Zasługuję na szacunek, mamo!

"Nie mów tak do mnie!"

Zacznijmy od początku. 

Różne są w domach relacje. Szacunku brak nam czasami do najbliższych osób. Gdzieś tam przekracza się granica, którą trudno odbudować. Czasami mówi się zbyt dużo, czasami żałuje wypowiedzianych słów... czasami nie, niestety! Zastanawiałam się ostatnio, czy szacunku mogą nauczyć nas rodzice... I pytanie, czy umieją? 

Kiedyś szacunek myliło się ze strachem. Myślę, że wiesz o czym mówię... Dziecko nie powiedziało czegoś lub nie zrobiło, nie dlatego, że szanowało rodzica... ale dlatego, że się go bało. Bało się konsekwencji, bało się kary - najczęściej. Skutkowało to, być może, ale najczęściej na krótko. Wystarczyło dorosnąć, nabrać sił, odrobine odwagi a strach zniknął i ujawnił się prawdziwy szacunek do rodzica.


Oczekujemy od dzieci szacunku, ale czy ten szacunek otrzymują też od nas?
Wiele razy przekonałam się o tym, że to nie słowem możemy wychowywać dzieci, lecz przykładem właśnie. W każdym aspekcie! Nie możemy wymagać od nich czegoś, czego ich nie nauczyliśmy. 

Bo dzieci to naśladowcy. 

Okazywanie szacunku bardzo wzmacnia poczucie wartości - starego i młodego człowieka tak samo. Ta potrzeba jest w nas od samego początku. Najpierw ten szacunek objawia się w najprostszej rzeczy: akceptacji. Wystarczy, że akceptujesz to, jakie jest, że akceptujesz je, gdy jest sobą. Wystarczy  akceptować fakt, że nasze dziecko wcale nie musi spełniać ambicji mamy czy taty, może rozwijać się we własnym tempie nieporównywane do nikogo. Wystarczy wrócić pamięcią do swojego dzieciństwa i przypomnieć sobie, co czuliśmy będąc porównywani do innych dzieci. Ja te uczucia doskonale pamiętam - niestety. Inny miałam wygląd, inny temperament... ale czy byłam przez to gorsza od innych dzieci? Jeden taki zarzut może osłabić pewność siebie na długie lata... a przecież nie o to nam rodzicom powinno chodzić. 

A teraz zatrzymaj się chwilę!
Wyobraź sobie, że w ekscytacji chcesz się podzielić cudowną nowiną ze swoimi bliskimi. Prosisz o uwagę, z radością puszczasz słowotok uwalniając z siebie emocje i zdajesz sobie sprawę nagle, że nikt Cię nie słucha. Nie interesuje ich to, co mówisz! Nie dostajesz odpowiedzi, może nikt nawet na Ciebie nie patrzy... jest Ci przykro. Co czujesz? Brak szacunku! To samo czują nasze dzieci... Bo takich sytuacji, kiedy są ignorowane jest przecież mnóstwo.

Wyobraź sobie, że ktoś śmieje się z Twojego lęku, czy z Twojego smutku... Że wówczas, gdy Ty doświadczasz tych mniej przyjemnych emocji ktoś obraca je w żart, śmiejąc się ze swojego dwulatka, że boi się odkurzacza, czy jakiegoś bajkowego potwora. Najgorzej, gdy ten temat poruszany jest potem w towarzystwie innych osób! Nawet te pozornie pieszczotliwe określenia mogą dziecko upokarzać... a dziecko to zapamięta. Kiedyś po słodko wypowiedzianych słowach "chodź do mnie mój grubasku/głuptasku" usłyszysz w końcu "nie mów tak do mnie!", ale czy chcesz je usłyszeć?

Wyobraź sobie, że ktoś nagminnie Cię zbywa, łamiąc swoje obietnice. Umówiliście się przecież, na ulubioną kawę - a on nie przychodzi.... to samo uczucie zawodu towarzyszyć może naszym dzieciom, gdy nie pojawiasz się na obiecane czytanie bajek przed snem. Ono pamięta... i  też jest mu przykro.

Czasem cierpliwie trzeba odpowiadać na dzieci pytania. Sto razy tłumaczyć, dlaczego świeci słońce i trawa jest zielona... Wyjaśnić to trzeba i sto pierwszy raz. Może kiedyś i my potrzebować będziemy takiej cierpliwości od dzieci,  i oby wówczas jej nie zabrakło... szacunku również!





kurtki chłopców są z ENDO.pl



Brak komentarzy

Publikowanie komentarza