20 kwietnia 2016

Nie odkładaj MACIERZYŃSTWA na później!


Może nie wszystko da się zaplanować, ale próbować zawsze warto... ! 




Patrzę na swojego Synka, który mierzy już 90 cm, potrafi przytulić, pocałować, świetnie opanował słowo "nie". Wypełnia nasz każdy dzień od dwóch prawie już lat. A ja? Nadal jestem młoda, nadal w pełni sił i z zapałem do działania. Naszym marzeniem było mieć dzieci rok po roku - odchować razem dwóch maluszków, wrócić do pracy zawodowej, realizować pasje, podróżować i dawać im tyle miłości i zainteresowania, ile tylko będzie możliwe... Nadać sens swojemu życiu! I kiedy wydawało się, że właśnie to marzenie realizujemy - los zdecydował inaczej. Planowaliśmy jednak... 


* * *

Siedzę w poczekalni kliniki, głowa pulsuje mi od myśli, serce na wskroś przebija widok każdej szczęśliwej pary z brzuszkiem. To okropne, ale prawdziwe uczucie, które dopada kobiety z takimi doświadczeniami jak moje. Każda z nawiązanych rozmów daje mi mnóstwo powodów do refleksji. Obserwuję niesprawiedliwość tego świata. Jedni pragną mieć dzieci, ale mieć nie mogą... Inni nie planują, a jednak ulotna chwila sprawia, że mają. Obserwuję między innymi, jak wiele par przedkłada realizację przyziemnych celów ponad rodzinę i dom. Aktywność zawodowa, dążenie do osiągania sukcesów, awanse, premie, bankiety, wyjazdy służbowe, realizowane projekty, skrupulatnie zaplanowane urlopy za granicą, imprezy, zaangażowanie w tworzenie społeczności - to wszystko z dzieckiem przecież byłoby trudne. ALE NIE NIEMOŻLIWE! Czy tylko ja mam wrażenie, że stajemy się bardziej egoistyczni? Najczęściej padają w zasadzie proste i jasne argumenty: brak stabilizacji finansowej, brak stałej pracy, brak partnera życiowego - co poniekąd jest zrozumiałe, chociaż dziecko do życia nie potrzebuje pieniędzy, luksusów, najdroższych wózków i markowej odzieży, ani zabezpieczeń na koncie - ono potrzebuje rodziców, ich miłości i opieki. Gorzej wypada zwrot "mamy czas, jesteśmy jeszcze młodzi, mamy wiele planów, chcemy mieć to i to,  wyjechać tu i tu, dziecko zaczeka, teraz rodzą i grubo po czterdziestce, zdążymy".  Niestety, mocno można się zaskoczyć. CHCĘ JUŻ - nie zawsze działa, niestety!  Często to "JUŻ" odwleka się o kilka lat, bo pojawił się problem z zajściem w ciążę lub ogromnym trudem jej donoszenia, którego nikt nie mógł przewidzieć. Takie niespodzianki mogą wystąpić w wieku 25 lat tak samo, jak w wieku 40, owszem - ale czy w tym drugim przypadku coraz większa presja upływającego czasu i cykającego zegara biologicznego nie działa dodatkowo na niekorzyść?  Słyszy się zewsząd, jak wiele jest osób borykających się z problemem niepłodności czy trudem donoszenia ciąży a nawet jej utratą, ale często nie zdajemy sobie sprawy, że ten problem może dotknąć również nas.  Czy mamy świadomość tego, jak wielka jest to skala? Jak wiele ludzi cierpi w zmaganiach? Jak oblegane są kliniki specjalistyczne przez osoby, którym do szczęścia potrzeba tylko jednego - dziecka!

W specjalistycznych klinikach  na co dzień spotkać można setki par, które borykają się z tym bolesnym problemem. Wiele z nich żałuje, że dopiero teraz trafiło w ręce dobrych  specjalistów. Inne pary żałują, że tak późno podjęli się starań o potomstwo i rzeczy, które kiedyś stawiali na piedestale swoich potrzeb z perspektywy czasu są dla nich zwykłą chciwością, prawdziwym marzeniem staje się dziecko. Oddają więc swoje losy w ręce lekarzy, którzy poprzez szereg wykonanych badań robią wszystko, by postawić diagnozę, a potem wykluczyć przyczynę niepowodzeń korzystając ze światowej wiedzy medycznej, najnowocześniejszych technologii oraz metod leczenia. I wiecie co najważniejsze? Zapewnić bardzo istotne a nadal pomijane wsparcie psychiczne przygotowujące do rozpoczęcia kolejnego etapu ich życia. Leczenie niepłodności to nie tylko zabiegi in vitro (jakby mogło się wydawać), to przede wszystkim pełna diagnostyka i terapia, której efektem jest życie.

Wychodzę z kliniki i wiem, mam to poczucie, że robię wszystko, by jeszcze kiedyś poczuć takie malutkie stópki rozpychające się od środka! Moja empatia sprawia, że cierpię razem z tymi kobietami, które walczą o spełnienie swojego najważniejszego w życiu celu. Czuję, że mam tak wiele... Mogę tulić do piersi swoje jedno dziecko... Mogę poczuć, co to znaczy być mamą i kochać bezwarunkową miłością! Nie wszyscy mogą. Z roku na rok spotykam się z większą ilością takich problemów... Nawet gdy tak jak my skrupulatnie zaplanujecie swoją najbliższą przyszłość, los potrafi położyć kłody pod nogi. Mimo to już wiem, że przesunięcie tej decyzji o kilka lat do przodu absolutnie nie działałoby na naszą korzyść - wręcz przeciwnie. I to dla mnie istotne... Może takiego cuda jak Oliwier również bym nie miała?












Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele par czeka na odpowiedni moment z zajściem w ciążę... Często okazuje się, że jest masa ważniejszych rzeczy, a ten "odpowiedni czas" coraz bardziej się oddala. Mam świadomość tego, jak wrażliwe są to tematy i jak trudno jest o nich mówić głośno. Powinniśmy jednak - bo nasze doświadczenia i wiedza z nimi związana może być dla kogoś furtką. Późne macierzyństwo (jakkolwiek to nie brzmi) nie jest absolutnie złe, jeżeli jego przyczyną był zdrowy rozsądek albo sytuacje życiowe, które skutecznie to uniemożliwiały. Wiedząc, jak wiele z Was boryka się z problemem zajścia w ciążę albo trudem jej donoszenia, chciałam tylko przypomnieć wszystkim tym, którzy planują w przyszłości powiększenie rodziny, by nie odkładać DZIECKA na później tylko z  powodów egoistycznych !  Nie warto... 



"Bóg tak stworzył kobietę, by urodziła przed menopauzą. Ja nie zdążyłam"
Kasia, 42 lata





* zdjęcia powstały w Aparthotel Delta Pardałówka Prestige.

