Sweter w kolorze jesieni.

bo znów jesień przyszła... 


Niepostrzeżenie pomalowała na złoto liście, pokropiła deszczem, potargała wiatrem. Przypomniała zwierzętom, że już czas zrobić zapasy... A teraz rozpieszcza nas ostatnimi w tym roku promieniami słońca, które pozwalają zapomnieć o płaszczach. 


Zwykle nowe życie zaczyna się od Nowego Roku, ja zaczynam nowe życie od każdej pory roku. Wrzesień na przykład, to koniec wakacji i początek roku szkolnego. Matki, które mają już chociaż dzieci w wieku przedszkolnym doskonale wiedzą, jaki to przełom. Lubimy wówczas startować od nowa, bo daje nam to uczucie nowej niezapisanej kartki w zeszycie... układamy swój rozkład dnia na nowo, dajemy sobie nowe szanse. I kolejny raz w tym roku robimy porządki w szafie, wertujemy garderobę, na wierzch wykładamy to, co zakryje nam ręce i nogi, co otuli nas ciepłem... kiedyś skupiałam się głównie na dzieciach - teraz chcę skupić się również na sobie.
Przychodzi teraz mój czas na swetry. Grube, puchate, mięciutkie, milutkie, cieplutkie także...


Uwielbiam ten czas. Za te swetry właśnie uwielbiam. Za te sploty w warkocze, nawet te gryzące. W każdej jesiennej szafie musi się znaleźć choć jeden jego egzemplarz - a może więcej nawet...  W mojej będzie na pewno... nie będę sobie tego żałować. Już wertuję sieciówki, już zachwycam się nimi w butikach... może przez nie zbankrutuję, ale cóż zrobić - coś kupić sobie przecież też trzeba :) 














Sweter i spodnie - Zara / Zegarek - Daniel Wellington / Buty - Slippersfamily / plecak - MoodBags

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza