A do Z. Każda wolna chwila jest cenna. Postanowiła sobie: o godzinie 10 nie ma mnie dla nikogo! O tej 10 każdego dnia kreśli szkic działań, które ma do wykonania. Notuje to, co jest najpilniejsze. Stawia wykrzykniki przy tym, co jest zaległe... bo tak -  mimo dobrej organizacji dnia miewa ogromne zaległości! Tak jest przy dzieciach - nie wszystko da się zaplanować. Skreślanie z tej listy kolejno punktów jest dla niej bardzo motywujące! Uśmiech pod nosem to taka dla niej nagroda. Wystarczająca! 

O tej 10 właśnie łapie oddech. Może zadzwonić do przyjaciółki. Może zaczytać się w interesującym artykule. Może wziąć prysznic, uczesać się, zrzucić piżamę. Zalewa gorącą wodą herbatę. Miarowo miesza łyżeczką rozpuszczając w niej cukier. Czasem przegryzie słodką babeczkę. Paluszka. Truflę. Kruche ciastko. Najczęściej siada przy wyspie w kuchni.  Jej czas. To jedna godzina.

Gdy dzwoni telefon - nie odbierze. Później oddzwonię - myśli. Na kolejną prośbę dziecka odpowie krótkie "zaraz". Zerkając na stertę do prasowania przewróci wymownie oczami. Poczeka! Zamyka oczy, by odciąć się od świata. Próbuje zrekompensować sobie kolejne nieprzespane noce. Czasem udaje, że śpi. Czasem udaje jej się złapać 10 minutową drzemkę. Próbuje udawać, że teraz ją nic nie dotyczy. Bo to jej godzina - godzina 10. Ale nie może...

Przez tę JEDNĄ DLA NIEJ godzinę z pośród 24 innych godzin 2 razy zmienia pieluszkę,  3 razy ściera rozlany sok z podłogi, 1 raz przebiera dziecko, 2 razy odgrzewa herbatę, 4 razy podaje ulubioną zabawkę, robi dwie kanapki, wita kuriera, 7 razy przełącza kanały, namaluje 5 rysunków, postawi 2 wierze z klocków,  30 minut karmiąc.... drugie 30 usypiając dziecko.

To ja.
MAMA.

Godzina 10 nie jest dla mnie święta. Ale bardzo bym chciała, by taką była! :)
Docenią ją - jak każdą inną.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.