127 komentarzy:

  1. Kochana z całego serca życzę by marzenie się spełniło.....moje spełniło się 18lat temu....jutro piękny dzień córka obchodzi swoje18urodziny tak się cieszę ze urodziłam ją mając 21lat....dziś ja przed40stką mam juz dorosłą córę....jedynaczka bo tak planowaliśmy by mieć jedno dziecko z biegiem lat doszliśmy do wniosku ze szkkoda ze nie ma rodzeństwa...ale zapewniam ze nie jest samolubna i zarozumiała....przekazaliśmy jej najpiękniejsze wartości i wierzę ze i ona przekaze je swoim dzieciom....i tego również życzę Tobie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana już dziś ślę Twojej córce najszczersze życzenia... niech krok w dorosłość będzie z uśmiechem na twarzy. To również Twój dzień ! JESTEŚ mamą 18 lat! W trudach, łzach, uśmiechach, nieprzespanych nocach trwałaś aż do teraz :) Twoja córka jest już pełnoletnia.... a Ty? Może spokojniejsza? :* Życzę Ci, by kiedyś w Waszym domu zrobiło się gwarno od wnucząt :) :*

      Usuń
  2. Niestety wiem co czujesz... chociaż ogromnym szczęściem jest to, że mamy już kogo całować w stópki i przytulać. Nawet nie wyobrażam sobie jaki ból musi czuć kobieta która traci pierwsze dziecko o które się długo starała, a niestety zdarza się to bardzo często.
    Jednocześnie nie jestem za spieszeniem się z ciążą jeśli jeszcze tego nie czujemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zdecydowaną rację - nie podkreśliłam tego w tekście ale to ważne, by nie iść też w drugim kierunku - spiesząc się z ciążą wówczas, gdy nie jesteśmy na to gotowi.

      Każdy z nas musi "nieść swój krzyż". Niestety pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć... ale warto zrobić wszystko, by pewne przeszkody omijać

      Usuń
    2. nie ma co się spieszyć ale z drugiej strony jak tylko zaczynami się starać i nic się nie dzieje - biegiem do lekarza, zwłaszcza, że kliniki typu invimed są w wielu dużych miastach więc jest się do kogo zwrócić :)

      Usuń
  3. Oby problemów było coraz mniej, a efekt był widoczny na horyzoncie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami trochę mi smutno ze moja specjalizacja która w tym roku miała mijać swoj koniec nadal się przedłuża. Pierwszą corcie urodziłam jeszcze na stazu, specjalizacje rozpoczęłam pół roku później niż rówieśnicy. chociaż macierzyństwa w tej konkretnej chwili nie planowałam to okazała się to najlepsza decyzja w moim życiu. Druga corcie urodziłam w trakcie specjalizacji. Naczekalismy się się na nią kilka miesięcy i w końcu się udało, ale praktycznie cała ciążę byłam na zwolnieniu ze wzgledu na krwawienie w 11tygodniu... Kiedy rozkrecilam się po powrocie do pracy to pomyślałam przez chwilę ze przecież zawsze chcieliśmy trójkę. Ale przecież czas zrobić specjalizacje.. Nie da się mieć wszystkiego, ale ważne że specjalista pediatrii mogę być nawet za 10lat, a wiedza mi przecież z głowy nie wyparuje ;) nadspodziewanie szybko szykuje się kolejna przerwa w specjalizacji, chociaż na tym etapie tak bardzo boję się zapeszyc. Powodzenia Kochana. Cieszę się że wiesz co jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam do podobnych wniosków - po co teraz rozkręcać firmę, skoro chciałabym dzieci? Nie ma sensu odkładać macierzyństwa ze względu na karierę, jak się chce to ją i tak można zrobić, z dziećmi może być gorzej, mamy nad tym zdecydowanie mniejszą kontrolę.

      Usuń
    2. Każdy z nas musi obrać swoją ścieżkę, która prowadzi do szczęścia. Macierzyństwo może być motorem do działania... gdy mamy dzieci robimy więcej, i często lepiej - bo mamy motywację by zapewnić im lepszy byt, dać im troszkę szczęścia, pokazać świat... Często to tylko kwestia dobrej organizacji.

      Ach... chyba bywam nieobiektywna...

      Usuń
  5. będzie dobrze,mój kuzyn ma żonę nieco starszą od siebie,,długo starali się o dziecko,w końcu postanowili adoptować maluch,po adopcji okazało się,że ona jest w ciąży,po wielu latach starań,nie można się poddawać. Ja swoje urodziłam niecałe 2 miesiące po moich 18 urodzinach,i nigdy tego nie żałowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa wiesz, że znam podobną historię... ale to kolejna taka, która mówi, że jeśli się bardzo chce to następuje blokada... mijają lata, by zajść w ciążę... Dlatego jeśli mamy męża, czy trwamy w szczęśliwym związku w którym widzimy dzieci nie warto przedkładać tego na później...

      Usuń
  6. Życzę Ci z całego serca byś kolejny raz poczuła te cudowne bąbelki w brzuchu świadczące o tym jak cudnie dziecku u mamy nawet o drugiej w nocy😉i dziękuję że uświadomiłas mi po raz kolejny jakim szczęściem jest dziecko😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko i ciążą to CUD, którego czasami się nie docenia... ta natura coraz częściej płata figle :(

      Usuń
  7. Trzymam za Ciebie kciuki :) Dzięki za ten tekst, tylko utwierdza mnie w decyzji, że nie ma co zwlekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piafka małam nadzieję, że ten tekst komuś coś uświadomi - jak Tobie. Bo słucham takich historii, które naprawdę mnie przerażają. Jestem w innym punkcie niż większość kobiet borykających się z tymi problemami. Cierpię, ale nie mam tego przeczucia, że za moment będzie za późno....

      Usuń
  8. Martyna! Mam nadzieję że przeczytają tego posta moje koleżanki które myślą że ciągle mają na wszystko czas. Bardzo mądrze ujęłaś temat. Życzę Ci z całego serca spełnienia marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Kochana... chciałam właśnie, by takie osoby to przeczytały. Słuchając opowieści innych osób z podobnymi problemami nachodzą mnie takie refleksje. Musiałam wyrzucić to z siebie. Mam nadzieję, że nikogo w ten sposób nie uraziłam ale jakoś przestaję być obiektywna pod wpływem własnych doświadczeń...

      Usuń
  9. Odkładanie na potem ojjj te nasze kalkulacje są najgorsze, bo kariera, super dom czy nie wiem co jeszcze .... ja wpadłam w wir pracy od rana do nocy , na szczęście moje któregoś dnia powiedziałam stop i zajęłam się swoim życiem .... odpuściłam pracę po 14 godz ... wyczekiwanie maluszka zajęło mi trochę czasu bo mój organizm był wycieńczony stresem i ani myślał o dziecku .... upragnione pierwsze pojawiło się po 2 latach , potem kolejne ..... cieszę się , że nie odłożyłam na później tematu dziecka .... bo i tak było późno po 30-tce więc wg mnie ostatni gwizdek .... nie mieliśmy ani domu, ani wizji na własne M, nie myślałam nawet czy mnie stać na wózek czy te wszystkie wyprawowe cuda .... wszystko jakoś się powoli układało ..... mam koleżankę bliską , która postawiła na karierę , żyła tylko pracą ma teraz jak ja 40 lat, popadła w depresję , musiała się zwolnić z pracy, nie ma dzieci, męża i strasznie żałuje , że zmarnowała swoje życie tzn ona tak myśli ... jest załamana, stoi jak nad przepaścią , zaczyna życie od nowa mając 40 lat od zera .... boi się , że jest już na wszystko za późno ..... może nie wszystko jeszcze stracone ..... pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak trafiasz w sedno! Czasami chcemy już. Przerywamy wszystko, rzucamy intensywny tryb życia w cholerę - bo to jest ten moment IDEALNY na dziecko. I co? długie czekanie, mijające miesiące... strach, obawa "czy jestem niepłodna?". Często zapominamy, że nasz organizm też musi odpocząć... musi wrócić do formy by przyjąć dziecko. Gdyby ten czas starania się o ciążę przesunąć za tą magiczną czterdziestkę być może nie byłoby dane komuś doczekać się potomstwa. Bo organizm miał inny plan, chciał się już wyciszyć... ten czas przeminął.

      Dlatego właśnie ten wpis. W klinikach zdecydowanie więcej poznałam par grubo po 30 roku życia. Zdecydowanie często czuję się najmłodsza. I czekam, aż ktoś powie "dziewczyno, masz jeszcze czas... a my?"

      Przykro mi, że Twoja koleżanka doświadcza takich rzeczy. Czas mija tak szybko, że nim się obejrzymy jest już za późno.. budzimy się przecieramy oczy ze zdumienia... " jak to JUŻ? "
      oby jeszcze zdążyła... oby jej życie ułożyło się szczęśliwie i założyła szczęśliwą rodzinę!

      Usuń
    2. Dzięki, mam nadzieję że jeszcze coś się dobrego wydarzy .... pozdrawiam i trzymam kciuki .... Aga

      Usuń
    3. eh dokładnie, wpadamy dosłownie i wir i zapominamy o najważniejszym - o rodzinie, o założeniu rodziny, o "większym obrazku" a nie tylko małym wycinku życia

      Usuń
  10. Niestety za dobrze to znam i powiem Ci, że w duchu się śmieję, jak ktoś ze znajomych mi mówi, że wtedy i wtedy będą się starać, to za 9 miesięcy urodzi się maluszek. Życzę im, aby nie było problemów, ale sama wiem, jak było ze mną. Gdyby szło wg planu, mój synek miałby teraz 4 latka (albo byłby córeczką) a nie niecałe 3 i miałby już rodzeństwo. Gorzej, że często godziny spędzone u lekarzy i ogromna ilość pieniędzy nie zagwarantują żadnych efektów. W moim przypadku mam akurat 50% szans na poznanie przyczyny problemów, a nie na wszystko jest możliwa terapia. Pozostaje tylko trzymać kciuki i mieć nadzieję. Ja za Ciebie też będę trzymać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, to dowód na to, że ludzie nadal są nieświadomi jak wiele jest takich problemów, że starać się można o dziecko latami, że to nie kwestia dwóch wykonanych testów "tu i teraz". Musimy się wspierać. Długo myślałam nad tym, czy mówić o tym głośno.... bo odzew bywa różny. Ale z tej perspektywy, po Waszych komentarzach, które najczęściej potwierdzają własnym doświadczeniem to, jak nie warto odwlekać macierzyństwa - wiem że warto. Dostałam też kilka wiadomości od kobiet, które nie zdążyły. Chyba one bolą najbardziej...

      Usuń
  11. Jesteś bogatsza w Szczęście niż wiele innych kobiet, jesteś Mamą. Wiem jak bardzo chcesz nią być podwójnie i wiem, że będzie Ci dane. Potrzeba czasu, regeneracji sił, resetu głowy... Myślę że Zakopane dobrze Wam zrobiło :-)
    Trzymam mocno kciuki!
    P.S. jak by co polecam się jako Doula :-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weronisiu strasznie dziękuję Ci za ten komentarz. Zakopane nas fajnie odstresowało... Mazury wcześniej owszem. To nam było potrzebne... naprawdę!

      Usuń
  12. Martynko nasze prywatne rozmowy sprawiły, że obie jesteśmy sobie jakoś bliższe. Choć nasze doświadczenia są inne to rozumiemy siebie nawzajem. I obie mamy to samo przesłanie - bycie mamą jest ważniejsze niż kariera, Hawaje i nowe BMW w garażu. Jestem tego najlepszym przykładem. Walkę zaczęłam szybko i patrząc z perspektywy naszym problemów, wiem ze to była najlepsza decyzja jaką w życiu podjelismy. By zacząć od rodziny a nie całej reszty. Trzymaj się dzielnie. Codziennie się modlę za wszystkie kobiety które chcą być matkami. Codziennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga wiem, że Ty mnie rozumiesz... wiem, że Ty na pewno czytając ten tekst zrozumiałaś jego przesłanie bo tak jak piszesz - przeszłaś swoje i gdybyś to przeciągnęła o kilkanaście lat bo "coś było ważniejsze" być może żałowałabyś tego do końca życia. Z racji tego, że obie wiemy jak trudną walkę trzeba przejść by spełnić marzenie o dziecku - warto powiedzieć o tym głośno i uświadomić o tym fakcie ludzi, którym nadal wydaje się, że to DA SIĘ BEZ KONSEKWENCJI PRZESUNĄĆ I IDEALNIE ZAPLANOWAĆ

      Usuń
  13. Wiem co czujesz. Ja rez marzę o tym,aby po raz drugi trzymać w ramionach mojego maluszka. Wiem jednak, ze jestem ogromna szczesciara bo mam mojego F.6 lat temu lekarze nie dawali mi zbyt wielu szans na to,ze zostane mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winka1979 strasznie mi przykro, że tyle jest problemów wokół nas z zajściem w ciążę czy donoszeniem. Na szczęście medycyna idzie do przodu i odpowiednia diagnoza może rozwiązać nasze problemy. Oby było ich jednak jak najmniej w naszym życiu. Mam nadzieję że doznasz tego szczęścia :*

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Walcz Annie!! Walcz jak tylko potrafisz, z całych sił... WARTO! :*

      Usuń
  15. Odkładałam, odkładałam, mam 44 lata i jestem szczęśliwa. Macierzyństwo to nie szczęście dla każdego. :) Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... Skupiłam się tutaj na tych, którzy dziecko widzieli w swojej rodzinie/związku ale z x powodów odkładali bo wydawało im się, że mają dobry plan. Teraz, gdy nadszedł ten odpowiedni czas i do spełnienia potrzeba im tylko upragnionego dziecka okazuje się, że są przeszkody :( tak dużo w takiej sytuacji jest ludzi w klinikach, że nie mogłam na ten temat nie napisać

      Usuń
  16. Na pewno się uda, tylko nie myśl o tym za dużo, bo stres na pewno nie pomaga.
    Kiedyś się mnie pytano kiedy planuję mieć dziecko i zawsze odpowiadałam, że w wieku 28 lat. Kilka miesięcy przed moimi urodzinami rozpoczęliśmy starania. Karolina urodziła się dopiero po 2 latach. Zaszłam w prawidłową ciążę kiedy już się pogodziłam z myślą, że nie będę miała dzieci, kiedy odpuściłam. Dzisiaj o drugiej ciąży nawet nie myślę. Za bardzo się boję ponownych komplikacji. Gdybym wiedziała, że życie potoczy się w ten sposób, nie czekałabym do skończenia studiów, do zakupu mieszkania, do ustabilizowania sytuacji finansowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polishgirlolga - ten tekst jest o takich właśnie sytuacjach... Ostatnimi czasy miałam mnóstwo okazji słuchać takie historie, nie spotkałam takiej pary, która w obliczu takich problemów powiedziała "a tam, ważne że się wyszaleliśmy, dorobiliśmy, a dziecko jak będzie to będzie"... nie ma czegoś takiego. Dziecko staje się jednym priorytetem, często te majątki zdobyte wydaje się na leczenie, i jest żal do siebie że 10 lat temu coś było ważniejsze... :( skupiłam się na tym, i o tym jest właśnie ten tekst

      Usuń
  17. Jak dobrze wiem o czym piszesz. .. Dwa razy poronilam. W trzeciej ciąży musiałam robić zastrzyki w brzuch przez całe 9 m-cy. Udało się !!! MAM MOJE SZCZESCIE !!! Wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu. Każde doświadczenie ( nawet to bolesne) uczy nas czegoś. Powodzenia. Będzie dobrze jakkolwiek by nie było. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie cieszę się Twoim szczęściem!!! Proszę Cię o e-mail. Możesz skorzystać nawet z formularza kontaktowego dostępnego na dole strony... czekam na wiadomość:*

      Usuń
    2. Anonimowy zostawiam Ci mojego maila marcia.lakoma@poczta.onet.pl, jak znajdziesz wolną chwilę proszę napisz do mnie, wydaje mi się, że możesz mieć ta sama dolegliwość co ja, ponieważ też bralam zastrzyki ale niestety zdecydowanie za późno, przez co urodziłam synka zdecydowanie za wcześnie i niestety przeżył tylko 6dni. Martynko jeśli by ta osoba się do Ciebie oderwała to przekaz jej mojego maila z prośbą o napisanie do mnie bo nie wiem czy ta osoba będzie wracać tu do swojego komentarza, a dla mnie to bardzo ważne. Z góry dziękuję!

      Usuń
  18. Oj tak. Tez wiem, ze nie zawsze mozna wszystko zaplanowac. Zycie czasem uklada sie inaczej niz bysmy chcieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( Widzę, jak wiele z nas spotkało rozczarowanie... chciałabym tylko otworzyć komuś oczy

      Usuń
  19. Obraliśmy pewien kierunek w naszym życiu, który drastycznie zmienia nasze plany i dziecko to rzecz, która ciągle chodzi mi po głowie. Z jednej strony chciałabym wszystko pogodzić - studia, naukę, dom ale i macierzyństwo. Chcę, aby wszystko było dobrze, ale wciąż z tyłu głowy siedzi mi to, co będzie, gdy jednak nie wszystko ułoży się po naszej myśli. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy już na zawsze mieli pozostać tylko we dwoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana dla takich osób jak Ty jest ten tekst... bo chociaż na chwilę przysiadłaś, pomyślałaś... :) Tego chciałam. Chciałam uświadomić, jak wielkie może być nasze zaskoczenie, gdy nasze plany zaczynają się rozsypywać. Widzisz... mój plan był prosty: chciałam urodzić dzieci rok po roku. Los zadecydował inaczej 3 krotnie boleśnie nas raniąc. I walka trwa... i ile będzie trwać nadal tego nie wiemy. To jest okropne, że natura płata figle i nie jest tak oczywista i zgrana z naszymi myślami jak mogłoby się wydawać.

      BUŹKA KOCHANA :* Wiem, że podejmiecie najlepszą dla siebie decyzję... bylebyście tylko byli szczęśliwi :)

      Usuń
  20. Moje marzenie spełniło sie dokładnie rok temu :) Dziś mój synek skończył roczek. Urodziłam mając 36 lat. Długo się stataliśmy ale nie wychodziło. Ale w koncu sie udało i długo sie nie cieszyliśmy bo trafiłam do szpitala z krwawieniem. Zaczeła się walka o utrzymanie tej ciąży.Ciagłe pobyty w szpitalu. Wiele łez i ciągle powracajacy lęk... Potem cukrzyca, ścisła dieta zastrzyki z insuliny w brzuch. Ja i dieta kiedyś nie do pomyślenia ja bojąca się igieł sama robie sobie zastrzyki ale to wszystko dla życia i zdrowia naszego maluszka. Moj synek urodził się 34 tygodniu ciąży i miał problemy z oddychaniem. Zobaczyłam go dopiero po 24 godz od porodu a przytulić mogłam dopiero po paru dniach. Radość z jego narodzin mieszała się z lękiem o jego zdrowie. Ale dziś mamy już to wszystko za sobą.Mamy zdrowego kochanego synka :) Chcielibyśmy żeby miał rodzeństwo ale nie wiem czy mam na tyle siły żeby przejść to jeszcze raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana strasznie się cieszę, że masz takie szczęście jakie ja mam... to jedno dziecko, które daje nam tyle radości, na które możemy przelać tyle miłości ile tylko posiada nasze serce. To naprawdę cudowne, że ten jeden dar mamy na wyciągnięcie ręki.

      Ciąża to cud... nasza natura szwankuje coraz bardziej niestety.

      Usuń
  21. Podziwiam Twoją szczerość i odwagę w tym artykule, my na Nasz Skarb czekaliśmy 2,5 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja podziwiam za wytrwałość i wolę walki! Podziwiam też siebie za to, że mam w sobie jeszcze tyle nadziei i pozytywnej energii... muszę ją kumulować - jeszcze mi się przyda ;)

      Usuń
  22. Ja też uważam, że jeśli para rzeczywiście pragnie dziecka a odkłada to tylko w czasie, to może być niestety mocno zaskoczona. W takiej sytuacji radziłabym odłożyć inne plany ale nie dziecko. Tobie życzę spełnienia marzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MatkaBezKitu - mamy widać to samo zdanie... ;*

      Usuń
  23. Życzę Ci by się udało i małe stópki rozpychały się w środku brzucha :)
    Ja, wbrew trendom, miałam plan- żadnych pieluch po 30. Wtedy mogę robić karierę, pracować, a dzieci będę miała już odchowane. Plan zrealizowany, mam 26 lat, słodką dwójeczkę i jakbym chciała to do 30 zdążę jeszcze z trzecim. Nie odkładałam macierzyństwa na później, chociaż rozumiem osoby i powody, przez które ludzie nie chcą mieć tak wcześnie dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, uśmiechnęłam się czytając Twój komentarz :)
      Są takie sytuacje, których nie da się przeskoczyć...

      Usuń
    2. Martyna wiem i zdaję sobie sprawę z tego ile miałam szczęścia, że udało mi się mój plan zrealizować.

      Usuń
    3. To dobrze, że potrafimy docenić :*

      Usuń
  24. Egoizm jest wtedy jak rodzice robia sobie dzieci, a nie maja pieniedzy. Teraz Twoje dziecko jest male i tak naprawde nie wiesz co to jest macierzynstwo. Z malego bobo nie mozna wiele wywnioskowac. Pojecia paniusiu jeszcze o macierzynstwie nie masz. Zobaczysz jak to Twoje bobo wejdzie w okres dojrzewania, jak nie bedzie miało takich ciuchów jak rówieśnicy, szybko zostanie do niego przyszyta łatka. Dzieci to nie tylko małe bobaski, którym robi sie sweet focie, dzieci bywaja tez okrutne. Jak zaczna cytowac w szyderczy sposob notki z Twojego bloga na przerwie w szkole Twojego bobo, bobo szybko Cie za nie znienawidzi. Ty nie wiesz co to macierzyństwo. Jeszcze. I dziwne, bo z takimi "radami" nigdy nie spotkałam się ze strony rodziców, których dzieci miaja juz po kilkanascie lat. Czyzby oni odkryli juz tajniki posiadania potomstwa i dlatego nie chca wszystkich na sile uszczesliwiac?

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety wiele spraw w dzisiejszych czasach jest ważniejszych niż dzecko. Bo jednak chcemy mu zapewnić dobry start, zwłaszcza Ci z nas, którzy w dzieciństwie borykali się z brakiem pieniędzy w domu, czy mieszkaniem w 6 osób w jednym pokoju z kuchnią. Dla wielu z nas późne macierzyństwo niestety okazuje sie niemożliwe. Ale trzeba walczyć o spełnienie marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba walczyć Kasiu, zgadzam się z Tobą. Zawsze i wszędzie! Dlatego właśnie są specjaliści i kliniki, którzy pomogą nam zrealizować to szczęście :) niestety nadal jeszcze nie zawsze...

      Usuń
  26. Czy to, że ktoś nie chce mieć dzieci oznacza, że jest egoistą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak nie uważam, ale jak ktoś chce mieć dzieci, to praca nie powinna być ważniejsza - bo im później tym ciężej je mieć i bez specjalisty ani rusz...

      Usuń
  27. Rówmnież uważam ,że nie ma co odkładać tak ważnej roli,którą kobieta może pełnić w życiu.My zaczęliśmy się starać po ślubie,udało się lecz Bóg zdecydował inaczej....Nasze starania trwały dwa lata,to był najgorszy czas w moim życiu.Utrata pracy gdy przyszłam ze zwolnienia,wizyty od lekarza do lekarza,ogromna pustka,dużo leków po których słabo się czułam fizycznie,poszarpane zdrowie psychiczne.....Ale udało się!Nikomu tego nie życzę,bo wiem co czują te osoby....Trzymam kciuki za Was i inne starające się pary!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci, którzy przechodzą to co ja doskonale wiedzą jak interpretować moje słowa... wiedzą, co chcę przekazać innym czytelnikom. Chciałabym, by Ci, którzy planują potomstwo nie przedkładali go na później ... bo później może się nie zrealizować to marzenie... walka czasami jest zbyt długa...

      Gdybyś była chętna - napisz do mnie e-mail :*

      Usuń
  28. Tulę mocno Kochana i jestem z Tobą, ale Ty to wiesz :*.
    Moim marzeniem zawsze było zostać młodą mamą. Lili urodziłam mając 24 i nie ukrywam, że chciałam wcześniej, ale przecierz jeszcze Michał musiał być gotowy no i tak w 2012 podjęliśmy decyzję, że to ten czas i udało się, mamy Lili :). Całuje mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinka to prawda - oboje musimy być gotowi... To ważne, by nic nie robić na siłę ale jeśli pragniemy dziecka nie odkładać tego na potem... by nie było za późno, by nie żałować

      Usuń
  29. Kochana trzymam kciuki, żeby jak najszybciej Wasze marzenie się spełniło!
    Podjęłaś bardzo trudny temat. Ktoś może uznać, że nie powinnam się wypowiadać, ponieważ miałam to szczęście, że Mała Zet pojawiła się, gdy tylko podjęliśmy decyzję o zostaniu rodzicami. Wiem, że chcę by miała rodzeństwo i mam cichą nadzieję, że nie będę musiała przechodzić przez trud jakim są problemy z poczęciem, bądź utrzymaniem ciąży. Jednak mam przyjaciół, którzy właśnie starają się o drugie dziecko. Mija prawie rok od kiedy podjęli decyzję o rodzeństwie dla swojego syna. Robili szereg badań i nie ma przeszkód medycznych. A ja czekam na telefon od nich z informacją, że się udało, jak gdyby to miało być również moje dziecko. Mam nadzieję, że już niedługo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że Twoi przyjaciele w końcu poinformują Cię o tym szczęściu. Jesteś im bliska, oni są Tobie.. inaczej nie pisałabyś tu tego komentarza :) To bardzo empatyczne... Musisz (JESTEŚ!) dobrym człowiekiem.. czuję to.

      Ja też miałam to szczęście z Oliwierkiem, że zaszłam w ciążę bezproblemowo ... ale teraz los nie chce spełnić mojego marzenia... do tej pory decydował za nas. Nigdy nie tracę nadziei.
      Wiem tylko, że jest coraz gorzej, coraz trudniej... natura nie działa tak jak powinna? Czy się mylę?

      Usuń
    2. Kochana, natura jest przewrotna i czasami daje nam pstryczka w nos. Wierzę, że niedługo zobaczysz dwie kreski na teście i będziesz skakać aż pod sufit, a później zalewać się łzami szczęścia i strachu na zmianę :) z całego serca Ci tego życzę.
      A dla pocieszenia muszę Ci powiedzieć, że krótko po napisaniu pierwszego komentarza dostałam telefon. Aż się nie chce wierzyć w takie przypadki? Przyjaciółka jest wreszcie w upragnionej ciąży, chociaż już się poddała. Odłożyła plany o dziecku do szuflady, zabrała się za zmiany w życiu zawodowym i ... okazało się, że jest w ciąży.

      Usuń
    3. Kochana jakby ktoś wyczarował :) To fantastyczne wiadomości i widzisz... czasami to co w głowie jest lekiem na całe zło ! Biorę to do siebie :P

      Usuń
  30. W wieku 15 lat straciłam jeden jajnik z powodu torbieli olbrzymiej i potworniaka. Lekarz powiedział żebym niczym się nie martwiła, bo z jednym jajnikiem spokojnie "dorobię" się potomstwa. Poszłam na wymarzony profil do liceum, zaczęłam studia. Ułożyłam sobie plan: zrobię magisterkę, założę własną działalność i wtedy dopiero dzieci. Dopiero jak odłożę pieniądze na to, żeby mogły mieć życie takie, jakie miałam ja. Z możliwością wyboru gdzie chcą iść, co robić. Mam 21 lat. Niedawno dowiedziałam się o dermoidzie na drugim jajniku. W przeciągu kilku lat stracę i ten jajnik. To mogą być 3 lata, to może być 7 lat - jak to powiedziała pani doktor. Jedno jest pewne: już za jakiś czas nie będę miała wyboru czy chcę mieć dziecko czy nie. Nie będę miała możliwości go mieć... smutne. Moje marzenie o dwójce dzieci niedługo legnie w gruzach. A mężczyzna który byłby idealnym ojcem dla moich dzieci już nie jest moim mężczyzną. Drugiego takiego nie znajdę. Smutne. Trochę tragiczne. I tak, ludzie mają gorsze problemy, mój potworek mógł okazać się złośliwy. W sumie wychodzi na to, że w sierpniu na kontroli dowiem się mniej więcej ile czasu mi zostało do utraty jajnika. Oby przewidywany czas był jak najdłuższy. I za to, proszę, trzymajcie kciuki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki !!! Jesteś młoda a z tak przykrym doświadczeniem... los nie oszczędza. Choroby nie wybierają wieku :( to przykre, że gdzieś wokół mnie toczy się życie ludzi, którzy być może płaczą częściej niż ja... Wiem Kasiu, że uda Ci się odnaleźć szczęście. Oby informację od lekarzy były TYLKO pozytywne. Oby zaskoczeniem była pomyłka, pozytywna pomyłka! Chciałabym, byś tworzyła z kimś wartościowym szczęśliwą rodzinę.... Odezwij się do mnie ! :* czekam

      Usuń
  31. Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz potrzebowała rozmowy albo milczenia.. pisz - ja jestem :*

      Usuń
  32. Zgadzam się, że akurat w kontekście pragnienia dziecka, czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Nie warto odkładać takiej dycyzji w czasie, bo prawda jest taka, że w obliczu tego małego cudu, wszystkie te materialne bzdety nie mają żadnego znaczenia. Martyna, trzymam kciuki i jestem z Tobą całym sercem! Wierzę, że będziesz jeszcze płakać ze szczęścia i ze zmęczenia nieprzespanych nocy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czas zdecydowanie nie jest naszym sprzymierzeńcem...
      komuś może wydawać się, że jest inaczej... nie jest. Nic nie da się zaplanować a tak ważne kwestie nie warto zostawiać na ostatnią chwilę...

      Usuń
  33. To takie smutne i poruszające historie. Nosi się w sercu miłość i trzeba czekać cierpliwie, czasem bardzo długo na Maleństwo, które naszą miłość "posiądzie". ufam jednak, że wszystko czego doświadczamy, nawet te ciężkie doświadczenia prowadzą do dobra. Wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. Ja sama bardzo staram się zobaczyć to co mogę wynieść z trudnych doświadczeń.
    Ja dość szybko zostałam Mamą, miałam 24 lata, kończyłam studia i widziałam jak współczująco patrzą na mnie znajomi. Dziś mam trojkę odchowanych dzieci i czuję się spełniona w macierzyństwie. Ba! Mnie macierzyństwo nauczyło życia, ciężkiej pracy, nie użalania się nad sobą, cierpliwości i trzymania nerwów na wodzy i doskonałej organizacji czasu. Dziś mam swoją firmę, mogę myśleć o rozwoju o przyszłości i wiem, że nie muszę się martwić o to kiedy zostanę Mamą, tak jak moje znajome, które postawiły na karierę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to piękny komentarz, który chowam do serca! :*

      Usuń
  34. u nas będzie różnica 2 i 3 miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo ważny tekst. Super, że o tym napisałaś, bo znam wiele par, które z pierwszym dzieckiem problemów nie miały, a z drugim już było baaardzo ciężko. Znam też takie pary, które za długo odkładały tą decyzję i już nie mają szans. Ja sama urodziłam w wieku 25 lat, nie było to późno, a i tak staraliśmy się o córkę ponad 2 lata. Targały mną takie emocje, przeżyłam przez ten czas wiele, ale się udało. Niestety ja nie trafiłam na dobrych lekarzy, olewano mnie, mówiąc brzydko, bo młoda, ma czas. Pomogło wyluzowanie, dobra dieta, sport i zwykły lek ziołowy bez recepty, który mi wyrównał hormon, o którym wcześniej żaden lekarz nie pomyślał, że przeszkadza... Życzę powodzenia przy staraniach o drugiego bobaska. Najważniejsze, że jeden jest już z Wami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie cieszę się, że na ten temat napisałam... bolesne jest to, że tak dużo trzeba przejść by w końcu cieszyć się radością.. ale to się nie liczy, gdy udaje się spełnić swoje marzenie.
      Mam nadzieję, że nikt więcej już płakać nie będzie z powodu tego, że coś ważnego zostało w jego życiu przeoczone...

      Usuń
  36. w tym temacie to tak naprawdę niewiele możemy zaplanować...osoby, które jeszcze nie mają dzieci a odkładają decyzję na potem być może robią tak po prostu bo jeszcze nie wiedzą jak to fajnie jest być rodzicem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie ciężko jest mi być obiektywną mając takie doświadczenia i znając takie historie... :(

      Usuń
  37. Rozumiem co piszesz....ja straciłam drugą ciąże ta przed córcia. Niczego tak bardzo nie pragnelam jak urodzić drugie dziecko.
    Odkladalam macierzyństwo do 30 roku życia. Dzieci urodziłam w wieku 31i prawie 34lat.
    I Tobie życzę drugiego skarbu! Walcz, warto! Nie ma większego cudu niż dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " nie ma większego cudu, niż dzieci " :*

      Usuń
  38. Tak jak piszesz, nie ma reguły i problemy mogą pojawić się w każdym wieku - czy to młodszym, czy starszym - ale czas zdecydowanie nie jest tu kobiecym sprzymierzeńcem. Z jednej strony rozumiem ludzi, którzy najpierw chcą osiągnąć jakąś życiową i zawodową stabilizację, a dopiero potem zdecydować się na powiększenie rodziny - tylko nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć, czy jakiekolwiek "potem" będzie ci dane, więc zgadzam się z Tobą, że zbyt długo zwlekać nie warto. Powodzenia i obyście już wkrótce mieli o jeden więcej powód do szcześcia ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję CI Kochana... dokładnie jest tak jak piszesz. Myślę, że rozumiemy się znów bez słów :*

      Usuń
  39. Bardzo dobrze rozumiem co piszesz. My z mężem staraliśmy się prawie dwa lata. Wiem, że w porównaniu z tymi co starają się kilkanaście lat to niewiele ale dla nas to była wieczność. Wszystko siedzi w głowie, tym razem siedziało w mojej. Dopiero kiedy udało mi się delikatnie "odpuscic" Bóg dał nam doświadczyć cudu. Teraz też chcielibyśmy rodzeństwa dla Franka ale naprawdę ciężko nam będzie przy dwójce dzieci na takie malutkim mieszkanku. Chociaż z drugiej strony mamy doświadczenie tych dwóch lat i wiemy ze wcale łatwo nie było. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria Kochana moja - mam nadzieję, że następny raz nie będzie opatrzony w tak długie czekanie ;) Jesteś wspaniałą mamusią, starczy Ci miłości na niezliczoną ilość dzieci :)
      Ja wiem, że każdy kto pragnie dziecka swoją traumę przeżywa na swój sposób. Dwa lata to nie jest mało.. to też wiele cierpienia.

      Usuń
  40. Teraz już w pełni rozumiem Twój komentarz u mnie.
    Nie wiem co Ci napisać... Wyobrażam sobie Twój żal i ból i poczucie niesprawiedliwości. Miałam podobnie, gdy poroniłam moją drugą ciążę...
    W sumie nie wiem co gorsze- świadomość, że możesz już nie mieć dzieci, czy rozpacz, że pod sercem miałaś dzieciątko, ale je straciłaś...
    Chyba w jednym i drugim przypadku ból jest ogromny, ból rozrywający dusze i serce...


    Jest nadzieja i tego się kochana trzymaj :*
    A co do odkładania macierzyństwa- jestem tego samego zdania co Ty. Znam wiele przypadków, gdzie kobiety prócz kariery i własnego M mają problemy z zajściem w ciążę i żałują, że wybrały coś co jest chwilowe i ulotne od macierzyńtwa...

    Przytulam wirtualnie :* Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz... nie o wszystkim da się mówić tak wprost. Sprawy są delikatne i bolesne... ja też nie wiem co gorsze chociaż raz usłyszałam od jeden osoby która o pierwsze dziecko starała się 5 lat (obecnie mają 2) "ja i tak miałam gorzej". Dostałam jakby w twarz wówczas. Bo tych sytuacji nie da się porównać a nawet nie powinno tego robić. Milenko ja pisząc ten tekst uświadomiłam sobie, że nie powinnam oceniać bo nie potrafię być obiektywna...

      Usuń
  41. Zgadzam się z Tobą w 100%. Posiadanie dziecka to wielki skarb od Boga i nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazic rodzicow, którzy czekają na swoje szczęście latami i niestety go nie zaznaja, bardzo to przykre... My mieliśmy powitać naszego synka w kwietniu, niestety stało się inaczej i już w styczniu nasz maluszek pojawił się na świecie, niestety żył tylko 6 dni:( Tym bardziej doceniamy fakt, że mamy córeczkę, że dane nam jest być rodzicami. A może Bóg pozwoli nam jeszcze zaznać cudu narodzin... Czas pokaze... Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że czas pokaże dokładnie to, co chcesz by pokazał. Niech ta nadzieja zmieni się w marzenie, w marzenie które zrealizujecie :*
      Bardzo mi przykro z powodu Twojego Synka :(

      Usuń
  42. Trzymam mocno kciuki, aby Twoje marzenia o cudownym brzuszku się spełniły :*

    OdpowiedzUsuń
  43. Łza w oku.. Po ostatnich wydarzeniach u mnie.
    3 mam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nie płacz tylko... żyj nadzieją! jak ja...

      Usuń
  44. Strasznie Ci zazdroszczę tych małych stópek!
    I również mocno ściskam za kolejnego cudownego maluszka.
    mimo młodego(23lata) wieku czuje ogromną ochotę na posiadanie gromadki dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Petitami - bo ten instynkt czasami pojawia się wcześniej, czasami później... z wielu przyczyn. Jeśli jednak jest, mamy warunki, mamy odpowiedniego partnera - nie przeciągajmy tego na siłę. :*

      Usuń
  45. Mądry, osobisty tekst.
    Wiesz,że trzymam za Was kciuki i nie puszczam? :***

    OdpowiedzUsuń
  46. łatwo się mówi - "nie odkładaj"... ja dopiero po 30stce znalazłam kogoś, z kim warto stworzyć nowe życie - niestety zapowiada się długa walka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy - ale to są już inne kwestie (o których również wspomniałam). Przede wszystkim najpierw musi być dwoje ludzi, dwoje kochających ludzi, którzy są gotowi zostać rodzicami... To już masz! Teraz życzę wytrwałości w tej walce... Gdybyś chciała pogadać - skorzystaj z formularza kontaktowego :) Pozdrawiam i ściskam!

      Usuń
    2. dokładnie, nie poddawaj się, najważniejsze to znaleźć odpowiedniego partnera :) potem z nim i z pomocą nowoczesnej medycyny można walczyć :)

      Usuń
  47. No właśnie, pamiętam jaką burze wywołała reklama "zdążyłam..., ale nie zdążyłam założyć rodziny." - bardzo byłam zniesmaczona tym, że kampania mocno narusza nasz wybór. Byłam zniesmaczona, choć moje poglądy są dosyć drastyczne, bo uważam, że ci którzy nie chcą mieć dzieci, to zapominają, że te dzieci to taka zapłata za dobra, które świat im daje - bo przecież świat to ludzie. Bez nich nie ma nic. Ale ta myśl jest bardziej skomplikowana, dlatego teraz nie będę rozwijać. W każdym razie odkładanie macierzyństwa nie jest złe, jeśli dzieje się to do pewnego momentu. Chociaż ja uważam, że im wcześniej tym lepiej, bo ryzyko trudności z zajściem jest wtedy najmniejsze. A pieniądze są problemem wtedy, gdy rozmnażamy się bez zastanowienia i w ilościach przekraczających nasze możliwości. Jedno dziecko ,to żaden problem w większości przypadków. Człowiek ma taką umiejętność, że jak na świat przychodzi upragniony potomek, to jest w stanie z pod ziemi wyciągnąć dla niego godne warunki życia. Nie mamy wtedy czasu na wybrzydzanie i kręcenie nosem - po prostu działamy.
    Spokojnie, niedługo Twój szkrab będzie miał siostrzyczkę :P - czuje to w kościach :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją pamiętam.. i sama miałam zastrzeżenia. Teraz gdy los mnie doświadczył cholera stałam się chyba mniej obiektywna :(

      Niech Ci dobrze strzykają te kości!! :)

      Usuń
  48. Najgorsze jest chyba to, że teraz ogromna liczba rodzin, które pragną z całego serca dziecka nie mogą zajść w ciąże. W moim najbliższym otoczeniu mam aż trzy koleżanki, które zmagają się z tym problemem już od kilku miesięcy. A Twój wpis jest niesamowicie mądry bardzo daje do myślenia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że te wszystkie problemy się jednak rozwieją...

      Usuń
  49. Zgadzam się z Tobą , że staliśmy się egositami w tej kwestii , ale nie koniecznie perfidnymi egoistami , bo zawsze większość z nas miała cel dziecko - a dlaczego dziecko było "zawieszone" na później.
    I tu ... :( same smuty. Takie czasy , takie Państwo , tacy Faceci.
    1. Takie czasy - że trzeba siebie ogarnąć bo nie ma już wielopokoleniowych rodzin z domami, tylko większość mieszka w bloku i musi dorobić się własnego gniazda. Nie ma też wsparcia finansowego/mieszkaniowego u rodziny. Pracodawcy jacy są w większości pisać nie muszę. Jak ciężko przed ciążą czy po ciąży z pracą też chyba nie. Mimo iż mi się zawsze "udawało" to byłam potrzebna tylko jak dawałam z siebie 200% normy.
    2. Pracodawcy a Państwo ... Państwo a opieka ciężarnych i socjal ... Wiecie o czym mogę tu napisać. Jakoś to wszystko nie zachęca do tego, żeby rodzić dzieci. Ba pokuszę się nawet o takie porównanie , że kiedyś facet musiał zarobić na dom na rodzinę - ale wtedy tylko odsetek kobiet sobie dorabiało , a nie robiło kariery więc faceci mogli się dogrzebywać stołków i kasy na całą rodzinę. A teraz o miejsce pracy i o kasę walczymy my ! - tak sobie w kolano strzelając. A robimy to ... bo chcemy dobrze dla nas i naszych pociech.
    3. faceci - jaki odsetek mężczyzn chce się ustatkować jak kiedyś mając 20 lat + , spłodzić syna i zasadzić drzewo . Albo po prostu powie zróbmy sobie dziecko , jakoś to będzie.

    Myślę , że nie do końca podjęłyśmy te wszystkie decyzje same..
    teraz chcąc iść dalej z naszym życiem i planami ... mamy płacić - za lekarzy za badania za leki za inseminacje za in-vitro. Czy drogie Panie o to nam w życiu chodziło?
    -my.love

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana strasznie mocno poruszył mnie Twój komentarz. Do bólu prawdziwy!! Pisałam Wam już - tworząc ten tekst byłam nieobiektywna... ale napisałam to co czuję. Winię też pierwiastek męski, winię też Państwo, winię wszystko... i wiem jak ważna jest sytuacja prywatna w myśli zakładania rodziny - to istotne. Za dużo jednak cierpienia wokół nas. Obie to wiemy najlepiej... :(

      Usuń
  50. Rozumiem Cie doskonale... mam nadzieje, ze Twoja walka zakonczy sie zwyciestwem. U mnie niestety 10 lat staran, leczenia, badan, zabiegow nie przynioslo wymarzonego drugiego cudu. Boli mnie to caly czas i chyba nie przestanie...ech...zycie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci współczuję - chciałabym pomóc ale sama nie potrafię się z tym obejść. Ale mogę pomóc rozmową - służę nią Kochana :*

      Usuń
  51. śliiiiczne foteczki <3 pracodawcy nie pomagają, tyle stresu i wyzysku w pracy, nic dziwnego, że ciężko zajść w ciążę :( najpeirw trzeba mieć choć trochę dobrych warunków - a jak to nie pomoże, to szybo do kliniki bo zegar tyka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest okropne! Że przepisy prawne (a raczej ich nieuregulowanie) pozwalają pracodawcą "decydować za nas". Jakkolwiek to nie brzmi - oni wpływają na nasze decyzje w bardzo bezpośredni sposób.

      Usuń
  52. Współczuję Ci Kochana tego wszystkiego. Los niestety czasami płata nam figla, ale trzeba wierzyć że cuda się zdarzają. Już jeden masz taki koło siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to moja cała radość życia... mam wiele :)

      Usuń
  53. całe szczęście, że tu trafiłam, choć przypadkiem. Dziś podejmuje najważniejsza decyzje w życiu- kupić nowy blister tabletek czy nie? Tak bardzo chce dziecko a tak bardzo się boje... licze, przeliczam, myśle co będzie za rok.. po co? trzeba żyć tu i teraz... nikt nam nie cofnie ani lat ani czasu, który moglibyśmy spędzić z dzieckiem. jesteśmy z mężem ze sobą 7lat, jest nam razem wspaniale i czujemy oboje, że czegoś, KOGOŚ nam w życiu brakuje... Ale ja ciągle tylko PRACA, STUDIA, PIENIĄDZE i tak w koło. Dość tego, właśnie podjęłam decyzje życia. DZIĘKI :)
    Zuza

    OdpowiedzUsuń
  54. Zuza, ten post być może napisałam właśnie dla Ciebie. Dla każdej z Was, która nadal boryka się z tym dylematem. Chcę tylko zwrócić na coś uwagę.. czas ucieka... los zaskakuje niejednokrotnie - nie kuśmy go więc :*
    Mam nadzieję, że właśnie teraz podejmujesz najważniejszą decyzję w swoim życiu, którą zapewniam NIE BĘDZIESZ żałować ! :*

    OdpowiedzUsuń
  55. w stu procentach się zgadzam - dzieci to największy skarb, jaki może się nam przytrafić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Bogu dziękuję za to, że mam swojego szkraba

      Usuń
  56. Moja corkaw czerwcu ma 3lata, chce zeby miala rodzenstwo, ale z roku na rok przesuwam ta decyzje(w tym roku 27 lat) narazie stoi na tym, zeby za rok sprobowac... Tak jak Pani mowi, jest troche egoizmu i wygody w tych decyzjach... Ja tez boje sie ze nie dam rady z dwojka... Gdyz w domu nie mam pomocy zbytnio... A jednak to juz dwojka... Mam nadzieje,ze jakos to bedzie ...Pozdrawiam Marlena :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję Marlenko, że uda Ci się podjąć dobrą decyzję... może zmotywować się. Nie jest tak, że coś jest nie do wykonania. Ja również byłabym sama z dziećmi w duzym domu, który równie mocno opieki i zainteresowania wymaga... ale pragnę tego!

      Usuń
  57. Tulę łącząc się w smutku.....
    Kilka miesięcy temu po kolejnych badaniach, litrach wylanych łez i kolejnych rozczarowaniach postanowiłam również o tym napisać....pomogło, na chwilę!
    Ostatnio wszędzie wokół widzę brzuszki, nowe dzieciątka....smutek do mnie wraca, zazdrość mną zaczyna władać, ale nie zazdroszczę zawistnie-jest mi po prostu źle :(
    Walczyliśmy kilka lat o córkę, udało się. Mówili, że z drugim będzie łatwiej....g....prawda :( Jest jeszcze gorzej. Teraz córka ma 6.5 roku, cudownie, że ją mam. Ona i my jednak mamy potrzebę i tyle miłości, że marzymy wszyscy troje o kolejnym dziecku-niestety mój organizm broni się przed tym jeszcze bardziej niż za pierwszym razem.....
    Straciłam już nadzieję, a tym razem tyka mój zegar :( Córka marzy o rodzeństwie, a ja z racji tego, że i maż jest jedynakiem rozpaczam, że nie moge jej tego dać, że będzie sama :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Kochana, że walka przynosi rezultaty. Mam nadzieję, że w Twoim wypadku absolutnie nie będzie za późno.. że być może marzenie o rodzeństwie spełni się pewnego dnia.
      Myślcie pozytywnie i DZIAŁAJCIE! :*

      Usuń
  58. Powodzenia Ci życzę i oby Twoje marzenia się spełniły. Sama wiem ile trudu kosztowało nas poczęcie pierwszego dziecka. A drugie na szczęście przyszło niespodziewanie. Nie powinno się odkładać macierzyństwa na później. Urodziłam dzieci w wieku 31 i 34 lat i teraz uważam, że jest to już dość późno ponieważ boję się podjąć teraz decyzji o trzecim dziecku o którym zawsze marzyliśmy. Na szczęście jest adopcja i mam nadzieję, że za jakieś dwa lata dołączy do nas mała pociecha. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto marzyć, warto spełniać marzenia... Dzieci rodzone w Twoim wieku to nie jest jeszcze późne macierzyństwo :) ale już 6 lat później - owszem... Problemów jest cała masa i należy o tym mówić. I zrobię to!

      Usuń
  59. Życzę Ci tego z całego serca, by wszystko , by ono! Pojawiło się u was niebawem.
    Nie było mnie dawno. Bardzo dawno. Przepraszam.
    Ja czekałam na drugie dziecko długo (dla mnie dlugo) 2 lata. Jestem zwolennikiem przedsięwzięcia wszelkich procedury, które mogą dać kobiecie szanse być matką i malzenstwu szanse dopełnienia. Podziwiam każdą osobę, która się na to decyduje bo go nie jest zrobienie sobie rutynowych badań ale żmudna walka o każdy dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę Kochana, że jesteśmy tego samego zdania. Wiem, że możesz mnie teraz zrozumieć... Moja walka trwa... nie można powiedzieć, że jest nieowocna ale niestety... nadal mam jedno dziecko przy sobie... :*

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.